poniedziałek, 16 listopada 2015

Memoriał za nami.

Przedostatnia już impreza, zorganizowana w tym sezonie przez Automobilklub Nowomiejski jest za nami. Rajd, który ma w sobie coś, co powoduję uśmiech na twarzy, a jazda sprawia naprawdę przeogromną frajdę. Sam fakt, że Memoriał Krzysztofa Prusakowskiego odbywa się na terenie mojego rodzinnego Nowego Miasta Lubawskiego, jest dużą dawką pozytywnych emocji, gdyż mam możliwość pokazania tego, co kocham robić, mojej rodzinie oraz przyjaciołom, którzy przybyli wspierać mnie oraz Tommiego na próbach specjalnych tego rajdu. Każdy zawodnik w jakimkolwiek sporcie wie jak motywujący jest doping kibiców. Dla mnie najbardziej motywujące są słowa bliskich, które w tym rajdzie można było usłyszeć na każdym odcinku. Kolejnym wyjątkowym elementem w tym rajdzie był sam kierowca, z którym startowałem, ponieważ dawno nie podróżowałem z Tomkiem, a wspólny przejazd na treningu przed Minimaxem,spowodował, iż byłem bardzo "głodny" przemierzania odcinków wraz z Tomkiem. Mój "głód" został zaspokojony własnie na niedzielnym rajdzie, w którym podbiliśmy klasę trzecią.  


Nasz start w pigułce 

Rajd, początkowo miał się odbyć na nawierzchni szutrowej, mojej ulubionej. Niestety, do zmiany trasy przyczyniła się pogoda, która przeniosła nas na nawierzchnię betonową. Z pozoru nieco dziurawą, jak to widać na niektórych migawkach z imprezy, lecz uwierzcie mi, że żadnej dziury "nie czuliśmy" podróżując Nissanem. Zaczynając od początku, przed samym rajdem należało zmienić zawieszenie, które było przygotowane na wcześniej zapowiadaną nawierzchnię,sama nagła zmiana planów nie zatrzymała nas w żadnym stopniu, aby pokazać się na Memoriale. Przygotowania, zostały zakończone, przyszedł czas na pojawienie się na samej imprezie. Pełni chęci do walki wyruszyliśmy walczyć o wygraną.
     Przeglądając listę startową dostrzegliśmy kilka popularnych nazwisk, które zapowiadały walkę do ostatniej sekundy. Pełni optymizmu wyruszyliśmy na odcinki ! Pierwsza próba czasowa była rozgrywana na placu nowomiejskiego targowiska, bardzo kręta, widowiskowa, z namiastką spektakularnego błota, które wyglądało naprawdę bardzo efektownie na zdjęciach. Jednym z takich zdjęć może się pochwalić Marta Grzybowska, która dodała naprawdę piękną galerię z tego rajdu. (Galeria Marty)


Błotko okiem Marty :) 



był to naprawdę dobry przejazd.



Odcinek ten choć niepozorny był naprawdę widowiskowy, a przemierzanie go było naprawdę bardzo spektakularne. Dla naszej załogi, był to naprawdę przyjazny odcinek, na którym nie popełnialiśmy błędów, dawał dużą radość z jazdy. Kolejnym Odcinkiem, z którym przyszło nam się zmierzyć na dawnej rozładowni PKP nie poszło nam najlepiej, gdyż opony nie "kleiły" najlepiej. W wyniku tego przy jednym z nawrotów musieliśmy cofać oraz mieliśmy problem z dohamowaniem do jednej partii zakrętów, mimo tych trudności nic nie popsuło nam świetnych humorów oraz zapału do walki! przyszedł czas na opis najdłuższej próby oraz tej, na której było "najgrubiej" mianowicie mam na myśli plac "IWMAR oraz DAWO" na którym rozgrywała się zacięta walka o cenne sekundy. Był to jedyny odcinek, na który przygotowany mieliśmy opis trasy. Próba po której przyszło nam walczyć była bardzo techniczna, co dawało dużo fun'u z jazdy podczas pokonywania zakrętów, które nie należały do łatwych, ponieważ wymagały opanowania auta. Tomek, trzymając się limitu świetnie panował nad autem na każdym z odcinków, a drobne błędy były potwierdzeniem na słynną rajdową teorię, która brzmi "Jeżeli jedziesz i nic się nie dzieję, to znaczy, że jedziesz za wolno". Przechodząc do ostatniego już odcinka, który był zaprojektowany głównie pod auta z napędem na 4 koła, gdyż było dużo kręcenia, również staraliśmy się trzymać tępo. Tam zostałem zadysponowany do bardzo ważnego zadania. mianowicie, był ten moment, w którym po raz pierwszy musiałem wspomóc Tomka, zaciągając mu ręczny na dwóch zakrętach . Sprawiło mi to wielką frajdę i naprawdę, będzie to dla mnie niezapomniana chwila, z tego powodu, iż nie jest to codziennością w pracy pilota rajdowego. :) Rajd ukończyliśmy na pierwszej pozycji w K3 z czego jesteśmy wraz z Tomkiem naprawdę dumni. Rok temu walcząc w klasie drugiej wraz z Tomkiem Błaszkowskim udało nam się wywalczyć drugą pozycję w K2 , Ten rajd jest dla mnie naprawdę bardzo wyjątkowy i na zawsze zapadnie mi w pamięci. 


Fot. Damian Abramowski AK Nowomiejski

 
Sezon 2015 dobiega końca zostały jeszcze ostatnie imprezy, a następnie wszystkie kluby zaczną publikować punktacje na koniec sezonu. Dla mnie to nie jest niczym wyjątkowym, gdyż to kierowcy zdobywają owe punkty. Uroki bycia mistrzem drugiego planu w tym sporcie są naprawdę prawdziwe, lecz w żadnym stopniu nie zniechęcają mnie do spełniania się w roli pilota rajdowego. Ja również podsumuję swój sezon, na blogu wspominając swoje największe osiągnięcia w tym roku. Chciałbym również wspomnieć iż kilka tygodni temu minął pierwszy rok od mojego pierwszego startu w rajdzie. była to jedna z ostatnich runda cyklu Motul RallyLand Cup 2014. Obecnie kończący się sezon, wzbogacił mnie o nowe doświadczenie, którego mi tak strasznie brakowało... wszystkiego dowiecie się w grudniowym poście kończącym sezon 2015. chciałbym wszystko podsumować również wspomnę o przyszłych planach na nowy sezon. Nie chcę pisać tego teraz, gdyż sezon nadal jeszcze trwa, a ja zamierzam wystartować jeszcze w kilku imprezach. 


Bardzo wszystkim dziękujemy za gorący doping, wsparcie oraz za samą obecność podczas IV Memoriału Krzysztofa Prusakowskiego i zapraszam do śledzenia naszej strony facebookowej AutoCrew Brodnica. Również dziękujemy organizatorom za świetną zabawę oraz pełen profesjonalizm! 






niedziela, 8 listopada 2015

Materiał zebrany

Materiał zebrany 

Wiele się wydarzyło od ostatniego postu, przejdźmy więc do opowiadania, co u mnie się dzieje. Postaram się odkopać wspomnienia, które mam w głowie. A więc kjs rozgrywający się w Ornecie odbył się 11 Października, była to 7 eliminacja tego cyklu. rajd pojechaliśmy bardzo czysto, w wyniku czego zajęliśmy 5 pozycję końcową w klasie. Jazda jak dla nas była bardzo dynamiczna, niestety nie wystarczająca by znaleźć się na podium. Wspomnienia mi podpowiadają, iż byliśmy zniesmaczeni z powodu tego, że pierwszy przejazd był zbyt wolny, i to on w większości pozbawił nas walki o podium, co nie pokrzyżowało nam planów aby się świetnie bawić, przy dużych prędkościach rozwijanych na płycie lotniskowej. Odkąd wakacje dobiegły końca moje biuro coraz częściej znajduje się w hondzie właśnie tego kierowcy, z którym współpraca jest naprawdę super, obaj jesteśmy zadowoleni z osiąganych wyników. Odkąd zaczęliśmy wspólnie startować wspólnie zajęliśmy 3 lokatę w klasie(3) w Grudziądzkim rajdzie samochodowym, 4 w jednej z rund millano (nie pamiętam której, lecz pamiętam, że przegraliśmy z trzecim miejscem o 0,2 sec) 5 miejsce w 7 rundzie cyklu millano oraz dzisiejsze największe wspólne zwycięstwo o którym wspomnę niżej.

Dziś świeże wspomnienia z drugiej od końca rundy MiniMax, która odbyła się dziś (8.11.2015) na Toruńskim poligonie. Moja rola była prosta jak zwykle. Pilotować! lecz kogo? Tomek Laskowski, mój teamowy kierowca przecież jechał sam. W tej rundzie po raz pierwszy w Toruniu pojechałem nie z Tomkiem lecz po raz kolejny w Hondzie VI Generacji wraz z Dariuszem Szejerką tworząc załogę numer 27 oraz jego bratem Andrzejem tworząc załogę 45. Komentując ten rajd, chciałbym wspomnieć, iż jeszcze nigdy tak się nie wybawiłem w tym roku jeżdżąc w rajdach jak podczas tejże eliminacji Mistrzostw Torunia. jadąc jako pilot załogi pod numerem 27 klasycznie walczyliśmy o podium z zasadą, że jedziemy dla zabawy, oczywiście starałem się bawić, lecz duch wali nie odstąpił mnie na krok. tworząc zaś załogę numer 45 wprowadzałem kierowcę w tajniki współpracy z pilotem (Notatki, co z czym się je) dobrze się przy tym bawiąc. w obu przypadkach rywalizacja była zacięta, pełna emocji. Osobiście w swoją rolę się zaangażowałem tak bardzo, że od czasu od prawy, aż do ostatniego przejazdu swojego biura nie opuściłem nawet na moment. co w efekcie spowodowało, że mój kręgosłup nieco się odzywał po wyjściu z rajdówki. Obaj kierowcy są naprawdę komunikatywni, i wspaniale mi się z nimi współpracuje. Sądzę, że to nie ostatni raz, kiedy wspólnie zasiądziemy w aucie rajdowym tworząc tak zgrane załogi. Sam przebieg rajdu, opisałbym na trudny, gdyż na początku nie rozpieściła nas pogoda, mianowicie było bardzo mokro, a opony w aucie nie były zbyt odpowiednie na ten stan nawierzchni. w obu przypadkach dużo straciliśmy na pierwszych przejazdach, kiedy było jeszcze bardzo morko. gdy się rozpogodziło wyniki robione (po raz kolejny w obu przypadkach) ulegały znaczniej poprawie. Będąc w rajdówcę jako pilot, reprezentując wraz z Darkiem Szejerką 27numerek w klasie 3 robiliśmy co tylko się dało aby walczyć o podium, gdyż morale były na tyle wysokie, że wspólnie się motywowaliśmy do walki, oraz same auto było dobrze przygotowane, po zniknięciu deszczu z odcinka, ponieważ rano największym problemem były opony. po ujrzeniu słoneczka Honda, świetnie się spisywała, a my za każdym razem zwiększając limit o 120% zyskiwaliśmy lepsze czasy, co zaowocowało 2 miejscem w klasie 3 ! Jest to moje największe osiągnięcie w imprezach organizowanych przez Automobilklub Toruński. Z Andrzejem, niestety nie udało się zająć upragnionego pudła. Ponieważ sam kierowca, z przejazdu na przejazd starał się wyczuć auto, którym przyszło mu podróżować pierwszy raz, oraz docierał się ze mną(Pilotem) w wyniku tych sytuacji popełniliśmy wspólnie kilka błędów, które poskutkowały stratami czasowymi a co się z tym wiążę oddaleniem od podium. W każdym razie, poziom jaki reprezentowaliśmy jadąc z numerem 45 Był naprawdę wysoki, bawiliśmy się świetnie,"podróżowaliśmy ogniem". Była adrenalina, była prędkość oraz zabawa, i to wszystko bezpiecznie ! 

Kolejnym rajdem jaki przyjdzie mi pojechać, najprawdopodobniej będzie Memoriał Krzysztofa Prusakowskiego!(15.11.2015) W końcu zasiądę po długim czasie do Nissana Sunny tuż obok Tomka Laskowskiego, który bezustannie się rozwija. określiłbym tą sytuację zdaniem "Idzie jak przecinak", gdyż poziom jego umiejętności wzrasta z rajdu na rajd. Dziś miałem okazję się z nim przejechać by sprawdzić jego, oraz notatki, które sporządziłem na imprezę w której przyszło brać nam udział oddzielnie. Tomek Jechał sam, ja zaś pilotowałem wyżej wspomnianych kierowców. Tomek jeździ znakomicie i choć często jeszcze zdarzają mu się drobne błędy, sądzę, że gdyby nie taryfa, która go spotkała w wyniku błędu popełnianego na drugiej próbie specjalnej jednego z przejazdów, to on by się znalazł w pierwszej trójce naszej klasy. Kto wie, być może ujrzelibyśmy go również w czołowej klasyfikacji generalnej. Tomek robił naprawdę dobre czasy, szybsze od naszych, które niestety nie pozwoliły mu na odrobienie strat w wyniku taryfy. Szkoda, że tak wyszło. bardzo Tomkowi kibicowałem, choć nie miałem najmniejszego zamiaru ułatwić mu zadania walki o podium :) Żartobliwym akcentem wspomnę, że "Skoro będzie miał swojego ""Magicznego Pilota"" na prawym fotelu tuż za tydzień, nie ma najmniejszej szansy NIE stanąć na podium." Oczywiście na suchy żart przymykamy oko, gdyż nie wiadomo jak potoczy się przyszła impreza. nie wiadomo na ten temat nic. W każdym razie będziemy walczyć ! 

Jeżeli chciał/a byś abym pisał więcej. pozostaw ślad po sobie, w jakikolwiek sposób. :) 
PS: Gratulacje dla zwycięzców oraz Organizatorów również się spisali w MiniMaxie było naprawdę "GRUUUBO" :)   


Skrooomni :)
Fot. Marcin Gagacki < Również gratulacje wyciągnięcia generalki :)