niedziela, 13 grudnia 2015

Opowieści z prawego kubełka #1 Rajdówka jak Cywil ?


Opowieści z prawego kubełka #1


1990r  ARGENTYNA  MIKI BIASION-TIZIANO SIVIERO  LANCIA 

Żyjemy w świecie, w którym górować nad gazetami oraz książkami zaczął internet. To właśnie w internecie, każdy może opublikować swój wytwór, niezależnie od czego czym to będzie. W internecie powstają różnego rodzaju strony, których autorami są najczęściej ludzie z pasją, niezależnie od tego, czy ich praca jest amatorska czy też zawodowa. Mój blog również powstał z pasji. Miłości do czynności dość nietypowej, ponieważ na rajd składa się wiele losowych czynników, na które nie mamy większego wpływu. Te czynniki powodują, iż ten sport jest bardzo losowy, a bicie serca przyspiesza tempo improwizacji, zwanej też potocznie prędkością. W "Opowieściach z prawego kubełka", chciałbym opisywać każde odczucie związane w tym trudnym sporcie.



Rajdówka jak cywil?

Celina
Pierwszy "odcinek" tej serii, będzie poddany odczuciom, które są doznawane w samochodach rajdowych. Oczywiście, opisuję wszystko odczuwane przez moją osobę, gdyż w głowie każdego załoganta wygląda to zupełnie inaczej...

Auta cywilne to przepaść w stosunku do pojazdów przygotowanych do rajdów nawet tych amatorskich. (Mam na myśli pojazdy, w których startowałem, gdyż każde auto rajdowe jest inne!) W "cywilu" producenci aut wywierają duży nacisk na komfort, zaś w pojazdach użytkowanych do Kjsów, elementy dające komfort zostają usunięte z pojazdu na rzecz istotnej masy auta, która pozwala lepiej przyspieszać, niestety w aucie rajdowym jest znacznie głośniej niż w zwykłym, dodatkowo posiadając sportowy wydech warto zainwestować w interkom do komunikacji, gdyż o zdarcie gardła pilota jest naprawdę nie trudno. Nie jestem w stanie nazwać tego wadą, ponieważ zawsze bardzo lubiłem głośne auta, a wieczny hałas w rajdówce spowodowany pracą silnika jest naprawdę przyjemny dla ucha :) są to pierwsze z odczuć, które ukazuje się podczas startu. Wyobraźcie sobie moment, gdy na starcie zostały ostatnie trzy sekundy, po których silnik zaczyna pracować. Czujecie, że żyjecie, że walczycie o cenne ułamki sekund podróżując po odcinkach. Sam dźwięk silnika powoduje, iż podnosi się poziom adrenaliny w całym ciele.

Zawieszenie też daje się we znaki..

 Kolejnym elementem dającym świadomość zasiadania w rajdówce jest sztywne zawieszenie. Uwierzcie mi, dobrze pracujący zawias w samochodzie rajdowym to niemal podstawa. to on ma zapewniać wam bezpieczeństwo, oraz pomagać uzyskiwać dobre rezultaty na próbach czasowych.  Efekt pracy sportowego zawieszenia jest naprawdę wspaniałym odczuciem.W połączeniu z szelkowymi pasami oraz kubełkiem, czujemy auto całym ciałem, drobne hamowanie oraz przyspieszanie powodują, iż naprawdę człowiek czuje się wspaniale. Sądzę, że to stąd wzięło się powiedzenie o klatce i wolności w środowisku rajdowym..


Biuro ciasne ale własne.. najważniejsze, że bezpieczne. 

Otwierając prawe drzwi od auta w celu wejścia w mój najwspanialszy świat.. pierwszą wyróżniającą rzeczą którą musimy wykonać jest samo wejście do auta. Jako, iż auto posiada klatkę bezpieczeństwa jest nieco ciaśniej i najwygodniej wchodzi się do plecami. Potem opierając plecy nasze ciało zostaje rozłożone w fotelu kubełkowym w bardzo wygodny sposób, po czym spinamy się ciasno pasami, a następnie zapinamy kask oraz podłączamy interkom. Jest to raczej standard, lecz każdy wykonuje te czynności na swój sposób. ja staram się to robić jak najszybciej, a swoją uwagę skupiam zawsze na ciasno zapiętych pasach, tak na wszelki wypadek. Następnie biorę trzy wdechy aby nie chciało mi się czasem ziewać bądź też kaszleć i jestem gotów do pracy. W momencie kiedy siedzę już w aucie rajdowym jestem bardzo pobudzony. Bardzo się cieszę, że startujemy oraz możemy dobrze się bawić poprzez zwiększenie dawki adrenaliny w naszej krwi...


Okej, siedzę co dalej ?

Pomijając już podawanie kart na punktach kontroli czasu (PKC'ach) skupimy uwagę na najcudowniejszych procesach zachodzących w głowie tuż przed startem. 

*Sędzia schodzi na bok wskazując palcem na zegar sugerując "twoją minutę"

60 Sekund. 

Przygotowując notatki, ukrywając elementy, które mogą wypaść podczas jazdy (telefon,długopisy,napoje) czujesz delikatny stres, gdyż obawiasz się, że może zapomniałeś o czymś. co może wpłynąć na współpracę, która ma odbyć się za mniej niż minutę! 

Zegar podświetla 30 Sekund do startu

To w tym momencie powoli wyłączasz myśli niemające nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Zaczynasz się bardziej skupiać na zegarze oraz na tym, że niebawem będziecie walczyć o dobry czas
Odczuwasz dumę, że jesteś, że startujesz. Duma to jedno z najpiękniejszych odczuć, jakie towarzyszą przed startem. To ona daje wiarę w dobry wynik, satysfakcję, poczucie szczęścia oraz czucia się potrzebnym.  

15...

-Jesteś gotowy? Światła włączone ? 
W tym momencie nie ma miejsca na myśli nie związane z oczekiwaniem na kolejne wskazówki nadawane przez zegar odliczający czas. Po prostu czekasz w skupieniu. 



10..
Już za moment.. 
dwa wdechy.


5..

4..

3..

2..

1..

Start! 
Odczucie rosnącej adrenaliny, dyktujesz w tempo patrząc momentami na odcinek. Pokonując zakręty czujesz pracę auta przy różnych prędkościach. Moment przyspieszenia powoduje niesamowity uśmiech na twarzy, a oderwanie kół auta od drogi jest cudownym przeżyciem. Wszystko to tworzy mieszankę Uśmiechu oraz dawki adrenaliny, która jest na tyle piękna, że nie mamy ochoty przestać jej czuć. 


Wiecie co jest w tym najpiękniejsze?

W Rajdach w jakich przyszło mi jeździć w sezonie 2015 nie ma miejsca na strach o najgorszym. Oczywiście, pojawiają się myśli "Co by było gdyby?", lecz nie towarzyszą nam one podczas jazdy. Nikt na rajdzie nie jedzie się zabić. Również nikt z grona rajdowego nie określa rajdów jako starcie z odcinkiem na śmierć i życie. Rajdy nie są warte takiego ryzyka dla pucharu za kilka złotych. Liczy się zabawa. Pięknie ujęli to panowie z RTO Rally Team Ostróda  w wywiadzie  dla Radia Zet Gold Mazury . 




Okres istnienia Grupa b Pomimo tragedii, które tam miały miejsce uważa się  najpiękniejsze lata rajdów

niedziela, 6 grudnia 2015

Jechałem w Klasie Gość!

Fot.Maciej Lewandowski 
Rajdowa Familia. 
Wczoraj, dość niespodziewanie i nagle otrzymałem informację, iż mam możliwość wystartowania w dzisiejszym (6.12.2015) Mikołajkowym Rally Sprincie. W dodatku w klasie, w której nigdy nie przyszło mi startować, czyli klasie GOŚĆ. Kierowca z którym wspólnie świetnie się bawiłem przemierzając błotniste zakręty autodromu posiada licencje wyścigową, dzięki której wystąpiliśmy w tejże klasie.

Sytuacja jest bardzo ciekawa, gdyż z pasji rajdowiec z którym podróżowałem jest również BLOGEREM! Tak, właśnie Eugeniusz Kurlikowski również prowadzi własnego bloga, do którego gorąco zapraszam, gdyż czytając jego poczynania w rajdach, możemy zrozumieć stronę "lewą", która odpowiada za podróż rajdowym biurem, w którym pracuję. Link publikuję poniżej.

WWW.ZpasjiRajdowiec.blog.PL

Dzięki dzisiejszej imprezie jestem w stanie  opisać jego z mojego punktu widzenia, oraz dowiedzieć się jak widział mnie mój towarzysz podczas dzisiejszego rally sprintu Impreza odbyła się bez Grudniowego śniegu, co wcale nie przeszkadzało kierowcom, ponieważ tą wyjątkową charytatywną imprezę oświetlało nam piękne słoneczko, które poprawiało nastrój. Drobny wiatr, momentami silniejszy również nie zniechęcał nas do zabawy na autodromie, ponieważ zawsze mogliśmy zmarznięte rączki ugrzać przy cieplutkim ognisku.

Mikołajkowy Rally Sprint, uważam za bardzo udany. Pomimo niepotrzebnej porannej przygody, którą napotkaliśmy, nie jestem w stanie napisać "pełni optymizmu wyruszyliśmy....." . Owa przygoda nie była przeszkodą w zjawieniu się na stracie, który z godnie z planem odbył się o 11:00.

Ciężko było nam walczyć o jakikolwiek wynik z przeciwnikami, którzy również posiadają licencję, gdyż Citroen AX Sport niestety odstaje na każdym kroku w porównaniu z Peugeotem 207, który jest profesjonalnie przygotowany do walki w rajdach okręgowych. Cel jaki obraliśmy na dzisiejszą imprezę to dojechać do mety, aby kierowca mógł zdobyć również istotne na koniec sezonu cenne punkty do klasyfikacji końcowej sezonu w klasie GOŚĆ. 


Fot.Janusz Laskowski 

Przebieg imprezy, nie był nerwowy, zadanie jakie obrałem sobie za najważniejsze, to przede wszystkim się świetnie bawić. Głównym powodem takiego celu był pusty notatnik, który dowiozłem na serwis tuż po zapoznaniu z torem, który jest moją "piaskownicą z dzieciństwa". Bywały sezony, gdy jako młodociany kibic bywałem na każdej rozgrywanej tam imprezie w roku, pomimo tego nigdy nie miałem styczności z samym podróżowaniem na torze. Pewnego letniego dnia odmienili to panowie z klubu, którzy podczas przygotowań do Rajdu Nowomiejskiego przewieźli mnie pięknym pomarańczowym Subaru po trasie autodromu. Był to również mój drugi w życiu przejazd autem z napędem na cztery koła, a pierwsza styczność z Subaru Imprezą. To dzięki takim sytuacjom, mój apetyt na zasiadanie u boku kierowcy znacznie wzrastał z każdą przejażdżką samochodem rajdowym, i do dziś jest to niezbędny element mojej motywacji do życia w "codzienności". Tak, właśnie, choć ciężko pojąć słowa, które mi towarzyszą brzmią następująco. "To pasja jest motorem napędowym do życia codziennego, a nie życie codzienne do pasji." Analizując ten cytat, mam na myśli motywację czerpaną z pasji, dzięki której nawet najmniej przyjemne czynności nie związane z rajdami wykonuję z uśmiechem na twarzy. Tak działa pasja, jest źródłem szczęścia, daje upust negatywnym emocjom oraz rysuje nam piękne wspomnienia. I  Podczas dzisiejszej imprezy miałem możliwość pozbycia się negatywnych emocji oraz spędzania czasu z całym tym wspaniałym gronem, które jest w Automobilklubie Nowomiejskim. Dzięki temu sportowi jak i członkom klubu przechadzałem się po całym terenie autodromu z  wyrytym uśmiechem na twarzy niczym małe dziecko :)

Fot.Janusz Laskowski
Taki własnie uśmieszek był wyryty na mojej twarzy
List do mikołaja napisany !
PS: Pozdrawiam Hondziarzy oraz Tatę ! 
Również zasiadając w rajdówce spięty pasami, z zapiętym kaskiem na głowie przygotowanym do startu nie mogłem powstrzymać uśmiechu jaki mi towarzyszył podczas jazdy z Eugeniuszem. Same przejazdy z nim i dawka emocji, która sprawiała, że nie miałem ochoty wychodzić z samochodu, a moment w którym znaleźliśmy się na trasie walcząc o wynik, był momentem dla mnie wyjątkowym, którego nie zapomnę do końca życia. Ciężko opisywać mi przebieg, przejazdów z imprezy, gdyż sądzę że nie jest to potrzebne. wstępnie na 3 sklasyfikowanych w klasie trzeciej na mete dotarliśmy 3! :) Pamiątka jest tak jak i piękne chwile spędzone w towarzystwie Mikołaja.

Fot.Maciej Lewandowski 


Bardzo dziękuję wszystkim, za wspaniale spędzony dzień, w szczególności Eugeniuszowi Kurlikowskiemu, za świetną zabawę na prawym fotelu. Bardzo dziękuję również Panu Maciejowi Lewandowskiemu oraz Panu Januszowi Laskowskiemu za udostępnienie zdjęć do dzisiejszego posta na blogu. Oraz szczególne podziękowania dla was drodzy czytelnicy, za to, że po prostu jesteście. Każde wyświetlenie do potężna motywacja dla Mnie, a poprzedni post pobił rekord wyświetleń, więc uśmiech na twarzy na długi mi nie zniknie. :) Na koniec chciałbym wam zdradzić rąbek moich planów na kolejną przyszłą Niedzielę :)



Jak myślicie, z czym wrócę ? :)



Kciuk w górę ! :)


czwartek, 3 grudnia 2015

Złotowo czyli pech ze szczęściem.


Zwycięzcy K2
Fot.KrySO 
Rally Sprint w Złotowie zapowiadał się znakomicie od momentu, w którym dowiedziałem się, że będę wspierał Tomka zasiadając u jego boku w Nissanie. Klika dni później okazało się że nie wesprę tylko Tomka, a również Marka, który na co dzień w rajdach podróżuje w Hondzie walcząc w klasie drugiej, a więc czeka mnie jazda "na dwa auta", w różnych klasach (Marek K2 Tomek K3). Byłem bardzo szczęśliwy,ponieważ jazdy nigdy nie mam dość w dodatku obserwując wyczyny Marka na wielu rundach RallySprintów Millano nabrałem wielkich chęci wspólnego startu jego Hondą. Długo czekać nie musiałem, gdyż udało się to w tym roku, z czego jestem bardzo zadowolony.


Fot. KrySO

Odcinek w Złotowie jest naprawdę szybki a zarazem techniczny. W Sezonie KJS bardzo ciężko o zorganizowanie takiego odcinka(z uwagi na regulamin). Tutaj bardzo dobrze się to odbyło, a frajda z jazdy była naprawdę wyjątkowa. Na własnej skórze mogłem się przekonać oraz poczuć moc rajdów szutrowych, z którymi miałem bardzo małą styczność. Ta nawierzchnia, jest niezwykłym bonusem do satysfakcji ze startu, ponieważ należy do mojej ulubionej. Nieco większa prędkość w zakręcie daje piękny slajd, a odczucie jazdy bokiem jest czymś "dającym wolność".


Fot Super Team
Mój pechowy start z Tomkiem Laskowskim zapoczątkuje kultowym zdaniem : Pełni optymizmu wyruszyliśmy do Złotowa w celu walki o podium. Plan nie był skomplikowany, mieliśmy wykorzystać doświadczenie zebrane podczas całego sezonu. Brak doświadczenia nie wykluczył nas z walki, uczyniły to natomiast głupie błędy. Podczas pierwszego przejazdu wylecieliśmy w pole tuż za drugim szczytem, na którym byliśmy w stanie oderwać koła od nawierzchni. Nie pole nas pozbawiło dobrego wyniku, lecz nasze auto które zgasło za ostatnim "Lewym 2 za balotem". Niezastąpiona pomoc kibiców umożliwiła nam dalszą jazdę. Kolejna druga pętla również nie była dla nas szczęśliwa, gdyż przed naszym startem do drugiej pętli, byliśmy zmuszeni zaciągnąć hamulec ręczny, z powodu wstrzymanego startu. Po wystartowaniu, nie zwolniliśmy go. Problem został zweryfikowany za "hopką", a straty czasowej nie udało nam się odrobić. Najgorsze było przed nami. Ostatni nasz trzeci przejazd skończył się awarią silnika, która pojawiła się podczas dohamowania do jednego z zakrętów, w wyniku złej redukcji biegu.  (końcówka poniższego filmiku)


Pomimo popełnionych błędów oraz nie ukończenia imprezy, tempo którym poruszaliśmy się z Tomkiem było bardzo szybkie. Uśmiech z twarzy nie znikał mi nawet na moment. Szczęście wynikające z podróży samochodem rajdowym jest coraz większe, a styl w jakim pokonujemy zakręty powodują niezapomniane emocje, te, które od małego dziecka chciałem poczuć zaglądając przez szybę do aut rajdowych. Marzyłem o tym od zawsze, mój rajdowy świat zaczyna się realizować...

Młody przyszły pilot rajdowy (Od prawej) wraz z kuzynem młodym Filipem
Z Galerii Rodzinnej
Jak już wspominałem, Tomek nie był jedynym kierowcą, którego wspierałem na Niedzielnej imprezie organizowanej przez Lubawski Klub Rajdowy . Z Trofeum wyjechałem tam dzięki Markowi Wodarczykowi, który dowiózł nas do wyczekiwanej mety z wynikiem dającym nam wysokie drugie miejsce w klasie drugiej oraz piąte w generalce! 

Fot.Super Team

















Współpraca z nowym kierowcą to zawsze bardzo duże wyzwanie. Głównie ze względu na to, iż nie jesteście zgrani, nie wiecie jakim językiem macie się porozumiewać (Lewy średni lub Lewy 3 a może nawet Lewy 3 szczytem do prawej).. nie wiecie praktycznie nic o waszej przyszłej współpracy. Niestety wszystko odbywa się na bieżąco wraz ze startem. Z Markiem współpraca była znakomita, ponieważ kierowca wysłuchiwał pilota oraz stosował się do jego uwag zawartych w opisie trasy. Podczas tego sezonu wywnioskowałem oczywisty fakt odnoszący się do kierowców rajdowych. Każdy kierowca w swoim stylu jazdy ma wiele cech, które bywają pozytywne jak i negatywne. Startując z kimś dla nas nowym, nie wiemy czy jesteśmy w stanie mu ufać, ponieważ nie wiemy jak rozumie się z samochodem trzymając się limitu, który sam ustala. W tym przypadku, współpraca zaprowadziła nas na szczęśliwe podium. Styl który Ja poznałem u "Mareckiego" dawał ogromne poczucie bezpieczeństwa, zaufania oraz uśmiech na twarzy, który nie potrafił zniknąć mi z twarzy długo po ukończeniu przejazdu.
Fot. Super Team
Samo podejście do rally sprintu było bardzo spokojne, gdyż kierowca nie miał dużej styczności z tą nawierzchnią. Z tego powodu pierwszy przejazd poświęciliśmy w celu wyczucia  auta, oraz zobaczenia jak uda nam się współpraca. Kolejne przejazdy były coraz szybsze. Opowieści z przejazdów uważam za zbędny, gdyż poniżej publikuje filmy z przejazdów :)

Publikuje również opis trasy którym się posługiwaliśmy wraz z Markiem oraz Tomkiem

,Prawy pięć szczyt środkiem,
 ,Hamowanie szykana z lewej ciasno na wyjściu, 
Trzydzieści, prawy pięć tnij do lewy 4 tnij
Pięćdziesiąt Prawy 5tnij
Szczyt Prawą śmiało 
Hamowanie Prawy dwa
Trzydzieści szczyt prawą trzydzieści hamowanie lewy 3 nie tnij! do Prawy Trzy 
Szczyt lewą lewy cztery tnij
Prawy trzy plus tnij
trzydzieści szczyt prawą 
Lewy cztery podwójny 
Pięćdziesiąt Szczyt lewą Lewy cztery Plus!
Szczyt Lewą Hamuj trzydzieści Lewy dwa za balotem 
szczyt lewą hamowanie za pachołkiem w prawo 
META
Przejazd Nr1
Spokojny początek




Przejazd nr2
Drobny błąd 


Przejazd nr3
Najszybciej



Przejazd Nr4
Nieco wolniej, ale również wiele emocji

Podsumowując rajd. Pomimo nieszczęśliwego startu z Tomkiem, Fun z jazdy będzie niezapomniany, a podjazd ogniem pod pierwszą "Hopkę" na zawsze zapadnie w mojej pamięci. Dzięki Markowi Wodarczykowi mogłem odkryć coś nowego, mam nadzieję, że godnie zastępowałem jego pilotkę Anię. :)

Dzięki Marek !
Dzięki Honda !

Podziękowania dla KrySo oraz SuperTeamu za udostępnienie zdjęć do postu


To jeszcze nie koniec sezonu !
Fot Super Team
PS:Nie obgryzuje tu paznokci :)



EDIT 03-12-2015 23:45

Dodaję Kilka filmików  :)


KrySo


Video Rally Team 

Super Team





Do zobaczenia w niedzielę !

poniedziałek, 16 listopada 2015

Memoriał za nami.

Przedostatnia już impreza, zorganizowana w tym sezonie przez Automobilklub Nowomiejski jest za nami. Rajd, który ma w sobie coś, co powoduję uśmiech na twarzy, a jazda sprawia naprawdę przeogromną frajdę. Sam fakt, że Memoriał Krzysztofa Prusakowskiego odbywa się na terenie mojego rodzinnego Nowego Miasta Lubawskiego, jest dużą dawką pozytywnych emocji, gdyż mam możliwość pokazania tego, co kocham robić, mojej rodzinie oraz przyjaciołom, którzy przybyli wspierać mnie oraz Tommiego na próbach specjalnych tego rajdu. Każdy zawodnik w jakimkolwiek sporcie wie jak motywujący jest doping kibiców. Dla mnie najbardziej motywujące są słowa bliskich, które w tym rajdzie można było usłyszeć na każdym odcinku. Kolejnym wyjątkowym elementem w tym rajdzie był sam kierowca, z którym startowałem, ponieważ dawno nie podróżowałem z Tomkiem, a wspólny przejazd na treningu przed Minimaxem,spowodował, iż byłem bardzo "głodny" przemierzania odcinków wraz z Tomkiem. Mój "głód" został zaspokojony własnie na niedzielnym rajdzie, w którym podbiliśmy klasę trzecią.  


Nasz start w pigułce 

Rajd, początkowo miał się odbyć na nawierzchni szutrowej, mojej ulubionej. Niestety, do zmiany trasy przyczyniła się pogoda, która przeniosła nas na nawierzchnię betonową. Z pozoru nieco dziurawą, jak to widać na niektórych migawkach z imprezy, lecz uwierzcie mi, że żadnej dziury "nie czuliśmy" podróżując Nissanem. Zaczynając od początku, przed samym rajdem należało zmienić zawieszenie, które było przygotowane na wcześniej zapowiadaną nawierzchnię,sama nagła zmiana planów nie zatrzymała nas w żadnym stopniu, aby pokazać się na Memoriale. Przygotowania, zostały zakończone, przyszedł czas na pojawienie się na samej imprezie. Pełni chęci do walki wyruszyliśmy walczyć o wygraną.
     Przeglądając listę startową dostrzegliśmy kilka popularnych nazwisk, które zapowiadały walkę do ostatniej sekundy. Pełni optymizmu wyruszyliśmy na odcinki ! Pierwsza próba czasowa była rozgrywana na placu nowomiejskiego targowiska, bardzo kręta, widowiskowa, z namiastką spektakularnego błota, które wyglądało naprawdę bardzo efektownie na zdjęciach. Jednym z takich zdjęć może się pochwalić Marta Grzybowska, która dodała naprawdę piękną galerię z tego rajdu. (Galeria Marty)


Błotko okiem Marty :) 



był to naprawdę dobry przejazd.



Odcinek ten choć niepozorny był naprawdę widowiskowy, a przemierzanie go było naprawdę bardzo spektakularne. Dla naszej załogi, był to naprawdę przyjazny odcinek, na którym nie popełnialiśmy błędów, dawał dużą radość z jazdy. Kolejnym Odcinkiem, z którym przyszło nam się zmierzyć na dawnej rozładowni PKP nie poszło nam najlepiej, gdyż opony nie "kleiły" najlepiej. W wyniku tego przy jednym z nawrotów musieliśmy cofać oraz mieliśmy problem z dohamowaniem do jednej partii zakrętów, mimo tych trudności nic nie popsuło nam świetnych humorów oraz zapału do walki! przyszedł czas na opis najdłuższej próby oraz tej, na której było "najgrubiej" mianowicie mam na myśli plac "IWMAR oraz DAWO" na którym rozgrywała się zacięta walka o cenne sekundy. Był to jedyny odcinek, na który przygotowany mieliśmy opis trasy. Próba po której przyszło nam walczyć była bardzo techniczna, co dawało dużo fun'u z jazdy podczas pokonywania zakrętów, które nie należały do łatwych, ponieważ wymagały opanowania auta. Tomek, trzymając się limitu świetnie panował nad autem na każdym z odcinków, a drobne błędy były potwierdzeniem na słynną rajdową teorię, która brzmi "Jeżeli jedziesz i nic się nie dzieję, to znaczy, że jedziesz za wolno". Przechodząc do ostatniego już odcinka, który był zaprojektowany głównie pod auta z napędem na 4 koła, gdyż było dużo kręcenia, również staraliśmy się trzymać tępo. Tam zostałem zadysponowany do bardzo ważnego zadania. mianowicie, był ten moment, w którym po raz pierwszy musiałem wspomóc Tomka, zaciągając mu ręczny na dwóch zakrętach . Sprawiło mi to wielką frajdę i naprawdę, będzie to dla mnie niezapomniana chwila, z tego powodu, iż nie jest to codziennością w pracy pilota rajdowego. :) Rajd ukończyliśmy na pierwszej pozycji w K3 z czego jesteśmy wraz z Tomkiem naprawdę dumni. Rok temu walcząc w klasie drugiej wraz z Tomkiem Błaszkowskim udało nam się wywalczyć drugą pozycję w K2 , Ten rajd jest dla mnie naprawdę bardzo wyjątkowy i na zawsze zapadnie mi w pamięci. 


Fot. Damian Abramowski AK Nowomiejski

 
Sezon 2015 dobiega końca zostały jeszcze ostatnie imprezy, a następnie wszystkie kluby zaczną publikować punktacje na koniec sezonu. Dla mnie to nie jest niczym wyjątkowym, gdyż to kierowcy zdobywają owe punkty. Uroki bycia mistrzem drugiego planu w tym sporcie są naprawdę prawdziwe, lecz w żadnym stopniu nie zniechęcają mnie do spełniania się w roli pilota rajdowego. Ja również podsumuję swój sezon, na blogu wspominając swoje największe osiągnięcia w tym roku. Chciałbym również wspomnieć iż kilka tygodni temu minął pierwszy rok od mojego pierwszego startu w rajdzie. była to jedna z ostatnich runda cyklu Motul RallyLand Cup 2014. Obecnie kończący się sezon, wzbogacił mnie o nowe doświadczenie, którego mi tak strasznie brakowało... wszystkiego dowiecie się w grudniowym poście kończącym sezon 2015. chciałbym wszystko podsumować również wspomnę o przyszłych planach na nowy sezon. Nie chcę pisać tego teraz, gdyż sezon nadal jeszcze trwa, a ja zamierzam wystartować jeszcze w kilku imprezach. 


Bardzo wszystkim dziękujemy za gorący doping, wsparcie oraz za samą obecność podczas IV Memoriału Krzysztofa Prusakowskiego i zapraszam do śledzenia naszej strony facebookowej AutoCrew Brodnica. Również dziękujemy organizatorom za świetną zabawę oraz pełen profesjonalizm! 






niedziela, 8 listopada 2015

Materiał zebrany

Materiał zebrany 

Wiele się wydarzyło od ostatniego postu, przejdźmy więc do opowiadania, co u mnie się dzieje. Postaram się odkopać wspomnienia, które mam w głowie. A więc kjs rozgrywający się w Ornecie odbył się 11 Października, była to 7 eliminacja tego cyklu. rajd pojechaliśmy bardzo czysto, w wyniku czego zajęliśmy 5 pozycję końcową w klasie. Jazda jak dla nas była bardzo dynamiczna, niestety nie wystarczająca by znaleźć się na podium. Wspomnienia mi podpowiadają, iż byliśmy zniesmaczeni z powodu tego, że pierwszy przejazd był zbyt wolny, i to on w większości pozbawił nas walki o podium, co nie pokrzyżowało nam planów aby się świetnie bawić, przy dużych prędkościach rozwijanych na płycie lotniskowej. Odkąd wakacje dobiegły końca moje biuro coraz częściej znajduje się w hondzie właśnie tego kierowcy, z którym współpraca jest naprawdę super, obaj jesteśmy zadowoleni z osiąganych wyników. Odkąd zaczęliśmy wspólnie startować wspólnie zajęliśmy 3 lokatę w klasie(3) w Grudziądzkim rajdzie samochodowym, 4 w jednej z rund millano (nie pamiętam której, lecz pamiętam, że przegraliśmy z trzecim miejscem o 0,2 sec) 5 miejsce w 7 rundzie cyklu millano oraz dzisiejsze największe wspólne zwycięstwo o którym wspomnę niżej.

Dziś świeże wspomnienia z drugiej od końca rundy MiniMax, która odbyła się dziś (8.11.2015) na Toruńskim poligonie. Moja rola była prosta jak zwykle. Pilotować! lecz kogo? Tomek Laskowski, mój teamowy kierowca przecież jechał sam. W tej rundzie po raz pierwszy w Toruniu pojechałem nie z Tomkiem lecz po raz kolejny w Hondzie VI Generacji wraz z Dariuszem Szejerką tworząc załogę numer 27 oraz jego bratem Andrzejem tworząc załogę 45. Komentując ten rajd, chciałbym wspomnieć, iż jeszcze nigdy tak się nie wybawiłem w tym roku jeżdżąc w rajdach jak podczas tejże eliminacji Mistrzostw Torunia. jadąc jako pilot załogi pod numerem 27 klasycznie walczyliśmy o podium z zasadą, że jedziemy dla zabawy, oczywiście starałem się bawić, lecz duch wali nie odstąpił mnie na krok. tworząc zaś załogę numer 45 wprowadzałem kierowcę w tajniki współpracy z pilotem (Notatki, co z czym się je) dobrze się przy tym bawiąc. w obu przypadkach rywalizacja była zacięta, pełna emocji. Osobiście w swoją rolę się zaangażowałem tak bardzo, że od czasu od prawy, aż do ostatniego przejazdu swojego biura nie opuściłem nawet na moment. co w efekcie spowodowało, że mój kręgosłup nieco się odzywał po wyjściu z rajdówki. Obaj kierowcy są naprawdę komunikatywni, i wspaniale mi się z nimi współpracuje. Sądzę, że to nie ostatni raz, kiedy wspólnie zasiądziemy w aucie rajdowym tworząc tak zgrane załogi. Sam przebieg rajdu, opisałbym na trudny, gdyż na początku nie rozpieściła nas pogoda, mianowicie było bardzo mokro, a opony w aucie nie były zbyt odpowiednie na ten stan nawierzchni. w obu przypadkach dużo straciliśmy na pierwszych przejazdach, kiedy było jeszcze bardzo morko. gdy się rozpogodziło wyniki robione (po raz kolejny w obu przypadkach) ulegały znaczniej poprawie. Będąc w rajdówcę jako pilot, reprezentując wraz z Darkiem Szejerką 27numerek w klasie 3 robiliśmy co tylko się dało aby walczyć o podium, gdyż morale były na tyle wysokie, że wspólnie się motywowaliśmy do walki, oraz same auto było dobrze przygotowane, po zniknięciu deszczu z odcinka, ponieważ rano największym problemem były opony. po ujrzeniu słoneczka Honda, świetnie się spisywała, a my za każdym razem zwiększając limit o 120% zyskiwaliśmy lepsze czasy, co zaowocowało 2 miejscem w klasie 3 ! Jest to moje największe osiągnięcie w imprezach organizowanych przez Automobilklub Toruński. Z Andrzejem, niestety nie udało się zająć upragnionego pudła. Ponieważ sam kierowca, z przejazdu na przejazd starał się wyczuć auto, którym przyszło mu podróżować pierwszy raz, oraz docierał się ze mną(Pilotem) w wyniku tych sytuacji popełniliśmy wspólnie kilka błędów, które poskutkowały stratami czasowymi a co się z tym wiążę oddaleniem od podium. W każdym razie, poziom jaki reprezentowaliśmy jadąc z numerem 45 Był naprawdę wysoki, bawiliśmy się świetnie,"podróżowaliśmy ogniem". Była adrenalina, była prędkość oraz zabawa, i to wszystko bezpiecznie ! 

Kolejnym rajdem jaki przyjdzie mi pojechać, najprawdopodobniej będzie Memoriał Krzysztofa Prusakowskiego!(15.11.2015) W końcu zasiądę po długim czasie do Nissana Sunny tuż obok Tomka Laskowskiego, który bezustannie się rozwija. określiłbym tą sytuację zdaniem "Idzie jak przecinak", gdyż poziom jego umiejętności wzrasta z rajdu na rajd. Dziś miałem okazję się z nim przejechać by sprawdzić jego, oraz notatki, które sporządziłem na imprezę w której przyszło brać nam udział oddzielnie. Tomek Jechał sam, ja zaś pilotowałem wyżej wspomnianych kierowców. Tomek jeździ znakomicie i choć często jeszcze zdarzają mu się drobne błędy, sądzę, że gdyby nie taryfa, która go spotkała w wyniku błędu popełnianego na drugiej próbie specjalnej jednego z przejazdów, to on by się znalazł w pierwszej trójce naszej klasy. Kto wie, być może ujrzelibyśmy go również w czołowej klasyfikacji generalnej. Tomek robił naprawdę dobre czasy, szybsze od naszych, które niestety nie pozwoliły mu na odrobienie strat w wyniku taryfy. Szkoda, że tak wyszło. bardzo Tomkowi kibicowałem, choć nie miałem najmniejszego zamiaru ułatwić mu zadania walki o podium :) Żartobliwym akcentem wspomnę, że "Skoro będzie miał swojego ""Magicznego Pilota"" na prawym fotelu tuż za tydzień, nie ma najmniejszej szansy NIE stanąć na podium." Oczywiście na suchy żart przymykamy oko, gdyż nie wiadomo jak potoczy się przyszła impreza. nie wiadomo na ten temat nic. W każdym razie będziemy walczyć ! 

Jeżeli chciał/a byś abym pisał więcej. pozostaw ślad po sobie, w jakikolwiek sposób. :) 
PS: Gratulacje dla zwycięzców oraz Organizatorów również się spisali w MiniMaxie było naprawdę "GRUUUBO" :)   


Skrooomni :)
Fot. Marcin Gagacki < Również gratulacje wyciągnięcia generalki :) 




wtorek, 29 września 2015

Powoli zbliżamy się do końca.

Powoli zbliżamy się do końca..

Koniec sezonu już niebawem, a Nissan bez sprzęgła. I niestety nie mowa tu o spełnieniu naszych marzeń typu skrzynia kłowa, lecz o awarii, która dotknęła nas na wyjątkowym RallyLandzie. Wyjątkowy był, ponieważ w skład programu tej imprezy wchodził wspaniały prolog nocny, który był naprawdę bardzo widowiskowy. Dla nas nie był on szczęśliwy, a najbardziej zawiniłem tu JA.  następnego dnia czekało nas około 40 kilometrów walki z zawodnikami, ponieważ prolog nie był liczony do wyniku końcowego.
   Prolog nie był dla nas udany, ponieważ znając Tomka Laskowskiego,wiem iż jeżeli się pomylę to dalej Tommi jedzie z pamięci. chyba że uda mi się go przekonać, że się odnalazłem. Niestety jeżeli mam długą przerwę w startach zaczynam się mylić. Tak również było tego dnia.. kompletnie nie w rytm z wielkim stresem podszedłem do sprawy i niestety dużo pomyłek spowodowało, iż doszło jazdy z pamięci tomka i niestety.. czas, gdyby był rozpatrzony pod względem kar nie byłby taki super. 
   Na drugi etap rajdu wyruszyliśmy z bojowym nastawieniem. Czytałem w rytm dobrze akcentując, lecz niestety błędy w notatkach powodowały iż często pomijałem zakręty, gdyż po prostu nie były zapisanie. no cóż... zrobiliśmy 8 km oesowych w tym 5 ogniem. potem nastała awaria sprzęgła, co wykluczyło nas z walki. nie poddawaliśmy się, pomimo że awaria wywołała spóźnienie na serwisie z czego już była potężna kara. udało się dojechać do drugiej pętli pierwszego odcinka, lecz 500metrów za metą już stałem z Okejką, gdyż sprzęgło wykruszyło się do końca. rajd naprawdę pechowy. szkoda, ponieważ naprawdę odcinki były bardzo fajne, a szanse na walkę naprawdę bardzo duże. Rajd spędziliśmy przy grillu wspierając naszych przyjaciół jadących Fordem Fiestą ST. oni również doznali awarii i wrócili do domu nie kończąc rajdu. 
   Przyszły rajd, który najprawdopodobniej spędzę zasiadając w rajdówce to przyszły rallysprint rozgrywany na Ornecie. W Hondzie.  Rajd odbędzie się 11 października. 


Koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami, noc nastaję coraz szybciej, co kojarzy mi się z moim pierwszym startem. nigdy nie zapomnę przemarzniętego i zestresowanego siebie. Fajnie, że są już jakieś wspomnienia podczas jazdy w pierwszym sezonie. już niebawem 18lat i walka o to aby w przyszłym roku wskoczyć do nieco poważniejszych rajdów, niż KJS. to mój cel na przyszły sezon, który przyjdzie wraz z początkiem nowego, a myśl o tym powoduje iż chętniej czeka mi się na to co będzie dalej. oczywiście, czeka mnie naprawdę długa droga, lecz ja lubię długie OS'y, które są bardzo techniczne. Z końcem sezonu idzie również podliczanie punktów, do różnych pucharów, lecz zaletą bycia pilotem w KJS jest to, iż nie muszę się tym przejmować. Niestety również jest mniej imprez co bardzo mnie przybija, ponieważ bardzo bym chciał częściej współpracować z kierowcami podczas rajdów. Np. Kolejny MiniMax odbędzie się dopiero w Listopadzie.. no cóż pozostaje czekać..



czwartek, 3 września 2015

Co się działo w wakacje + dodatek

Wrzesień

Wrzesień, a wraz z Wrześniem więcej imprez niż podczas wakacji... 


Podczas mojej długiej "nie aktywności" na blogu jak każdy starałem się przeżyć w miarę ciekawie swoją przerwę od nauki. Przez ten czas byłem również pozbawiony zapału do pisania na blogu. Naprawdę, wielokrotnie klikałem utwórz post, a następne po kilku zdaniach uznałem, że nie nadaje się do publikacji. Zmotywował mnie znane słowa pewnego rapera z jego utworu i postanowiłem wznowić swoją aktywność. po oficjalnych wakacjach czas zabrać się do pracy. Wiele wyleciało mi z głowy odnośnie moich startów w wakacyjnych imprezach . Lecz postaram się to w miarę posklejać w tym poście a jako dodatek poruszymy temat ryzyka, które towarzyszy całej rajdowej społeczności. Mam nadzieję, że taki post na Wrześniowy wieczór będzie wam pasował :) 

Zaczynając od wakacyjnych KJS,w których brałem udział, były to trzy imprezy z czego dwie to rundy Milano Rallysprint a trzecia, która odbyła się nie dawno, był to 19 Rajd Brodnicki i to o nim wspomnę nieco więcej.


 Począwszy od  Milano, który rozgrywał się w piękny pogodny dzień 12 lipca. To wtedy zasiadłem po raz kolejny w mojej ulubionej "turkusowej" Hani <(tak ją nazywam) . Rajd był nie do końca planowany, gdyż wtedy liczyłem na swój debiut w aucie z napędem na cztery koła. Plany u mnie lubią się zmieniać, tak było też tym razem. Jechaliśmy na tyle szybko, że wynikami mieliśmy szansę stanąć na podium. dzielna walka na suchej nawierzchni dawała dużo radości z jazdy, niestety zaskoczył nas deszcz i nie daliśmy rady obronić trzeciego miejsca przegrywając o 0,2sek. Pomimo tego, cieszę się, że mogłem kolejny raz pracować z tym kierowcą i z tym autem, ponieważ pracuje mi się tam naprawdę przyjemnie. Czwarty to pierwszy przegrany..cóż naprawdę było świetnie ! 

Kolejna impreza to kolejna runda Milano i upragniony debiut w "czterołapie" 
Bardzo się denerwowałem przed pierwszym przejazdem, ponieważ nigdy nie miałem okazji pilotować tak potężnych aut. Co prawda, nie pędziliśmy nią 160 przez las, ale i tak wiele się nauczyłem, i wiem, że naprawdę nie ma co się stresować jadąc takimi autami na prawym fotelu. tym bardziej w kjs. rajd zakończyliśmy w środku stawki. być może przyjdzie mi kiedyś powalczyć w takim aucie po raz kolejny. ;)






I czas na najlepszy rajd w tym roku, który przyszło mi pojechać z Tomkiem Laskowskim. 
i na ten temat trochę się rozpiszę, ponieważ rajd był nie dawno, a ja naprawdę mam wiele wspomnień :) 
Zaczynając od powrotu na ten "idealnie wygodny" fotel do Sunny. Naprawdę nie jestem w stanie tego opisać, ale ten wytarty fotel z kilkoma dziurami po bokach jest naprawdę wygodniejszy od wszystkich foteli, w których jeździłem. Być może dlatego, że zasiadając w nim wspominam swój pierwszy start, który był na rallylandzie i słowa Tomka, który mnie uspokajał. pamiętam, że bałem się wtedy potwornie a odpowiedzialność z mojej strony mnie nieco wgniotła w fotel . pamiętam też jak "zaznaczając swój teren" wzbogaciłem swoje nowe biuro w kilka elementów takich jak napis "kocham rajdy" na desce rozdzielczej czy naklejka "Kubicujemy" na bocznych drzwiach. Ten fotel to taka moja kołyska. To w niej był mój "chrzest" czyli pierwszy rajd w życiu. Ciężko mi uwierzyć. że to już prawie rok odkąd zasiadam na fotelu pilota. Tomek jest kierowcą, bardzo szczerym. I niegdyś jego pomoc opierała się na uspokajaniu mnie podczas pierwszej imprezy, zaś ja uczyłem go świadomości, że obok jest pilot i trzeba z niego korzystać. Tomek również nie stał w miejscu i nauczył się wiele o pilotowaniu. Na tyle, że stara się mnie dopasować do swojego stylu jazdy. Cieszę się z tego powodu, że obaj nie staramy się stać w miejscu. I pomimo że to nie walka o puchar Polski to i tak staramy się pokazać, że coś potrafimy. Na rajdzie brodnickim byłem w szoku, patrząc jakie tomek zrobił postępy. od razu dało się to wyczuć, że jego ruchy są przemyślane a on sam jest bardzo opanowany. ciesze się z tego powodu, ze po mojej prawej stronie siedzi człowiek, który jak i ja zaczynał od zera w podobnym czasie. no kilka rajdów wcześniej (ok.4). Rajd w którym przyszło nam startować spowodował, iż wakacje można było przybić pamiątkowym pucharem za 3 miejsce. o które dzielnie walczyliśmy. Pomimo, ze liczyliśmy na nieco więcej to i tak jesteśmy zadowoleni. Wszystko rozstrzygnęło się na ostatniej pętli odcinka Sosno, na którym wypadliśmy z trasy i zawiesiliśmy się na rowie. byliśmy zmuszeni cofać  straciliśmy sporo czasu. Porażka w taki sposób boli, ale to są rajdy. Przed samym pechowym Oes'em uszkodzeniu uległ aparat zapłonowy. który dało się naprawić na miejscu tylko dzięki życzliwości mieszkańca wsi w której rozgrywał się Odcinek Specjalny. Osoba o której mowa, użyczyła nam kluczy niezbędnych do odkręcenia aparatu zapłonowego i przykręcenia jednego z elementów który się odkręcił. naprawa ta nas kosztowała sporo stresu. głównie Tomka, ponieważ widziałem jak mu zależało na tym by dostać się na metę z bardzo dobrym wynikiem. Widok trzęsących się jego rąk, potu na czole, i walki z usterką spowodował iż naprawdę zacząłem się zastanawiać co jest gorsze. bycie pokonanym przez auto czy przez błąd kierowcy (mając na myśli bezpieczne zakończenie). Auto udało nam się naprawić i opadając ze stresu wystartowaliśmy. Sądzę, iż usterka wybiła nas z rytmu i jazda stałą się zbyt agresywna, lecz to tylko moje zdanie. Reszta odcinków była naprawdę ciekawa. były szybkie, z fajnymi partiami zakrętów. Szkoda, że były takie krótkie. Fajnym momentem z rajdu był również start na rynku, niby śmieszny odciek pomiędzy pachołkami a w prawdzie to on rozstrzygnął czołowe miejsca. Podobał mi się moment w którym Tommi udział tam wywiadu dla lokalnej telewizji. Fajną sprawą jest pokazać się na oczach kibiców. nawet pilota motywuje widok ludzi którzy starają się jakoś zagrzać kierowcę do tego by mocnej wcisnął gaz. Sam rajd w którym przyszło mi startować jest od dziś moim ulubionym. choć jest coś, co zbliża się wielkimi krokami 12-13 września. :)  




Kończąc już temat o tym co było we wakacje, chciałbym przejść do "dodatku" czyli wspomnieć trochę o bezpieczeństwie, ponieważ wiele osób uważa, że rajdy są najniebezpieczniejszym sportem jaki znają. Nikt ze społeczności rajdowej tak nie uważa, gdyż maja styczność z szybką jazdą na zamkniętym odcinku drogi w odpowiednio przygotowanym samochodzie rajdowym pod patronatem służb ratowniczych, które zawsze są w pobliżu. Oczywiście mając na myśli imprezy wyższej "ligi" niż KJS, gdzie wymagane są licencje rajdowe. Nie chce tu wspominać o lidze amatorskiej w której również i startuję Ja, gdyż z pozycji zawodników jest to w pewnym sensie śmieszne. Imprezy w których my startujemy i mając na myśli NASZ KRAJ(w innych państwach rajdy amatorskie wyglądają inaczej. Najciekawiej jest u naszych sąsiadów Czechów) są bardzo ograniczone, Stąd najczęściej imprezy amatorskie są rozgrywane na torach (np Autodrom),Starych lotniskach oraz parkingach i często nazywane przez kierowców pachołkolandiami czy też placykami. Ponieważ poprzez średnią prędkość która obowiązuje na odcinkach w rajdach tej rangi, a jest to 70km/h na zamkniętych odcinkach drogi, często trzeba dostawiać szykanę aby ją zmniejszyć. stąd nie jesteśmy w stanie jechać 160-200 na godzinę jak to niektórym się wydaję, gdyż to rajdy a nie 1/4 mili. Jeżeli już zdarzy się błąd nawet w rajdach amatorskich, często kierowcy w celu zadbania o swoje bezpieczeństwo montują klatkę bezpieczeństwa w swoich autach rajdowych , która w razie wypadku zwiększa zakres bezpieczeństwa, lecz aby nie uszkodzić się podczas obijania się o klatkę trzeba mieć założony na głowę kask, który jest podstawą. Oczywiście, wypadki śmiertelne się zdarzają tak jak i w każdym sporcie na świecie. Choć o wypadku, gdzie załoga poniosła śmierć na Polskich odcinkach nie słychać od dawna. Najbardziej narażeni na niebezpieczeństwo są kibice, którzy często stoją w niedozwolonych miejscach, bądź też są pijani i zgrywają bohaterów. Osobiście uważam że sporty które są bardziej niebezpieczne od rajdów to te, w których zawodnik jest pozbawiony ochrony takich jak klatka np. Bobsleje,Wyścigi konne Lecz najbardziej Hardkoworą i najniebezpieczniejszą imprezą sportową są zawody motocyklowe rozgrywaną na wyspie man. Wiele osób nie rozumie tego, iż urządzając sobie wyścig uliczny autem cywilnym sprawia większe zagrożenie niż drzewa dla kierowców rajdowych. Zapraszam do wglądu w filmiki

Filmy
Ważność klatki w autach przygotowanych do sportów

Crash test

Według mnie najniebezpieczniejsza dyscyplina sportowa. ale wypadki zdarzają się nawet w piłce.

Głupota kibiców.

Takich bohaterów miałem na myśli :) 


Pijani ludzie;/ 

Najczęściej jednak rajdowe społeczeństwo jest najwspanialsze 








niedziela, 12 lipca 2015

Po rajdowych wakacjach grzejemy kubełek!

Wracamy do pracy!

Dziś nieco krótki post dotyczący przyszłego startu, który odbędzie się już jutro ! (12.07.2015)
A więc małą zapowiedź powrotu do funkcji, którą kocham pełnić czyli zasiadać obok kierowcy rajdowego na odcinku specjalnym! Bardzo się cieszę, że uda mi się wystartować w kolejnej edycji Rallysprintów Milano. Sam start był pod znakiem zapytania, gdyż do ostatniej chwili nie do końca wiedziałem, czy uda mi się wystartować z kimkolwiek w tej imprezie. Bardzo się cieszę, gdyż uwielbiam tam startować. bardzo lubię tamtejszą atmosferę oraz poziom organizacji tej imprezy, który jest na coraz wyższym poziomie. Wakacje to okres, w którym nie wszyscy chcą startować, więc naprawdę starty latem są naprawdę pod znakiem zapytania. Pewny jest rajd brodnicki, który będzie dopiero w późniejszym terminie wakacji (29.08). 
Chciałbym też przekazać kilka informacji dotyczące mojego bloga. Mianowicie, chciałbym poinformować wszystkich czytelników, iż postów będzie coraz więcej, gdyż będę opisywał w nim wszystko, co ma związek z rajdami w moim życiu. Przemyślenia/Wspomnienia/Planowanie/Oraz odpowiedzi na pytania. 
Do pierwszego takiego postu mam nawet pewien materiał, który pisałem kilka dni temu. Niestety jest on strasznie chaotyczny. Gdy już będzie to posiadało ręce i nogi chętnie to opublikuję. Również, chciałbym zachęcić was do zadawania mi pytań, z których byłbym w stanie napisać post. 




Na Ornecie ponownie pojadę hondą (Autor Foto)


Na koniec 

Chciałbym was zachęcić do zagłębienia się w historię Maćka Szczepaniaka, gdyż jest ona bardzo ciekawa, Pilot ten bardzo mi zaimponował, swoją postawą wobec startów w rajdach, a jego historia jest bardzo niezwykła, zapraszam Szczepaniak: Moja kariera jest oparta na zrządzeniach losu



niedziela, 5 lipca 2015

72 Rajd Polski wyciąga wnioski

Nieco wcześniej 


   Czas zebrać myśli i cofnąć się do przeszłości, gdzie byłem wniebowzięty planowanym startem na Nowomiejskim, który wstępnie miał zostać zrealizowany. Jak widzicie poprzedni post zaginął na blogu. Nie mając odwagi przyznać się do błędu pod wpływem emocji go trwale wykasowałem. 
   Ogólnie starając się nie wracać do tematu wspomnę tylko że dzielnie kibicowałem Tomkowi Laskowskiemu. Stojąc na OS2 Bratian-Chrośle dumnie czekałem z banerem na Tomka, który się nie zjawił, ponieważ auto po raz kolejny się popsuło na OS1 tuż za hopą w lesie. Po rajdzie Nowomiejskim następny w kolejce był Grudziądzki rajd samochodowy, który w planach miałem pojechać już w autem z napędem AWD. Plany jak zwykle się zmieniły, rajd pojechałem 185 konną Hondą Civic z Dariuszem Szejerką. Mieliśmy wiele przygód m.in. Starsza pani nam wyskoczyła na drogę niczym jeleń i postanowiła udawać słup... a może po prostu się przestraszyła? no nic.. tu 10 sekund, gdyż auto wyhamowane do zera. Były też inne przygody, które bardzo namieszały nam w wynikach. Był to pierwszy rajd dla mnie, w którym nie korzystałem z notatek  lecz po prostu wskazywałem palcem drogę. opis po porostu był zbędny. rajd był naprawdę fajny i dobrze się bawiłem. Bardzo też sprawdził moje umiejętności dotyczące posługiwania się książką drogową, gdyż dla laika jak ja było to naprawdę trudne do ogarnięcia. wstępnie się udało, i jestem z siebie dumny,oczywiście był drobne błędy, lecz z pomocą kierowcy wszystko się udało. Jestem mu bardzo wdzięczny za korektę i świetną zabawę. Po rajdzie w Grudziądzu przyszedł czas na 18  Rajd Warmiński, gdzie dumnie reprezentowałem automobilklub Nowomiejski asystując na mecie stop odcinka Nowe Kawkowo. Pogoda dopisała, było naprawdę pięknie. Krótkie rozmowy z kierowcami jak i  zaglądanie pilotom w notatki było dość bardzo fajną zaletą mojej funkcji "podawacza karty drogowej" .Wiele mogłem podpatrzeć, miło było również usłyszeć"dziękuję do zobaczenia ". Te słowa bardzo namieszały mi w głowie i spowodowały, iż  zacząłem się zastanawiać jak ten sport miejscami może przerażać, no właśnie przerażać, nie zabijać. Głównie moje myśli skierowałem ku przygodom związanym ze zwiedzaniem pleneru oraz awariami auta. Przykładową myślą, która mnie zaintrygowała był moment, w którym załoga prowadząca żegna się z podium poprzez awarię auta. starałem sobie wyobrazić ból który ich dotyka. Przecież każdy z rajdowego grona zna sytuacje Carlosa Sainza, gdy tuż na kilometr przed metą Corolla odmówiła mu posłuszeństwa zabierając mu tytuł MISTRZA ŚWIATA sprzed nosa. Zastanawia mnie czy Carlosa dalej to dręczy, bo przecież takich rzeczy się nie zapomina...  Na rajdzie co prawda Os'u nie widziałem lecz myśli brały górę. "Skąd on ma tego krzaka na masce." Rozmowy z załogami naprawdę były bardzo fajne i dostrzegłem tą barierę pomiędzy załogami, które jadą tylko po wynik, a zawodnikami którym sprawia to frajde i są naprawdę zadowoleni z rajdu a wynik nie ma dla nich większego znaczenia. i właśnie z takimi zawodnikami  rozmawiało się najfajniej. Mieli bardzo dużo do powiedzenia, a pot spływający im z czoła nie przeszkadzał w konwersacji ze mną. Najciekawiej rozmawiało mi się z Panem Norbertem Byśkiniewiczem, gdyż człowiek jest naprawdę bardzo szczęśliwy siedząc w rajdówce a swoimi emocjami chętnie się dzieli z pilotem jak i ze słuchaczami podczas opowiadania. Opis sytuacji jest naprawdę bardzo, bardzo szczegółowy, osoba tym zainteresowana jest naprawdę porwana na dłużą chwilkę podczas słuchania opowieści tego kierowcy. Bardzo się cieszę że mamy tak ciekawą osobę w Automobilklubie Nowomiejskim. Dzień przed Warmińskim również planowaliśmy wraz z Tomkiem Laskowskim wystartować w Power Stage Bednary , lecz auto na testach po raz kolejny przestało działać.
   Podsumowując.. Czerwiec nie był dla mnie najaktywniejszym miesiącem w rajdówce, lecz miło było spędzić czas w formie kibica, czy też asystenta. 

Rajd Polski

 Kolejna impreza rajdowa, która była dla mnie bardzo wielkim przeżyciem, ponieważ było to moje pierwsze WRC w życiu. Rajd był super, cieszyłem się, że mogę ujrzeć moich ulubieńców z WRC Roberta Kubicę oraz J-M Latvalę. Nie zapominając też o WRC 2! Esapekka Lappi też dał się dostrzec :) Bardzo Trudno mi opisać co mi się podobało , gdyż emocje przeżywałem tak samo jak każdy kibic, dla mnie to kolejny bagaż doświadczeń. ponieważ zrozumiałem, że czas częściej wychodzić na świeże powietrze. dało się to we znaki w momencie gdy dwa dni pod rząd zaczęła boleć mnie głowa od słońca, pomimo parasola nad głową oraz założonego słomianego kapelusza. Cóż.. Rajd Polski był naprawdę potężną dawką emocji!


Kolejny rajd w którym pojadę jest mi nieznany. są wakacje, imprez rajdowych jest mniej więc jeżeli chcecie posty na blogu po prostu zadawajcie mi pytania na które mógłbym napisać dłuższą wypowiedź. :) 


Podziękowania dla Marty za świetną fotkę

Na koniec, chciałbym podziękować całej ekipie, z którą bezpiecznie dotarłem na OeSy Mianowicie kierowcy oraz organizatorowi wyjazdu Dawidowi Grzybowskiemu za bezpieczeństwo podczas podróży i wspaniałe towarzystwo. Marcie Grzybowskiej za opiekę medyczną oraz gastronomiczną i fotę powyżej , również dziękuję Arturowi Kusto za zdjęcie z Tanakiem, dawkę humoru oraz naukę focenia. 


poniedziałek, 11 maja 2015

Dumny i rozczarowany.


#10 Dumny i rozczarowany.


Fotka z Ornety :)



  Na samym wstępie chciałbym przekazać, iż posty, które tu umieszczam wkładam serce, nie chciałbym abyś Ty drogi czytelniku, odebrał ten post jak zwykłe popłakiwanie, lecz poczuł emocje jakie mi towarzyszą z każdym tygodniem,weekendem,rajdem,oesem,notatnikiem,notatką,komendą...

Górski Rally Sprint "Pod Nawrę" wyjaśnił wiele. Upewnił mnie, iż Tomek Laskowski bezustannie się rozwija, idzie do przodu. Rozmowy z ludźmi, którzy organizują imprezy rajdowe oraz będą współpracować przy organizacji najważniejszej imprezy rajdowej w Nowym Mieście Lubawskim, rozwiały u mnie złudne nadzieje, co zmusiło mnie zmiany mojego rajdowego kalendarza.


Zaczynając od tych złych...

  Impreza, na którą czekałem od najmłodszych lat... Impreza domowa, po ukochanej nawierzchni szutrowej. Rajd, który jest moim ulubionym "Kajtkiem"(słowo przedawnione dla tej imprezy), został dla mnie niedostępny na ten rok. Mowa o Rajdzie Nowomiejskim. Poprzez regulamin nie jestem w stanie w nim wystartować. Problemem jest mój wiek, bądź też regulamin.. hm.. ciężko jest mi określić w czym problem, gdyż rozumiem sytuacje, i nie mam zamiaru w żaden sposób jak dzieciak naciskać na regulamin. Nie spełniam wymogów i koniec. Rajd Nowomiejski "Nowomiejskie Szutry"  będzie Rajdem Okręgowym (jak to zazwyczaj się dzieję). Regulamin, jaki powstał (informuję, iż jeżeli rajd jest rundą okręgówki, nie może być KJS'em.) jedyny, regulamin, który można załączyć dla RO nie wymagającym licencji jest SKJS. Problem w moim starcie polega na tym, iż "Ukroki bycia siedemnastolatkiem" nie pozwalają mi na dostosowanie się do regulaminu SKJS "Dla KJS pilot musi mieć ukończone 17lat, Dla SKJS Pilot musi ukończyć 18lat" Nie popłakuję, ani nie unoszę się na ludzi którzy dali "taką umowę". Po prostu jestem tym przygnębiony. Nie chcę i nie będę kombinować bo to nie jest gra w bierki. Jeżeli coś mi się stanie, nie chciałbym obciążać klubu oraz najwspanialej rodzinki. Jeżeli chodzi o tą imprezę, chciałbym iść na nią w roli kibica, gdyż dawno nie oglądałem żadnego rajdu. Chciałbym pojechać z tatą, Tak jak kilka lat temu, gdy byłem małym,wiernym kibicem. Podsumowując.. "W tym roku pachołki za rok więcej". Mój tok myślenia zmienił się w momencie kiedy dowiedziałem się, iż nie pojechałbym go w Sunny tylko w Evo. Wolę nie ryzykować to auto dalej mnie przeraża w pozytywnym znaczeniu, lecz też liczę się z konsekwencjami jakie mogłyby wyniknąć podczas jakiejkolwiek przygody tym bardziej jeżeli miałbym jechać na własną odpowiedzialność. 

Rajd Nowomiejski wypada z mojego kalendarza startów.


Pozytywniej

Górka, która odbyła się 9 maja przekonała mnie, iż Tomek staje się coraz lepszy z rajdu na rajd. Jego talent do jazdy i szybkiej nauki szybko przeradza się w dobry wynik. Drugie miejsce w klasie oraz czwarte w generalce to bardzo dobry wynik. Na górce czas spędziłem miło w roli Asystenta Parku Serwisowego. Bieganie z listą startową i ustawianie do startu wymaga silnych nerwów.Ale chyba poradziłem sobie z tym zadaniem. Dla ludzi którzy bezustannie mnie pytają dlaczego nie pilotowałem Tomka Laskowskiego, chciałbym wyjaśnić, iż Odcinek ma tam około 1,3km i 12 zakrętów. Jest pod górkę. Jedzie się go 4 razy. Ja ważę 64kilogramy. Na auto przednionapędowe ma to bardzo duży wpływ. To jak biec sprintem z plecakiem kamieni na 100metrów.  Na tak krótkim odcinku walczy się o setne sekundy. Taki balast to spora strata czasu. Prościej wyjaśnić się już nie da, wiec przejdę do przyszłego weekendu gdzie pojadę w Rajdzie Toruńskim u boku Tomka Laskowskiego w Sunny. Z dwóch powodów jestem bardzo dumny z Tomka. Pierwszym jest oczywiście jego wynik na górce. Zaczynają się pojawiać sukcesy, które również mnie motywują, no i dał mi breloczek. (drugi powód :)






Dwaj mistrzowie :)
Jest również trzeci to znaczy..pierwszy :)







Poprzedni post, który napisałem sięga prawie 200wyświetleń. Bardzo wam dziękuję za zainteresowanie i poświecenie swojego cennego czasu, na rzecz mojej osoby oraz twórczości. Wyświetlenia, które się pojawiają bardzo mnie motywują do dalszej działalności. Kolejny rajd w którym się pojawimy, odbędzie się 17.05.2015 w Toruniu. Zapraszamy wszystkich do doglądania zmagań.