poniedziałek, 28 listopada 2016

Bytowska Gonitwa


Bytowska Gonitwa 


Pora wrócić do mojej drugiej pasji, jaką jest pisanie mojego bloga. Wiele się wydarzyło od ostatniej wizyty tutaj. Brałem udział w wielu rajdach, moje spojrzenie na świat imprez amatorskich również przybrał inny bardziej realny punkt widzenia, choć tutaj, wszystko będzie jak zawsze opisywane z emocjami, gdzie czuje się jakby KJS zamieniły się w WRC. Zapraszam. 

W ubiegły weekend (19-20.11) spełniło się wiele moich marzeń(celów). Odebrałem to jako nagrodę za ten sezon, który jest naprawdę bardzo bogaty w zwycięstwa oraz nowe doświadczenia. To w nim zapoczątkowałem swoją przygodę rajdową z Rafałem, ucząc się opisu migowego. To w nim również rozstałem się z Hondą Civic Dariusza Szejerki, którą sobie naprawdę bardzo ceniłem (Honda odjechała do nowego właściciela). Pod koniec sezonu, na rajdzie 1001 Jezior, gdzie startowałem z Rafałem Dworakiem (3 miejsce w klasie 3). Tam miałem okazję poznać Tomka Jurkuna. Tomek szukał pilota, który ma pewne doświadczenie w imprezach tego typu i mógł się sprawdzić u jego boku w roli pilota. Biuro jakim dysponował, było czymś o czym marzy wielu pilotów - Subaru Impreza z 97 roku. Bardzo rzadka, ponieważ jest to wersja 2-drzwiowa. W głowie już planowałem wspólny start..    

Na początku swojej przygody z rajdami nie śniło mi się, abym mógł sprawdzić się w roli pilota w aucie z napędem na cztery koła. Wtedy moje cele miały inny charakter. Chciałem przyjść do domu z moim pierwszym zdobytym pucharem (2 miejsce w Memoriale Krzysztofa Prusakowskiego, jechałem z Tomkiem Błaszkowskim Peugeotem 106). Również zależało mi na zdobyciu jak największej wiedzy oraz praktycznego doświadczenia, które przyda mi się w spełnianiu swojej pasji. Moje podejście do wielu sytuacji w rajdach się znacznie zmieniło, głównie opanowanie i zachowanie zimnej krwi np. Podczas wycieczki po za trasę. Co prawda dzwona podczas mojej przygody z rajdami jeszcze nie miałem, aby rzeczywiście uświadomić sobie jak bym się zachował... (Tffu). Na rajdzie jest wiele sytuacji gdzie jest to "prawie", ale należy puścić to w niepamięć, a następnie skupić się na dalszej części jazdy. Nie można się rozpraszać tym co było, kierowca zawsze musi być skupiony, od innych spraw ma pilota. W Bytowskiej Gonitwie słowo "prawie" miało naprawdę wiele znaczeń..  


Gdy zgłosiliśmy się na rajd, kilka dni przed nie mogłem wysiedzieć w miejscu, nakręcałem się jak zegarek, który odliczał czas do startu pierwszego odcinka. Auto, z którym nigdy nie miałem styczności; odcinki widziane na filmikach z ubiegłego roku - imponujące; kierowca doświadczony, który daje z siebie sto procent. Wszystko wydawało się być idealnie, choć gdy wzrok padał na mocno obsadzoną listę zgłoszeń, myśl o dobrym wyniku stawała się być coraz mniej realna.

Prolog dobitnie rozwiał nasze nadzieję, nie pompowało turbo, przez co odcinek ukończyliśmy w środku stawki. Do hotelu wróciliśmy zdenerwowani oraz bardzo niepewni, czy turbo da oznakę życia na jutrzejszych 9-ciu odcinkach. 6 sekund strat z prologu musieliśmy odrobić następnego dnia. Jest to bardzo dużo jak na tak krótkie odcinki (2,5 km), o dziwo stratę odrobiliśmy na pierwszym odcinku. Moje czytanie nie było na najwyższym poziomie, nie mogłem się wpasować w tempo dyktowania na pierwszej pętli. Sądzę, że za bardzo wyolbrzymiłem sobie tempo w jakim podróżuje się klasą 5-tą po odcinkach. Z odcinka na odcinek zszedłem na ziemię, i bezstresowo mogłem wykonywać swoją rolę. Opis, jaki przygotowaliśmy, zawierał wiele nowych znaków, które bardzo fajnie się dyktowało, ponieważ były na tyle charakterystyczne, że łatwo można było je zrozumieć. Ten rajd to taki test, czego nauczyłem się w tym sezonie. Chyba przeszedłem go pomyślnie, ponieważ mojemu kierowcy tak bardzo zależało na dobrym opisie, że edytowaliśmy go kilkukrotnie. Z przejazdu na przejazd ciągle coś w nim zmienialiśmy. Opłaciło się, ponieważ dobry i pewny opis zaprowadził nas naprawdę wysoko...


Niebieska Proca, tak bym nazwał Subaru, które prowadził Tomek. Na odcinkach było wiele zdradliwych zakrętów, wiele niebezpiecznych cięć oraz szczytów, za którymi nie było nic widać. Podróżując odczułem jak kierowca świetnie radzi sobie z autem, jego każdy wykonany manewr był opanowany, choć sam przyznał że w niektórych momentach było naprawdę grubo, nie odczuwałem tego z dwóch powodów. Nie pokazywał tego oraz nic nie widziałem, gdyż rzadko zdarzało mi się, że wyciągałem głowę nad zeszyt. Maksymalne prędkości badane za pomocą GPS'u w telefonie wynosiły w granicach 130-150km/h, a więc było naprawdę szybko.

Nasza jazda z odcinka na odcinek przynosiła coraz lepsze rezultaty, stratę z prologu odrobiliśmy już na pierwszym odcinku. Na drugim również byliśmy najszybsi, zaś na trzecim... Nie uwierzycie kto dał o sobie znać!  Tak właśnie, turbo postanowiło pokrzyżować nasze plany i przestać pompować na 3-ciej próbie pierwszej pętli. Robiliśmy wszystko co się w naszej i subaru mocy dało , aby nie stracić zbyt wiele, udało się zrobić prawie taki sam czas jak załoga, która dotarła najszybciej. Na drugiej pętli udało się również wygrać wszystkie odcinki, delikatna obsuwa spowodowana wypadnięciem z drogi załogi numer 12 na drugim odcinku pozwoliła nam nieco schłodzić samochód. Patrząc ponownie na wynik GPS prędkości maksymalnej i porównując go z pierwszą pętlą, jechaliśmy o 20km/h szybciej na jednej z partii niż uczyniliśmy to bez turbo sprężarki. Trzecia pętla była również bardzo szybka, lecz na ostatnim odcinku turbosprężarka również nie pompowała.  Ja z odcinek na odcinek coraz bardziej zadomowiłem się w Imprezie. Siedzi się tam bardzo wygodnie. Odczucie przyspieszenia jest niesamowite. Delikatną wadą jest to, iż w porównaniu do nowszych modeli subaru imprezy jest tam znacznie mniej miejsca, a co się z tym wiążę, nie ma miejsca, aby po ukończeniu odcinka i podróży na drugi, chować kaski do tyłu na np. przeznaczoną do tego siatkę. W modelach 4-ro drzwiowych mogliśmy schować je do tyłu przez drzwi, u nas nie ma takiej możliwości. Oczywiście ten fakt absolutnie w niczym nie przeszkadza, subaru z zewnątrz prezentuje się następująco.


 Jest piękne. 




Delikatnie podsumowując..

Podróż klasą piątą po odcinkach sprawia naprawdę dużo frajdy, bardzo się cieszę, iż miałem możliwość spróbowania swoich sił oraz rozwiania moich wątpliwości związanych z pilotowaniem aut tej klasy. Rajd również otworzył przede mną nowy rozdział, który bardzo chciałbym zrealizować. Jako, iż wiadomo, że rajdy to nigdy nic pewnego, gdzieś w sobie mocno trzymam kciuki aby doszło do ponownych startów jako załoga Jurkun/Olszewski. Dziękuję wszystkim za okazane wsparcie oraz za zaciśnięte kciuki, które naprawdę były niezbędne do osiągnięcia tak wielkiego dla mnie sukcesu. Również serdecznie dziękuję Tomkowi Jurkunowi, który dał mi ostry wycisk, świetną zabawę, i bezpiecznie dowiózł nas do mety. Dziękuję wszystkim zawodnikom za wspólną świetną rywalizację. To był naprawdę dobry rajd.











piątek, 24 czerwca 2016

Wakacyjny Rajd Warmiński. Prosto z Hotelu Manor

Rajd Warmiński to wyjątkowa impreza, która rozpoczyna się już w pierwszego weekendu wakacji. Tak też zapoczątkowałem swoje wakacje wraz z Rafałem Dworakiem, z którym wspólnie chcemy wystartować w tym rajdzie. Pomimo, że my "uczestnicy" imprezy rangi SKJS mamy bardzo skrócone odcinki w porównaniu do "RO" Rajdu Okręgowego, to również mamy okazję poczuć się jak prawdziwi kierowcy rajdowi. Bardzo cieszę się, że mam okazję uczestniczyć w tej imprezie, ponieważ jest mi ona nie znana od tej strony (Członka załogi). Kilkukrotnie asystowałem na mecie, w momencie gdy Automobilklub Nowomiejski zajmował się obstawieniem startu oraz mety jednego z odcinków. Jako pilot wszystko zaczyna się odnowa. Książka drogowa obca mi nie jest, i cieszę się, że mogę sprawdzić swój kunszt, który zebrałem podczas moich startów . Nieznajomość tras na których dojeżdżamy do odcinków jest mi nie znana, więc umiejętności, które pozyskałem na poprzednich imprezach muszą mi wystarczyć. Oczywiście wspomagam się zapoznaniem z trasą, ale całej trasy nie jestem w stanie nauczyć się na pamięć. Kolejną ważną sprawą, która zweryfikuje moje umiejętności jest również nowy system dyktowania notatek oraz ich zapisywania. Rafał Nie słyszy, a więc nasze porozumiewanie się oraz dyktowanie notatek objawia się za pomocą gestów. Nie jest to łatwe. Nasz opis jest bardzo uproszczony. Taki system notatek jest dla nas najkorzystniejszy, choć nauka zaczyna się od nowa. Jest to pewien nowy etap w życiu, który naprawdę jest bardzo interesujący. Mam nadzieję, że z rajdu na rajd będzie nam coraz łatwiej robić opis jak i zostanie również rozbudowany. Puki co to nasz pierwszy wspólny start, a więc nasz margines błędu jest bardzo duży. Trzymajcie Kciuki, puki co uciekamy na Prolog rajdu warmińskiego. Wybaczcie za bałagan w zdaniach, lecz pisze to bez jakiejkolwiek korekty, gdyż nie ma na to czasu ! do zobaczenia !






Więcej wieczorkiem ! Będę edytować ten post na bieżąco, gdy tylko dorwę laptopa !


________________________________________________________________________________

EDIT : 24.06.2016. 22:12

Po prologu.

Prolog odbył się jak zawsze na legendarnym Stomil'u, gdzie dzielnie pokonywaliśmy trzy okrążenia walcząc o dobry wynik ramie w ramie z innymi załogami, które były w tym samym momencie na trasie.  My startowaliśmy na pierwszym z dwóch przejazdów na Starcie B, tuż obok Mateusza Bojanowskiego i jego pilota Andrzeja Ksyta. Pomimo, że na odcinkach specjalnych walczą klasę wyżej od nas (mają silnik 2.0, zaś my kwalifikujemy się w klasie do pojemności 1.6, prolog był bardziej jazdą pokazową, gdzie świetnie mogliśmy się bawić przy pełnych trybunach kibiców, co dodawało nam otuchy oraz wzmocniło zabawę. Piękna pogoda również dopisała, choć przy tej temperaturze w kombinezonie jest naprawdę gorąco, a wodospad potu, który spływał po nas był jedyną wadą zaniżającą skalę zabawy. Jazda generowała u nas bardzo dużo radości oraz uśmiechu na twarzy. Takie miłe wstępy rajdów są naprawdę fajne. Mamy okazję zaprezentować się przed bardzo dużą liczbą kibiców, a dla imprez SKJS to naprawdę rzadkie zjawisko. Z prologu bardzo szybko się zmyliśmy do Serwisu gdzie zmieniliśmy opony z asfaltowych na szutrowe, ponieważ to właśnie one będą jutro odgrywać główną rolę podczas rajdu. Odcinki, które przejeżdżaliśmy są naprawdę szybkie, miejscami kręte. Jedyna przeszkoda, którą napotkaliśmy podczas zapoznania to brak tabliczki w miejscu, gdzie powinna być meta dla załóg biorących udział w SKJS. Wszyscy kierowcy wiedzą mniej więcej gdzie ona powinna się znajdować, lecz nikt nie wie, w którym dokładnie miejscu.

Jutro czeka nas naprawdę trudny dzień, pierwsze zetknięcie się z innym rodzajem opisu niż przedtem. Jesteśmy w bojowym nastawieniu. Chcemy się uczyć i dojechać cali i zdrowi z dobrym wynikiem na metę. Pobudka wcześnie rano, ponieważ musimy sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu. Start pierwszej załogi RO jest przewidywany na godzinę 8:00 klika minut później rusza SKJS.

Zapraszam do kibicowania na odcinkach, klimat rajdu jest niesamowity, wszyscy uśmiechnięci oraz pełni chęci zdobycia dobrego wyniku.

Publikuję kilka zdjęć z dzisiejszego dnia.




Zapoznanie w Subaru ! 

Chwilka przerwy podczas podróży na Rajd Warmiński.

Podczas jazdy na zapoznanie. Świetnie się zgrywam z Rafałem.

Bardzo przepraszam że Panowi z subaru obok na nowomiejskim "Ukradłem drugi bieg"  :) 

Badanie Kontrolne. 



piątek, 17 czerwca 2016

Nadchodzą zmiany.

Mój ulubiony kurz rajdowy jeszcze nie opadł. Tym czasem odkryłem swoje plany na przyszłe starty w tym sezonie. Jak już wcześniej wspominałem moje plany na ten sezon, to ich brak. Emocje mnie poniosły do myślenia nad Rajdami Okręgowymi, lecz niestety jestem zmuszony zrezygnować na najbliższy okres czasu z kompletowania ekwipunku homologowanego, który dla mnie jest na obecny moment zbyt drogi. Niedawno udało mi się osiągnąć swój wymarzony cel, czyli pojawić się na odcinkach specjalnych Rajdu Nowomiejskiego zasiadając w Peugeocie 106 obok Tomka Błaszkowskiego i również o tym będzie post, zapraszam.


Rajdy samochodowe to sport, który jest moją pasją od dziecka. Stało się tak z powodu wielu cech, które posiada. Nieprzewidywalność to jedna z cech, która jest dobra jak i zła w tym sporcie. To Ona dostarcza adrenaliny, lecz także zabija z nieco innej strony. Same trasy z przejazdu na przejazd nieustannie się zmieniają, powstają nowe dziury, czasami źle poprawiona szykana staję się szersza lub węższa. Czasami przejeżdżana kałuża powoduje, że nawierzchnia w pewnych partiach odcinka jest bardziej śliska  niż była wcześniej. Tak jak trasy rajdu są nieprzewidywalne tak i starty w rajdach. Planować na początku jest łatwo, gorzej już z realizacją postawionych sobie celów, gdyż jest to drogi sport i głównie budżet staje na przeszkodzie stabilności rajdów. 

Sam koszt wpisowego nie przekreśla brania udziałów w startach. Trzeba również uwzględnić koszta paliwa na dojazd oraz tego przeznaczonego na odcinki specjalne, zazwyczaj to paliwo jest droższe od zwykłego. Również opony - bardzo duży koszt. Dobra opona odpowiada za wyniki i bezpieczeństwo dobra = droga, a najgorszym faktem jest to, iż nie wystarczają one na długo, ponieważ są wykorzystywane w stu procentach. Jeżeli rajdy trwają dwa dni trzeba również wliczyć to w koszta noclegu jak i prowiantu. Wracając do utrzymania rajdówki zapomniałem dodać, że wszystko w samochodzie rajdowym jest wykorzystywane w stu procentach więc i samo auto wymaga częstych napraw, a części również mają swoją cenę, nie wspominając już o ulepszeniach. Utrzymanie auta cywilnego również jest włączone w koszta, gdyż nasza rajdówka musi być dopuszczona do ruchu drogowego, co się wiąże z podatkami jak i wykupieniem ubezpieczenia oraz zrobieniem przeglądu. Jeżeli ktoś chce wykorzystywać pojazd w 100% trzeba również zakupić lawetę do transportu, która również musi być opłacona. Laweta wymazuje z naszej głowy myśli typu "Musze uważać bo jak zniszczę auto to nie wrócę do domu". Uwierzcie mi, zakup rajdówki równa się zakupowi zwykłego auta, lecz poświęcony czas oraz pieniądze, powodują, że rajdówka jest naprawdę bardzo drogą "zabawką". Wyobraźcie sobie ile musi kosztować utrzymanie przykładowej czteronapędówki jaką jest subaru. Koszt przeogromny, a nie samymi rajdami człowiek żyje. Często się zdarza, że po założeniu rodziny, kierowcy sprzedają swoje pojazdy, lub owe auta trafiają pod koc, a jeżeli ktoś je skasuje to już nie wraca na odcinki specjalne. Oczywiście mowa tu o ludziach, którzy biorą udziały w KJS, a tu wszystko opiera się ku dobrej zabawie, bo w tym sporcie można o wiele więcej stracić, niż zyskać. To nie gry komputerowe, tu nikt nie dostaje gotówki za wygraną imprezę rajdową, przy dobrej obstawie sponsorskiej, owszem zdarzają się fanty typu olej silnikowy lub opony lecz to naprawdę rzadkość.

Przez tą negatywną stronę tego sportu wiele moich planów legło w gruzach, gdyż poprzez "okrojony budżet" kierowcy zaprzestali brać udział w cyklach imprez i walczyć o punkty. Przez takie sytuacje niektóre moje plany ulegały zmianom rok temu jak i teraz.

Kontynuując temat zmian, zapoczątkowałem treningi z pewnym wyjątkowym kierowcą. Trenujemy dzielnie przed Rajdem Warmińskim, na którym wspólnie się pojawimy. Już niebawem dodam post, który opisze nasze wspólne cele, które chcielibyśmy zrealizować jeszcze w tym roku. Pozostawiam wam delikatną wskazówkę do namysłu któż to będzie :)



Rajd Nowomiejski 

Czas spełnienia moich marzeń nastał właśnie na początku czerwca tego roku. Zjawienie się na szutrowych trasach tego Rajdu, było moim największym pragnieniem odkąd zacząłem uczęszczać na rajdy. Rok temu pech chciał, że nie mogłem wystartować, zaś tego roku już nic nie stało na przeszkodzie.... No właśnie, czyżby ? Mój start stał pod wielkim "?", gdyż nie mogłem znaleźć kierowcy, z którym udałoby mi się wystartować. Ostatkiem wiary skontaktowałem się z Tomkiem Błaszkowskim, który bardzo spontanicznie podszedł do tematu, szybka organizacja umożliwiła nam start. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować Mikołajowi Graszkowi, który pożyczył nam pasy szelkowe dzięki którym mogliśmy wystartować. 

Tomek Błaszkowski to kierowca, z którym w ubiegłym roku wystartowaliśmy wspólnie w Memoriale Krzysztofa Prusakowskiego i zajęliśmy drugie miejsce w naszej klasie. Było to pierwsze "pudło" na które dostałem się właśnie dzięki Tomkowi. Na rajdzie Nowomiejskim niestety ustać na podium się nie udało, pomimo tego i tak czuję się wygrany, gdyż mój cel startu w tym rajdzie został osiągnięty. Tempo jakim się poruszaliśmy również jest bardzo satysfakcjonujące. Tomek z Peugeota 106 wyciągnął 200%, a jego świetne kontrolowanie auta dowiozło nas na metę rajdu bezpiecznie i szybko, za co jestem mu naprawdę wdzięczny, bo momentami naprawdę było "Grubo".  Tak właśnie udało nam się dotrzeć na metę z wynikiem dającym nam 6 miejsce w naszej klasie. Doświadczenie jakie zebrałem zapamiętam na bardzo długo. Głównie mam na myśli dokładniejsze przepisywanie notatek, gdyż wywołany pośpiech spowodował, że nie przepisałem jednej linijki opisu na jednym z odcinków dzięki czemu zamilkłem dwa zakręty wcześniej, niż przed metą.. a zakręty były naprawdę bardzo trudne, a co za tym idzie naraziłem nas na niebezpieczeństwo. Przyznaję, nawaliłem choć wciąż się uczę i to mnie motywuje do dalszej jazdy!  Dzięki Tomek za masę doświadczenia oraz emocji. 














sobota, 30 kwietnia 2016

Górski Rally Sprint NAWRA 01.05.2016 Zapowiedź i informacje.

Majowa górka !

Wielu z was zapewne ujrzało banner reklamowy górskiego rally sprintu "Nawra", który od kilku dni widniał na jednym z większych parkingów w Nowym Mieście Lubawskim, po czym został przeniesiony na rynek. Wielkiego rozmiaru banner informuje nas o jednej z większych imprez związanych z motosportem w naszej okolicy. Kultowa górka w tym roku zapowiada się naprawdę obiecująco, jednym z głównych powodów jest nowy odcinek trasy, po którym będą ścigać się kierowcy.  Odcinek poprowadzony został za miejscowością Nawra (start nieopodal skrzyżowania, które prowadzi do Nowego dworu) będzie pierwszym odcinkiem, na którym wystartują kierowcy. Odcinek jest nieco szybszy od kultowej trasy, którą pojadą zawodnicy tuż po trzech przejazdach rozegranych na odcinku o którym wyżej wspomniałem (Nowy Dwór - Nawra). Kolejną trasą jaką pojadą zawodnicy będzie oczywiście kultowa trasa Nowe Miasto Lubawskie - Nawra.  Piękne zakręty, które są widowiskowo pokonywane przez kierowców zawsze przywołują dużą rzeszę kibiców chętnie oglądających zmagania zawodników. Również na tej trasie kibice będą mieli możliwość obejrzenia trzech przejazdów. Jednego treningowego z pomiarem czasu oraz dwóch przejazdów wyścigowych  

Podstawowe Informacje.

-Pierwszy odcinek Nowy Dwór - Nawra (Droga Powiatowa NR1246N)  3Przejazdy

-Start 1 przejazdu Treningowego 9:50

-Oficjalny start oraz rozpoczęcie wyścigowego 1 oraz 2 przejazdu 11:00

-Drugi Odcinek Nowe Miasto Lubawskie - Nawra (Droga Powiatowa NR1246N)  3Przejazdy

- Start 2 przejazdu Treningowego 14:15

-Drugi i trzeci przejazd sportowy 15:15 

-Meta Górskiego Rally Sprintu 17:30





Na stronie http://aknowomiejski.pl/gorski-rally-sprint/ można sprawdzić listę zgłoszeń, która na dzień dzisiejszy już jest bardzo liczna. Widnieje na niej już 47 Zgłoszonych kierowców, a więc dla fanów motoryzacji będzie to naprawdę widowiskowa impreza. Wielu kierowców z Nowego Miasta Lubawskiego czekało na ten dzień, w którym będą mogli zmierzyć swój czas na Górskim Rally Sprincie. Pojawi się naprawdę wiele ciekawych aut. Takich Jak Skoda Fabia przygotowana do startów w RallyCrossie, którą pojedzie Szymon Osmański. Również bardzo fajnie będzie ujrzeć kolejnego kierowcę, który walczy w Rally Crossie, a jest nim Michał Genstwa. Michał mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego, pojedzie Seatem Ibizą Cupra, która niedawno została zbudowana do RallyCrossu. Obaj kierowcy powalczą w klasie GOŚĆ, gdyż posiadają licencje sportów motorowych. Pięknym widokiem na odcinkach tejże imprezy będzie jadąca Honda Civic type R, którą pojadą dwaj zawodnicy, Prezes Automobilklubu Nowomiejskiego Daniel Wyrzykowski oraz jego żona Ewelina Wyrzykowska, Honda jest przygotowana do startów w rajdach samochodowych o randze Rajdów Okręgowych a więc auto musi być profesjonalnie przygotowane, aby brać w nich udział. Niestety, nie ujrzymy legendy Polskich rajdów samochodowych Andrzeja Jaroszewicza, który miał pojechać autem marki Saab. Lista startowa jest naprawdę bardzo obsadzona, ilość aut z napędem na cztery koła jest naprawdę obiecująca, nie zapominając również o autach z mniejszymi pojemnościami takimi jak kultowy fiat 126p czy też popularne peugeoty 106 one również przemierzą odcinki przygotowane przez Automobilklub Nowomiejski. Zapraszam do śledzenia zmagań już w przyszłą niedzielę, pamiętajcie zaczynamy start od odcinka Nowy Dwór - Nawra !











W razie pytań, piszcie, postaram się pomóc  :) 




wtorek, 23 lutego 2016

Opowieści z prawego kubełka #2 Pasja od dziecka.

Nie wyobrażam sobie aby mogło jej ich zabraknąć w moim życiu..

Fot.Marta Grzybowska


Rajdy, moja pasja od dziecka, towarzyszyła mi od najmłodszych lat, nie wyobrażam sobie aby mogły zniknąć z mojego życia. Odkąd sięga moja młoda pamięć, już jako dziecko uczęszczałem z tatą na imprezy rajdowe. To na nich głównie się wychowałem oraz zaraziłem miłością do głośnych potężnych samochodów rajdowych pędzących po trasie górskiego rally sprintu pod Nawrę czy też odcinków rajdu Nowomiejskiego. Oczywiście, okoliczne imprezy rajdowe nie były jedynymi, które moje oczy miały okazję ujrzeć w latach dziecięcych. Jestem ostatkiem społeczeństwa rajdowego, które miało jeszcze zaszczyt dojrzeć weteranów rajdów takich jak Leszek Kuzaj na rajdowych odcinkach mistrzostw Polski. To w towarzystwie mojego taty oraz dziadka zostałem pochłonięty na bardzo długie lata przez ten sport ekstremalny. Od młodego kibica rajdowego aż do momentu w którym smakuję adrenaliny siedząc obok kierowcy rajdowego.


I choć ciężko to zrozumieć, zawsze w młodych latach marzyłem aby być kierowcą rajdówki, nie wiedziałem wtedy, że obok kierowcy zasiada pilot. W rajdach najważniejszy był dla mnie hałas rajdówki, która miała się tuż za moment do mnie zbliżyć wyjeżdżając z zakrytego drzewami zakrętu. Moment, w którym słyszałem zbliżające się auto rajdowe zawsze odczuwałem lęk, gdyż nigdy nie wiedziałem co się wydarzy i jak zakręt który oglądam zostanie pokonany przez kierowcę i jego samochód. Było to najpiękniejsze z odczuć jakie mi towarzyszyło do wieku 12lat. Zawsze, gdy chciałem poczuć się jak jeden z nich, podkradałem kask z motocykla dziadka i "upalałem" okoliczną drogę do ogródka babci swoim najszybszym,wiernym składakiem koloru różowego. Ja byłem kierowcą, zaś mój dziadek serwisantem. gdy spadł łańcuch, bądź też opona przeżyła swoje lata świetności i wymagała wymiany, dziadek był złotą rączką w sprawach związaną z naprawą roweru. Taka zabawa zastępowała mi filmiki z YouTube oraz pozwalała zabić czas między rajdowy, który naprawdę trzeba wykorzystywać jak najlepiej. W tamtych latach ten czas był niechcianym oczekiwaniem na kolejny rajd. Gdy mój dom powitał telewizor w którym był kanał z EuroSportem wszystko się zmieniło. Dowiedziałem się kim jest Colin McRae, który znajdował się na honorowym miejscu w moim folderze przeznaczony na gry komputerowe . Nocą w towarzystwie taty podziwiałem piękne odcinki Finlandii widząc latające Focusy i inne najcudniejsze samochody WRC podczas transmisji z Rajdowych Mistrzostw Świata. Moje beztroskie życie było napełnione miłością do samochodów, a widok auta rajdowego, które mnie mijało podczas spacerów, napełniało mnie fantazją oraz wyobrażeniami jak ta rajdówka pokonuje zakręty odcinków specjalnych. ekscytacja ta do dziś jest zawsze większa od widoku egzotycznych aut, które również miałem okazję zobaczyć. Mam tu na myśli super auta wykonane przez Włoskie Ferrari czy Lamborghini. Jako dziecko nie miałem pojęcia kto się porusza rajdówkami po okolicy, dopiero od kilku lat znam większość nazwisk kierowców rajdowych z okolic, z wieloma miałem okazję wspólnie wystartować.  Wszystkie moje odczucia, wrażenia, emocje, które niegdyś sprawiały mi frajdę i dawały mi szczęście, nie są w stanie dorównać emocjom, które są odczuwalne siedząc obok kierowcy rajdowego. Mimo tego, wspomnienia związane z oglądaniem aut rajdowych są najpiękniejszymi z młodych lat. Rajdy na Nawrze zawsze będą dla mnie wyjątkowe. To tam wszystko się zaczęło. Nigdy nie zapomnę wrzasku "ściery" "Forda Sierry" P.Mariana Genstwy taty Michała startującego w RallyCrossie. Ten dźwięk był dla mnie najpiękniejszym dźwiękiem słyszalnym w tych latach. I gdy wybierałem się z dziadkiem Św. Pamięci Ryszardem na spacery po okolicy, zawsze mijałem podwórze, gdzie owa sierra stała. Kochałem ten moment kiedy obok niej przechodziłem. Przechodząc wyobrażałem sobie naszą "Patelnię" na Nawrze i Forda, który pokonuje te zakręty. Pewnego dnia dziadek w końcu dostrzegł moje zainteresowanie i zabrał mnie na to podwórze, gdzie stała ona. Piękna, Biała. Jej niedoskonałości nadawały jej charakteru, a w moim wieku z umysłem pełnym fantazji, każde wgniecenie czy rysa miała swoją historię. Bardzo się bałem do niej podejść, ale gdy nastał ten moment czułem się jakbym wygrał swój pierwszy rajd. Dziecko w tym wieku jest naprawdę ciekawe świata, a mój świat zacieśniał się tylko do rajdów.  Wiele moich historii z dzieciństwa zataczało krąg na podwórku, gdzie mieszkali dziadkowie. To również w ich domu podczas rodzinnych odwiedzin dowiedziałem się o śmierci Mistrza Polski Janusza Kuliga. Wygrzewałem się wtedy przy piecu i gdy podano informajcę w wieczornych wiadomościach nie byłem nawet świadomy kim był. Jeego wspaniałą historię poznałem w momencie gdy internet był już normą każdej pracowni komputerowej oraz domu. wtedy miałem okazję poznać jego wspaniałą historię, która spowodowała, że stał się on numerem jeden pośród, moich autorytetów. Historii z życia dziecka kochającego rajdy mam wiele, jedną z nich jest dzień, w którym wybrałem się z dziadkiem na Górski Super Spirnt pod Nawrę, który jak się okazało był tego dnia rozgrywany na odcinku za Nawrą, gdyż rajd był podzielony na dwa etapy (jeden etap to jeden dzień), a runda z trasą, którą tak bardzo lubiłem odbywała się dzień później. Mój zawód na twarzy był naprawdę nie do opisania, lecz następnego dnia wszystko się zmieniło w szczęście, ponieważ mogłem oglądać rajdowe potwory na Górskim Rally Sprincie. Czar moich rajdowych przeżyć z dziadkiem się skończył w 2013roku. Ryszard Patalon zwany przeze mnie "dziadzią" odszedł i nie miał okazji ujrzeć mnie zasiadającego w aucie rajdowym podczas jakiegokolwiek rajdu, w którym startowałem. 




Rajdy są dobrze znanym sportem przez moją rodzinę. Wiele osób przyczyniło się abym je poznał. Nikt mnie nie zmuszał, nikt nie prosił. Wszystko wyszło samo, poprzez bieganie przez pola aby dotrzeć na odcinek i ujrzeć na kilka sekund pędzącą rajdówkę, a następnie taplać się w kłębach kurzu szutrowego odcinka.  W tych momentach towarzyszył mi mój kompan od dziecka, potocznie zwany przeze mnie Tatą. I choć imię nosi Karol, mój tata zapoczątkował moje rajdowe życie, a gdy już obrałem swoją drogę rajdową, pojechał za mną 200 kilometrów aby mi towarzyszyć na moim pierwszym rajdzie w życiu. Jego osoba jest w moim życiu naprawdę wyjątkowa i nie tylko ze względu na to, że jest moim ojcem, lecz dlatego, iż dzielimy wspólną pasję, wiele się od niego uczę, to też jestem mu wdzięczny, że wolał ze mną stać i oglądać rallysprint na autodromie zamiast kibicować Kubicy w F1 przed telewizorem. Teraz już nie jeździmy wspólnie na rajdy, gdyż każdy rajd jaki jest w okolicy jest zapisany w moim kalendarzu jako "biorę udział". Pokochał Motocykle. Dźwięk jego pięknej Hondy Shadow towarzyszy mu podczas wycieczek na zloty i tam czuje się najlepiej, w gronie zapaleńców i miłośników tych maszyn. I choć nasze drogi się rozeszły podczas wspólnego kibicowania, zawsze uwielbiam odpisywać mu na zapytania o wyniki oraz jak było. Uwierzcie mi. Rajdy to sport który wrasta w serce. 


Więc jeżeli ktoś łudzi się nad pytaniem "Co ty widzisz w tych rajdach?" Odpowiem krótko.
- Widzę całe moje życie, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.  



To jest rajdowy numer, rajdowy klimat
zapnij szelki, system gaśniczy, naba, kubełki,
klatka choć nie ta znana z MMA to równie mocna
jedziemy pól Polski by na polu postać
Szacunek od nas dla załóg, dla mechaników
dla ludzi z pasja. Szaleństwo jak leci Kramar Astra
szyba wybita maska bo puscily spinki
Janecki bokiem, piekło tu robi Virnik.
Z kamienic lecą tynki jak strzela misiek Tomka.
Samochodowe rajdy - na cale życie korba!
Zapakowana torba, flagi, bannery, aparaty
każdy chce mieć suweniry jak wróci do chaty
Rajdowe klimaty to środek nocy w śniegu po pas
żeby zobaczyć ten żywy ogień z tarcz
Rajdowe trofea: zderzaki, złamane felgi
Najlepiej smakują do piwa z rajdu opowieści..




Za początek zapoznania się z rajdową rodziną zwaną Automobilklubem Nowomiejskim był odpowiedzialny Sławek, który jest moim wujkiem. Zaczęło się to podczas jednej z edycji rajdu Nowomiejskiego. Zapisałem się do klubu i tam zacząłem swoją bardzo fajną pracę w roli asystenta sędziego. Robiłem proste rzeczy, które sprawiały mi frajdę. I choć zniknęła wtedy magia obserwacji aut, miałem okazję aby zapoznać się bliżej z tym sportem oraz panującymi tam zasadami i żyjącymi w tym świecie ludźmi. Pierwsza styczność z kartami drogowymi nastąpiła właśnie w tym etapie mojej rajdowej przygody. Zapoznałem się wtedy ze strefami PKC oraz systemem panującym podczas rajdów. Mam tu na myśli etapy działań podczas przybycia na rajd. Zacząwszy od odbioru administracyjnego a skończywszy na publikacji oficjalnej listy wyników i wręczeniu nagród dla zwycięzców. Również zasmakowałem systemu zabezpieczeń odcinka i zrozumiałem, gdzie stając na odcinku zmniejszymy zagrożenie niebezpieczeństwa. Wszystko związane z rajdami naprawdę nabrało znaczenia, a każdy etap przygotowania odcinka nie jest mi obcy. W towarzystwie wujka oraz taty również podróżowałem na odcinki Rajdu Polski, aby podziwiać mistrzów zmagających się na Mazurskich szutrowych odcinkach specjalnych. To On również przyczynił się do spełnienia mojego największego marzenia, czyli wspólnego przejazdu ze Zbigniewem Staniszewskim po autodromie. Jego obecność na odcinkach specjalnych rajdów zorganizowany przez klub do którego obaj należymy bardzo mnie motywuje. 


Jest wiele historii, które zapamiętam na wieki, kawałeczek po kawałeczku będę je opisywał w serii Opowieści z prawego kubełka. Seria będzie powstawać raz w miesiącu.  






poniedziałek, 8 lutego 2016

Mój drugi rok.

Sezon II

10.01.2016 

I Rajd Zimy 


Od ostatniego startu minęło troszkę czasu. Nie był to start w ubiegłym roku, gdyż już w styczniu miałem okazję wystartować w pierwszej edycji Rajdu Zimy. Rajd był  KJS'em zorganizowanym na terenie Nowego Miasta Lubawskiego. Organizatorem był Automobilklub Nowomiejski, którego jestem członkiem już od kilu lat. Mój sezon zapoczątkowałem właśnie tym niespodziewanym startem z kierowcą, którego nigdy wcześniej nie miałem okazji pilotować. Był to Mikołaj Graszek, który na co dzień swój czynny udział bierze na torach przygotowanych pod RallyCross oraz odłam tego sportu Folkrace. Seicento, które dowiozło nas do mety na pierwszym miejscu w klasie spisywało się świetnie. Rajd był nową imprezą w kalendarzu a jego odcinki rozgrywały się po obiektach/terenach na którym rozgrywały się odcinki z ubiegłorocznego memoriału K.Prusakowskiego. Trasy miały zmienioną specyfikację, a śnieg spowodował, że impreza była naprawdę świetna, a zabawa przednia. Był to również mój pierwszy występ na nawierzchni śnieżnej.  Współpraca z Mikołajem była bardzo dobra. Mikołaj nigdy wcześniej nie miał okazji startować u boku pilota, więc jego przystosowanie się do wskazówek kolegi siedzącego obok było nowością, pomimo tego współpraca była naprawdę dobra. 



7 dni później.. 

Tomek Laskowski załadował rajdówkę, którą do późnej nocy przygotowywaliśmy do startów, po czym wyruszyliśmy na imprezę zorganizowaną w Debrznie, gdzie czasami występujemy na rundach cyklu Rally Land Cup. Rozgrywała się tam kolejna edycja "Jeździmy Bezpiecznie! Dzień otwarty Rally Land".  Tam właśnie połączyliśmy naukę z zabawą. Dawka emocji które mogliśmy rozładować na zamkniętym odcinku specjalnym sprawiła, że zabraliśmy z tamtą niezbędne doświadczenie, a dowolna ilość przejazdów pozwoliła nam nacieszyć się zimową aurą, która komponując się z bezchmurnym, słonecznym niebem, utrzymała nasze uśmiechy na twarzy do końca dnia. Impreza, na której byliśmy jest naprawdę godna polecenia, gdyż duża ilość symulatorów sprawiła, że nie tylko mieliśmy okazję rozerwać się w samochodzie rajdowym, lecz także za kierownicą wirtualnego bolidu formuły jeden czy trenując ecodriving na jednym z przygotowanych symulatorów. Osobiście spędzając długi czas przy ecodrivingu, udało mi się uzyskać satysfakcjonujący mnie, bardzo wysoki wynik. Dodatkowo, była możliwość przejechania się prawdziwą ciężarówką, czy też przejścia bezpłatnego szkolenia dotyczącego prowadzenia pojazdu. Rarytasem dla wielu była możliwość skorzystania z "symulatora dachowania", z którego mogliśmy również skorzystać. Super przeżycie. Było również wiele innych super atrakcji, lecz to już do odkrycia pozostawiam wam !  Naprawdę polecam odwiedzić to miejsce z rodzinką, gdyż każdy mógł przeżyć to sam. 



Plany? 

Zaczynam swój drugi rok w rajdach. Jestem szczęśliwy, gdyż zamiłowanie do mojej czynności w żadnym stopniu nie uległy zmianie, a Ja pomimo osiągniętego podstawowego celu (zdobycie prawa jazdy, które umożliwi mi ubieganie się o licencje), nawet przez chwilę nie pomyślałem aby zmienić fotel na lewy mający przed sobą kierownicę. Choć wielu osobom ciężko to zrozumieć, Ja naprawdę wolę pilotować. Kocham być wożonym, tak powiedział Jarosław Baran w jednym z wywiadów i Ja również kocham być wożony! Sezon 2016, będzie naprawdę bardzo spontaniczny. Główny powód spontaniczności jest kompletowanie ekwipunku objętego homolgacją FIA aby iść o krok na przód czyli do Rajdów Okręgowych o których tak bardzo marzę. Również chciałbym zapoczątkować ubieganie się o licencję. Są to moje najbardziej podkreślone cele na ten sezon. Jeżeli będzie szansa pojawienia się na którymś z rajdów, na pewno się tam pojawię, ponieważ każde doświadczenie zawsze się przyda, prawda ? 

Nie jestem w stanie nawet napisać, który rajd przyjdzie mi pojechać najwcześniej, wszystko jest pod znakiem zapytania. Nie ukrywam, ciężko jest mi siedzieć w pokoju nie odliczając dni do następnego rajdu, rozglądając się dookoła i widząc rajdowe pamiątki w postaci zdjęć, karnetów, pucharów oraz książek drogowych. Zawsze wtedy wracają piękne wspomnienia, od prób sprawnościowych w Ornecie, gdzie świetnie podróżowało się hondą, aż po Chojnicki prolog u boku Tomka w Nissanie. 







sobota, 2 stycznia 2016

Sezon 2015 jaki był, czyli mój bagaż doświadczeń.




Na podsumowanie sezonu jeszcze nie jest za późno. Bardzo długo głowiłem się jak oddać słownie cały rok w jednym poście, czy wyliczać jakieś statystyki, czy też opisać moje wrażenia po pierwszym roku w rajdzie. Osobiście po dłuższych przemyśleniach doszedłem do wniosku, iż statystki nie będą potrzebne, gdyż tak naprawdę wystarczy zejść niżej i poczytać wcześniejsze posty dotyczące moich startów, bo właśnie tam jest treść napisana z pasją i zawartymi szczegółami. W tym poście, chciałbym skupić się na podziękowaniach za okazane mi wsparcie, gdyż jest wiele osób, które dla tego bloga dały jakąś cząstkę siebie, dzięki nim blog trzyma swój poziom i to ich w tym poście chciałbym jak najbardziej upamiętnić.




2015

Pierwszy sezon, niezapomniany, wyjątkowy. Ten, który, miał mnie sprawdzić czy wytrzymam oraz czy to jest to, co chce robić. Rok, który zapoczątkował w moim życiu coś nowego, o czym zawsze marzyłem jako dziecko, aby zasiadać w samochodzie rajdowym. Zaangażowanie, które wzrastało z rajdu na rajd produkowało naprawdę wielką garść pozytywnych emocji, które potwierdziły moje chęci spełniania się w tej roli. Roli pilota rajdowego. Zmaganie z czasem w roli pilota odgrywa trudniejszą, podwójną rolę na miejscu zajętym przez "mistrza drugiego planu". Pierwsza jest oczywista, gdyż to właśnie z kierowcą przemierza on odcinki, walcząc o dobry czas/wynik. Kolejną rolą związaną z czasem, jest kontrolowanie go na strefach serwisowych oraz na dojazdówkach. Tutaj, władzę ma głównie pilot, ponieważ to on odpowiada za przybycie na punkty kontroli czasu o właściwej godzinie oraz minucie. Rola numer dwa była moją największą obawą, gdyż tutaj pracuje sam pilot. Nie powinien on zawracać głowy kierowcy. Kierowca ma inne sprawy na głowie, ma skupić się na walce o wynik. Tutaj sobie poradziłem bardzo dobrze, choć obawy i stres który mi towarzyszył w pierwszych rajdach były naprawdę ogromne. Wszystkich trudności nauczyłem się bez większego problemu, jak i wielu innych przydatnych czynności w tym sporcie, które regularnie stosuję dla poprawy swojej efektywności w tym sporcie. Sezon ten również nie obył się bez przygód. Zdarzyły się pierwsze rajdy, których nie ukończyłem wraz z kierowcą poprzez awarie auta. Bywały też sytuacje, w których robiło się naprawdę gorąco i niekoniecznie mam na myśli ratowania, które podczas przejazdów odcinka specjalnego występują kilkukrotnie, lecz chociażby awarie auta, które w stresie cudem udało się naprawić i ruszyć dalej, dzięki pomocy innych osób, i głównie nasuwa mi się tutaj 19 rajd Brodnicki i walka z awarią aparatu zapłonowego.  Przygód nie jestem w stanie wymienić wszystkich, ponieważ wpis byłby dłuższy niż kilka postów na blogu razem wziętych. Każda przygoda nauczyła mnie czegoś nowego i wykreowała we mnie osobowość rajdową która uzupełnia się regularnie doświadczeniem z rajdu na rajd. Mój postęp dostrzegam sam, a po porównaniu starszych postów z tymi nowymi na blogu, sądzę, że sami będziecie w stanie dostrzec tę zmianę. Ten rok był bardzo udany, i wkładu pracy w moje starty nie zawdzięczam tylko sobie, lecz wielu osobom. Wszystko co robię, robię to z pomocą innych osób, którym serdecznie dziękuję za co, że byli. Jedni upamiętniali te chwile aparatem, zaś inni wspierali dobrym słowem, które motywowało nas do dalszej, szybszej jazdy. 


Rodzina.

To oni pierwsi przychodzą mi na myśl. Ich wsparcie było dla mnie najważniejsze, gdyż to właśnie słowa najbliższych osób i ich duma pcha najbardziej do przodu. Również pomoc związana z dotarciem na poszczególne rajdy była przez nich oferowana, za co naprawdę jestem im wdzięczny i w ich stronę kieruje bardzo duże i szczere Dziękuje, Kocham was Mamo i Tato.


Przyjaciele

Każdy inny, każdy wyjątkowy z inną pasją oraz zainteresowaniami. To piękny moment kiedy pomimo tego, że rajdy to nie ich ulubiony sport, widzisz ich na jednej z prób rajdu i wiesz, że przyszli tu dla Ciebie. By wspierać oraz starać się zrozumieć piękno twojego zamiłowania do czynności, z którą oni spotykają się pierwszy raz. Ich obecność jest niezastąpiona.  Dziękuję.

Mariusz Grabowski i Ola Danielewska.


Kierowcy 

Tomek Laskowski zapoczątkował moją przygodę z tym sportem. Jego postęp w prowadzeniu auta odczuwam i daje mi to wielką satysfakcję, gdyż od początku tego roku wspólnie z nim startowałem i to dzięki niemu również widzę, że idziemy naprzód wielkimi krokami. Kierowców z którymi przemierzałem odcinki specjalne jest wielu. z niektórymi był to jednorazowy występ, zaś zdarzały się przygody, gdzie ten start powtarzał się kilkukrotnie. Współpraca z kierowcami to główny element mojej nauki i pracy na prawym fotelu. Starty właśnie z różnymi kierowcami pozwalały mi nie przyzwyczajać się i uczyć się różnych podejść oraz stylów czytania opisu czy też zarządzania czasem na rajdzie. To było bardzo istotne dla mnie i w tym roku takich okazji miałem wiele, gdyż lista nazwisk jest naprawdę obszerna. 

Tomek Laskowski, Dariusz Szejerka, Tomasz Pniewski, Łukasz Semkiw, Dawid Grzybowski, Paweł Bartoszewicz, Bartosz Makowski, Marek Wodarczyk, Eugeniusz Kurlikowski, Andrzej Szejerka.   

To właśnie przez tych panów powyżej zostałem zaopatrzony w doświadczenie, którym dzielnie będę się posługiwał w przyszłym sezonie. Dziękuję !



Blog

Treść jaka jest zawarta na tym blogu, jest napisana przeze mnie, moim własnym stylem. momentami nieco chaotycznie, ale zawsze z pasją. Tekst tutaj zawarty był zawsze wzbogacany o zdjęcia czasami o filmy. Jest wiele osób, które udostępniły mi zdjęcia na tego bloga, za co im również dziękuję. To oni upamiętniali chwilę bardzo dla mnie ważne, które mogłem zaprezentować na blogu.



Marta Grzybowska 
Zdjęć jej autorstwa jest tu najwięcej i również zdjęcia z całego sezonu umieszczone w tym poście są również jej autorstwa. Dziękuję, za całoroczną pomoc.



Bardzo chciałbym podziękować również innym fotografom, którzy również dali coś od siebie na tego bloga 
Artur Kusto, Janusz Laskowski, Foto-Kiler, Krzysztof Piotr Groński, Maciej Lewandowski, KrySo, Super Team. I wielu innych. Serdecznie wam dziękuję :)

Wsparcie

Przy tematyce, budowie postów wpierali mi również dwie osoby
Michał Genstwa oraz Ada Dąbkowska wam również dziękuję, za poświęcenie i wsparcie :)