niedziela, 13 grudnia 2015

Opowieści z prawego kubełka #1 Rajdówka jak Cywil ?


Opowieści z prawego kubełka #1


1990r  ARGENTYNA  MIKI BIASION-TIZIANO SIVIERO  LANCIA 

Żyjemy w świecie, w którym górować nad gazetami oraz książkami zaczął internet. To właśnie w internecie, każdy może opublikować swój wytwór, niezależnie od czego czym to będzie. W internecie powstają różnego rodzaju strony, których autorami są najczęściej ludzie z pasją, niezależnie od tego, czy ich praca jest amatorska czy też zawodowa. Mój blog również powstał z pasji. Miłości do czynności dość nietypowej, ponieważ na rajd składa się wiele losowych czynników, na które nie mamy większego wpływu. Te czynniki powodują, iż ten sport jest bardzo losowy, a bicie serca przyspiesza tempo improwizacji, zwanej też potocznie prędkością. W "Opowieściach z prawego kubełka", chciałbym opisywać każde odczucie związane w tym trudnym sporcie.



Rajdówka jak cywil?

Celina
Pierwszy "odcinek" tej serii, będzie poddany odczuciom, które są doznawane w samochodach rajdowych. Oczywiście, opisuję wszystko odczuwane przez moją osobę, gdyż w głowie każdego załoganta wygląda to zupełnie inaczej...

Auta cywilne to przepaść w stosunku do pojazdów przygotowanych do rajdów nawet tych amatorskich. (Mam na myśli pojazdy, w których startowałem, gdyż każde auto rajdowe jest inne!) W "cywilu" producenci aut wywierają duży nacisk na komfort, zaś w pojazdach użytkowanych do Kjsów, elementy dające komfort zostają usunięte z pojazdu na rzecz istotnej masy auta, która pozwala lepiej przyspieszać, niestety w aucie rajdowym jest znacznie głośniej niż w zwykłym, dodatkowo posiadając sportowy wydech warto zainwestować w interkom do komunikacji, gdyż o zdarcie gardła pilota jest naprawdę nie trudno. Nie jestem w stanie nazwać tego wadą, ponieważ zawsze bardzo lubiłem głośne auta, a wieczny hałas w rajdówce spowodowany pracą silnika jest naprawdę przyjemny dla ucha :) są to pierwsze z odczuć, które ukazuje się podczas startu. Wyobraźcie sobie moment, gdy na starcie zostały ostatnie trzy sekundy, po których silnik zaczyna pracować. Czujecie, że żyjecie, że walczycie o cenne ułamki sekund podróżując po odcinkach. Sam dźwięk silnika powoduje, iż podnosi się poziom adrenaliny w całym ciele.

Zawieszenie też daje się we znaki..

 Kolejnym elementem dającym świadomość zasiadania w rajdówce jest sztywne zawieszenie. Uwierzcie mi, dobrze pracujący zawias w samochodzie rajdowym to niemal podstawa. to on ma zapewniać wam bezpieczeństwo, oraz pomagać uzyskiwać dobre rezultaty na próbach czasowych.  Efekt pracy sportowego zawieszenia jest naprawdę wspaniałym odczuciem.W połączeniu z szelkowymi pasami oraz kubełkiem, czujemy auto całym ciałem, drobne hamowanie oraz przyspieszanie powodują, iż naprawdę człowiek czuje się wspaniale. Sądzę, że to stąd wzięło się powiedzenie o klatce i wolności w środowisku rajdowym..


Biuro ciasne ale własne.. najważniejsze, że bezpieczne. 

Otwierając prawe drzwi od auta w celu wejścia w mój najwspanialszy świat.. pierwszą wyróżniającą rzeczą którą musimy wykonać jest samo wejście do auta. Jako, iż auto posiada klatkę bezpieczeństwa jest nieco ciaśniej i najwygodniej wchodzi się do plecami. Potem opierając plecy nasze ciało zostaje rozłożone w fotelu kubełkowym w bardzo wygodny sposób, po czym spinamy się ciasno pasami, a następnie zapinamy kask oraz podłączamy interkom. Jest to raczej standard, lecz każdy wykonuje te czynności na swój sposób. ja staram się to robić jak najszybciej, a swoją uwagę skupiam zawsze na ciasno zapiętych pasach, tak na wszelki wypadek. Następnie biorę trzy wdechy aby nie chciało mi się czasem ziewać bądź też kaszleć i jestem gotów do pracy. W momencie kiedy siedzę już w aucie rajdowym jestem bardzo pobudzony. Bardzo się cieszę, że startujemy oraz możemy dobrze się bawić poprzez zwiększenie dawki adrenaliny w naszej krwi...


Okej, siedzę co dalej ?

Pomijając już podawanie kart na punktach kontroli czasu (PKC'ach) skupimy uwagę na najcudowniejszych procesach zachodzących w głowie tuż przed startem. 

*Sędzia schodzi na bok wskazując palcem na zegar sugerując "twoją minutę"

60 Sekund. 

Przygotowując notatki, ukrywając elementy, które mogą wypaść podczas jazdy (telefon,długopisy,napoje) czujesz delikatny stres, gdyż obawiasz się, że może zapomniałeś o czymś. co może wpłynąć na współpracę, która ma odbyć się za mniej niż minutę! 

Zegar podświetla 30 Sekund do startu

To w tym momencie powoli wyłączasz myśli niemające nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Zaczynasz się bardziej skupiać na zegarze oraz na tym, że niebawem będziecie walczyć o dobry czas
Odczuwasz dumę, że jesteś, że startujesz. Duma to jedno z najpiękniejszych odczuć, jakie towarzyszą przed startem. To ona daje wiarę w dobry wynik, satysfakcję, poczucie szczęścia oraz czucia się potrzebnym.  

15...

-Jesteś gotowy? Światła włączone ? 
W tym momencie nie ma miejsca na myśli nie związane z oczekiwaniem na kolejne wskazówki nadawane przez zegar odliczający czas. Po prostu czekasz w skupieniu. 



10..
Już za moment.. 
dwa wdechy.


5..

4..

3..

2..

1..

Start! 
Odczucie rosnącej adrenaliny, dyktujesz w tempo patrząc momentami na odcinek. Pokonując zakręty czujesz pracę auta przy różnych prędkościach. Moment przyspieszenia powoduje niesamowity uśmiech na twarzy, a oderwanie kół auta od drogi jest cudownym przeżyciem. Wszystko to tworzy mieszankę Uśmiechu oraz dawki adrenaliny, która jest na tyle piękna, że nie mamy ochoty przestać jej czuć. 


Wiecie co jest w tym najpiękniejsze?

W Rajdach w jakich przyszło mi jeździć w sezonie 2015 nie ma miejsca na strach o najgorszym. Oczywiście, pojawiają się myśli "Co by było gdyby?", lecz nie towarzyszą nam one podczas jazdy. Nikt na rajdzie nie jedzie się zabić. Również nikt z grona rajdowego nie określa rajdów jako starcie z odcinkiem na śmierć i życie. Rajdy nie są warte takiego ryzyka dla pucharu za kilka złotych. Liczy się zabawa. Pięknie ujęli to panowie z RTO Rally Team Ostróda  w wywiadzie  dla Radia Zet Gold Mazury . 




Okres istnienia Grupa b Pomimo tragedii, które tam miały miejsce uważa się  najpiękniejsze lata rajdów

niedziela, 6 grudnia 2015

Jechałem w Klasie Gość!

Fot.Maciej Lewandowski 
Rajdowa Familia. 
Wczoraj, dość niespodziewanie i nagle otrzymałem informację, iż mam możliwość wystartowania w dzisiejszym (6.12.2015) Mikołajkowym Rally Sprincie. W dodatku w klasie, w której nigdy nie przyszło mi startować, czyli klasie GOŚĆ. Kierowca z którym wspólnie świetnie się bawiłem przemierzając błotniste zakręty autodromu posiada licencje wyścigową, dzięki której wystąpiliśmy w tejże klasie.

Sytuacja jest bardzo ciekawa, gdyż z pasji rajdowiec z którym podróżowałem jest również BLOGEREM! Tak, właśnie Eugeniusz Kurlikowski również prowadzi własnego bloga, do którego gorąco zapraszam, gdyż czytając jego poczynania w rajdach, możemy zrozumieć stronę "lewą", która odpowiada za podróż rajdowym biurem, w którym pracuję. Link publikuję poniżej.

WWW.ZpasjiRajdowiec.blog.PL

Dzięki dzisiejszej imprezie jestem w stanie  opisać jego z mojego punktu widzenia, oraz dowiedzieć się jak widział mnie mój towarzysz podczas dzisiejszego rally sprintu Impreza odbyła się bez Grudniowego śniegu, co wcale nie przeszkadzało kierowcom, ponieważ tą wyjątkową charytatywną imprezę oświetlało nam piękne słoneczko, które poprawiało nastrój. Drobny wiatr, momentami silniejszy również nie zniechęcał nas do zabawy na autodromie, ponieważ zawsze mogliśmy zmarznięte rączki ugrzać przy cieplutkim ognisku.

Mikołajkowy Rally Sprint, uważam za bardzo udany. Pomimo niepotrzebnej porannej przygody, którą napotkaliśmy, nie jestem w stanie napisać "pełni optymizmu wyruszyliśmy....." . Owa przygoda nie była przeszkodą w zjawieniu się na stracie, który z godnie z planem odbył się o 11:00.

Ciężko było nam walczyć o jakikolwiek wynik z przeciwnikami, którzy również posiadają licencję, gdyż Citroen AX Sport niestety odstaje na każdym kroku w porównaniu z Peugeotem 207, który jest profesjonalnie przygotowany do walki w rajdach okręgowych. Cel jaki obraliśmy na dzisiejszą imprezę to dojechać do mety, aby kierowca mógł zdobyć również istotne na koniec sezonu cenne punkty do klasyfikacji końcowej sezonu w klasie GOŚĆ. 


Fot.Janusz Laskowski 

Przebieg imprezy, nie był nerwowy, zadanie jakie obrałem sobie za najważniejsze, to przede wszystkim się świetnie bawić. Głównym powodem takiego celu był pusty notatnik, który dowiozłem na serwis tuż po zapoznaniu z torem, który jest moją "piaskownicą z dzieciństwa". Bywały sezony, gdy jako młodociany kibic bywałem na każdej rozgrywanej tam imprezie w roku, pomimo tego nigdy nie miałem styczności z samym podróżowaniem na torze. Pewnego letniego dnia odmienili to panowie z klubu, którzy podczas przygotowań do Rajdu Nowomiejskiego przewieźli mnie pięknym pomarańczowym Subaru po trasie autodromu. Był to również mój drugi w życiu przejazd autem z napędem na cztery koła, a pierwsza styczność z Subaru Imprezą. To dzięki takim sytuacjom, mój apetyt na zasiadanie u boku kierowcy znacznie wzrastał z każdą przejażdżką samochodem rajdowym, i do dziś jest to niezbędny element mojej motywacji do życia w "codzienności". Tak, właśnie, choć ciężko pojąć słowa, które mi towarzyszą brzmią następująco. "To pasja jest motorem napędowym do życia codziennego, a nie życie codzienne do pasji." Analizując ten cytat, mam na myśli motywację czerpaną z pasji, dzięki której nawet najmniej przyjemne czynności nie związane z rajdami wykonuję z uśmiechem na twarzy. Tak działa pasja, jest źródłem szczęścia, daje upust negatywnym emocjom oraz rysuje nam piękne wspomnienia. I  Podczas dzisiejszej imprezy miałem możliwość pozbycia się negatywnych emocji oraz spędzania czasu z całym tym wspaniałym gronem, które jest w Automobilklubie Nowomiejskim. Dzięki temu sportowi jak i członkom klubu przechadzałem się po całym terenie autodromu z  wyrytym uśmiechem na twarzy niczym małe dziecko :)

Fot.Janusz Laskowski
Taki własnie uśmieszek był wyryty na mojej twarzy
List do mikołaja napisany !
PS: Pozdrawiam Hondziarzy oraz Tatę ! 
Również zasiadając w rajdówce spięty pasami, z zapiętym kaskiem na głowie przygotowanym do startu nie mogłem powstrzymać uśmiechu jaki mi towarzyszył podczas jazdy z Eugeniuszem. Same przejazdy z nim i dawka emocji, która sprawiała, że nie miałem ochoty wychodzić z samochodu, a moment w którym znaleźliśmy się na trasie walcząc o wynik, był momentem dla mnie wyjątkowym, którego nie zapomnę do końca życia. Ciężko opisywać mi przebieg, przejazdów z imprezy, gdyż sądzę że nie jest to potrzebne. wstępnie na 3 sklasyfikowanych w klasie trzeciej na mete dotarliśmy 3! :) Pamiątka jest tak jak i piękne chwile spędzone w towarzystwie Mikołaja.

Fot.Maciej Lewandowski 


Bardzo dziękuję wszystkim, za wspaniale spędzony dzień, w szczególności Eugeniuszowi Kurlikowskiemu, za świetną zabawę na prawym fotelu. Bardzo dziękuję również Panu Maciejowi Lewandowskiemu oraz Panu Januszowi Laskowskiemu za udostępnienie zdjęć do dzisiejszego posta na blogu. Oraz szczególne podziękowania dla was drodzy czytelnicy, za to, że po prostu jesteście. Każde wyświetlenie do potężna motywacja dla Mnie, a poprzedni post pobił rekord wyświetleń, więc uśmiech na twarzy na długi mi nie zniknie. :) Na koniec chciałbym wam zdradzić rąbek moich planów na kolejną przyszłą Niedzielę :)



Jak myślicie, z czym wrócę ? :)



Kciuk w górę ! :)


czwartek, 3 grudnia 2015

Złotowo czyli pech ze szczęściem.


Zwycięzcy K2
Fot.KrySO 
Rally Sprint w Złotowie zapowiadał się znakomicie od momentu, w którym dowiedziałem się, że będę wspierał Tomka zasiadając u jego boku w Nissanie. Klika dni później okazało się że nie wesprę tylko Tomka, a również Marka, który na co dzień w rajdach podróżuje w Hondzie walcząc w klasie drugiej, a więc czeka mnie jazda "na dwa auta", w różnych klasach (Marek K2 Tomek K3). Byłem bardzo szczęśliwy,ponieważ jazdy nigdy nie mam dość w dodatku obserwując wyczyny Marka na wielu rundach RallySprintów Millano nabrałem wielkich chęci wspólnego startu jego Hondą. Długo czekać nie musiałem, gdyż udało się to w tym roku, z czego jestem bardzo zadowolony.


Fot. KrySO

Odcinek w Złotowie jest naprawdę szybki a zarazem techniczny. W Sezonie KJS bardzo ciężko o zorganizowanie takiego odcinka(z uwagi na regulamin). Tutaj bardzo dobrze się to odbyło, a frajda z jazdy była naprawdę wyjątkowa. Na własnej skórze mogłem się przekonać oraz poczuć moc rajdów szutrowych, z którymi miałem bardzo małą styczność. Ta nawierzchnia, jest niezwykłym bonusem do satysfakcji ze startu, ponieważ należy do mojej ulubionej. Nieco większa prędkość w zakręcie daje piękny slajd, a odczucie jazdy bokiem jest czymś "dającym wolność".


Fot Super Team
Mój pechowy start z Tomkiem Laskowskim zapoczątkuje kultowym zdaniem : Pełni optymizmu wyruszyliśmy do Złotowa w celu walki o podium. Plan nie był skomplikowany, mieliśmy wykorzystać doświadczenie zebrane podczas całego sezonu. Brak doświadczenia nie wykluczył nas z walki, uczyniły to natomiast głupie błędy. Podczas pierwszego przejazdu wylecieliśmy w pole tuż za drugim szczytem, na którym byliśmy w stanie oderwać koła od nawierzchni. Nie pole nas pozbawiło dobrego wyniku, lecz nasze auto które zgasło za ostatnim "Lewym 2 za balotem". Niezastąpiona pomoc kibiców umożliwiła nam dalszą jazdę. Kolejna druga pętla również nie była dla nas szczęśliwa, gdyż przed naszym startem do drugiej pętli, byliśmy zmuszeni zaciągnąć hamulec ręczny, z powodu wstrzymanego startu. Po wystartowaniu, nie zwolniliśmy go. Problem został zweryfikowany za "hopką", a straty czasowej nie udało nam się odrobić. Najgorsze było przed nami. Ostatni nasz trzeci przejazd skończył się awarią silnika, która pojawiła się podczas dohamowania do jednego z zakrętów, w wyniku złej redukcji biegu.  (końcówka poniższego filmiku)


Pomimo popełnionych błędów oraz nie ukończenia imprezy, tempo którym poruszaliśmy się z Tomkiem było bardzo szybkie. Uśmiech z twarzy nie znikał mi nawet na moment. Szczęście wynikające z podróży samochodem rajdowym jest coraz większe, a styl w jakim pokonujemy zakręty powodują niezapomniane emocje, te, które od małego dziecka chciałem poczuć zaglądając przez szybę do aut rajdowych. Marzyłem o tym od zawsze, mój rajdowy świat zaczyna się realizować...

Młody przyszły pilot rajdowy (Od prawej) wraz z kuzynem młodym Filipem
Z Galerii Rodzinnej
Jak już wspominałem, Tomek nie był jedynym kierowcą, którego wspierałem na Niedzielnej imprezie organizowanej przez Lubawski Klub Rajdowy . Z Trofeum wyjechałem tam dzięki Markowi Wodarczykowi, który dowiózł nas do wyczekiwanej mety z wynikiem dającym nam wysokie drugie miejsce w klasie drugiej oraz piąte w generalce! 

Fot.Super Team

















Współpraca z nowym kierowcą to zawsze bardzo duże wyzwanie. Głównie ze względu na to, iż nie jesteście zgrani, nie wiecie jakim językiem macie się porozumiewać (Lewy średni lub Lewy 3 a może nawet Lewy 3 szczytem do prawej).. nie wiecie praktycznie nic o waszej przyszłej współpracy. Niestety wszystko odbywa się na bieżąco wraz ze startem. Z Markiem współpraca była znakomita, ponieważ kierowca wysłuchiwał pilota oraz stosował się do jego uwag zawartych w opisie trasy. Podczas tego sezonu wywnioskowałem oczywisty fakt odnoszący się do kierowców rajdowych. Każdy kierowca w swoim stylu jazdy ma wiele cech, które bywają pozytywne jak i negatywne. Startując z kimś dla nas nowym, nie wiemy czy jesteśmy w stanie mu ufać, ponieważ nie wiemy jak rozumie się z samochodem trzymając się limitu, który sam ustala. W tym przypadku, współpraca zaprowadziła nas na szczęśliwe podium. Styl który Ja poznałem u "Mareckiego" dawał ogromne poczucie bezpieczeństwa, zaufania oraz uśmiech na twarzy, który nie potrafił zniknąć mi z twarzy długo po ukończeniu przejazdu.
Fot. Super Team
Samo podejście do rally sprintu było bardzo spokojne, gdyż kierowca nie miał dużej styczności z tą nawierzchnią. Z tego powodu pierwszy przejazd poświęciliśmy w celu wyczucia  auta, oraz zobaczenia jak uda nam się współpraca. Kolejne przejazdy były coraz szybsze. Opowieści z przejazdów uważam za zbędny, gdyż poniżej publikuje filmy z przejazdów :)

Publikuje również opis trasy którym się posługiwaliśmy wraz z Markiem oraz Tomkiem

,Prawy pięć szczyt środkiem,
 ,Hamowanie szykana z lewej ciasno na wyjściu, 
Trzydzieści, prawy pięć tnij do lewy 4 tnij
Pięćdziesiąt Prawy 5tnij
Szczyt Prawą śmiało 
Hamowanie Prawy dwa
Trzydzieści szczyt prawą trzydzieści hamowanie lewy 3 nie tnij! do Prawy Trzy 
Szczyt lewą lewy cztery tnij
Prawy trzy plus tnij
trzydzieści szczyt prawą 
Lewy cztery podwójny 
Pięćdziesiąt Szczyt lewą Lewy cztery Plus!
Szczyt Lewą Hamuj trzydzieści Lewy dwa za balotem 
szczyt lewą hamowanie za pachołkiem w prawo 
META
Przejazd Nr1
Spokojny początek




Przejazd nr2
Drobny błąd 


Przejazd nr3
Najszybciej



Przejazd Nr4
Nieco wolniej, ale również wiele emocji

Podsumowując rajd. Pomimo nieszczęśliwego startu z Tomkiem, Fun z jazdy będzie niezapomniany, a podjazd ogniem pod pierwszą "Hopkę" na zawsze zapadnie w mojej pamięci. Dzięki Markowi Wodarczykowi mogłem odkryć coś nowego, mam nadzieję, że godnie zastępowałem jego pilotkę Anię. :)

Dzięki Marek !
Dzięki Honda !

Podziękowania dla KrySo oraz SuperTeamu za udostępnienie zdjęć do postu


To jeszcze nie koniec sezonu !
Fot Super Team
PS:Nie obgryzuje tu paznokci :)



EDIT 03-12-2015 23:45

Dodaję Kilka filmików  :)


KrySo


Video Rally Team 

Super Team





Do zobaczenia w niedzielę !