Rajd Warmiński to wyjątkowa impreza, która rozpoczyna się już w pierwszego weekendu wakacji. Tak też zapoczątkowałem swoje wakacje wraz z Rafałem Dworakiem, z którym wspólnie chcemy wystartować w tym rajdzie. Pomimo, że my "uczestnicy" imprezy rangi SKJS mamy bardzo skrócone odcinki w porównaniu do "RO" Rajdu Okręgowego, to również mamy okazję poczuć się jak prawdziwi kierowcy rajdowi. Bardzo cieszę się, że mam okazję uczestniczyć w tej imprezie, ponieważ jest mi ona nie znana od tej strony (Członka załogi). Kilkukrotnie asystowałem na mecie, w momencie gdy Automobilklub Nowomiejski zajmował się obstawieniem startu oraz mety jednego z odcinków. Jako pilot wszystko zaczyna się odnowa. Książka drogowa obca mi nie jest, i cieszę się, że mogę sprawdzić swój kunszt, który zebrałem podczas moich startów . Nieznajomość tras na których dojeżdżamy do odcinków jest mi nie znana, więc umiejętności, które pozyskałem na poprzednich imprezach muszą mi wystarczyć. Oczywiście wspomagam się zapoznaniem z trasą, ale całej trasy nie jestem w stanie nauczyć się na pamięć. Kolejną ważną sprawą, która zweryfikuje moje umiejętności jest również nowy system dyktowania notatek oraz ich zapisywania. Rafał Nie słyszy, a więc nasze porozumiewanie się oraz dyktowanie notatek objawia się za pomocą gestów. Nie jest to łatwe. Nasz opis jest bardzo uproszczony. Taki system notatek jest dla nas najkorzystniejszy, choć nauka zaczyna się od nowa. Jest to pewien nowy etap w życiu, który naprawdę jest bardzo interesujący. Mam nadzieję, że z rajdu na rajd będzie nam coraz łatwiej robić opis jak i zostanie również rozbudowany. Puki co to nasz pierwszy wspólny start, a więc nasz margines błędu jest bardzo duży. Trzymajcie Kciuki, puki co uciekamy na Prolog rajdu warmińskiego. Wybaczcie za bałagan w zdaniach, lecz pisze to bez jakiejkolwiek korekty, gdyż nie ma na to czasu ! do zobaczenia !
Więcej wieczorkiem ! Będę edytować ten post na bieżąco, gdy tylko dorwę laptopa !
Prolog odbył się jak zawsze na legendarnym Stomil'u, gdzie dzielnie pokonywaliśmy trzy okrążenia walcząc o dobry wynik ramie w ramie z innymi załogami, które były w tym samym momencie na trasie. My startowaliśmy na pierwszym z dwóch przejazdów na Starcie B, tuż obok Mateusza Bojanowskiego i jego pilota Andrzeja Ksyta. Pomimo, że na odcinkach specjalnych walczą klasę wyżej od nas (mają silnik 2.0, zaś my kwalifikujemy się w klasie do pojemności 1.6, prolog był bardziej jazdą pokazową, gdzie świetnie mogliśmy się bawić przy pełnych trybunach kibiców, co dodawało nam otuchy oraz wzmocniło zabawę. Piękna pogoda również dopisała, choć przy tej temperaturze w kombinezonie jest naprawdę gorąco, a wodospad potu, który spływał po nas był jedyną wadą zaniżającą skalę zabawy. Jazda generowała u nas bardzo dużo radości oraz uśmiechu na twarzy. Takie miłe wstępy rajdów są naprawdę fajne. Mamy okazję zaprezentować się przed bardzo dużą liczbą kibiców, a dla imprez SKJS to naprawdę rzadkie zjawisko. Z prologu bardzo szybko się zmyliśmy do Serwisu gdzie zmieniliśmy opony z asfaltowych na szutrowe, ponieważ to właśnie one będą jutro odgrywać główną rolę podczas rajdu. Odcinki, które przejeżdżaliśmy są naprawdę szybkie, miejscami kręte. Jedyna przeszkoda, którą napotkaliśmy podczas zapoznania to brak tabliczki w miejscu, gdzie powinna być meta dla załóg biorących udział w SKJS. Wszyscy kierowcy wiedzą mniej więcej gdzie ona powinna się znajdować, lecz nikt nie wie, w którym dokładnie miejscu.
Jutro czeka nas naprawdę trudny dzień, pierwsze zetknięcie się z innym rodzajem opisu niż przedtem. Jesteśmy w bojowym nastawieniu. Chcemy się uczyć i dojechać cali i zdrowi z dobrym wynikiem na metę. Pobudka wcześnie rano, ponieważ musimy sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu. Start pierwszej załogi RO jest przewidywany na godzinę 8:00 klika minut później rusza SKJS.
Zapraszam do kibicowania na odcinkach, klimat rajdu jest niesamowity, wszyscy uśmiechnięci oraz pełni chęci zdobycia dobrego wyniku.
Publikuję kilka zdjęć z dzisiejszego dnia.
Zapoznanie w Subaru !
Chwilka przerwy podczas podróży na Rajd Warmiński.
Podczas jazdy na zapoznanie. Świetnie się zgrywam z Rafałem.
Bardzo przepraszam że Panowi z subaru obok na nowomiejskim "Ukradłem drugi bieg" :)
Mój ulubiony kurz rajdowy jeszcze nie opadł. Tym czasem odkryłem swoje plany na przyszłe starty w tym sezonie. Jak już wcześniej wspominałem moje plany na ten sezon, to ich brak. Emocje mnie poniosły do myślenia nad Rajdami Okręgowymi, lecz niestety jestem zmuszony zrezygnować na najbliższy okres czasu z kompletowania ekwipunku homologowanego, który dla mnie jest na obecny moment zbyt drogi. Niedawno udało mi się osiągnąć swój wymarzony cel, czyli pojawić się na odcinkach specjalnych Rajdu Nowomiejskiego zasiadając w Peugeocie 106 obok Tomka Błaszkowskiego i również o tym będzie post, zapraszam.
Rajdy samochodowe to sport, który jest moją pasją od dziecka. Stało się tak z powodu wielu cech, które posiada. Nieprzewidywalność to jedna z cech, która jest dobra jak i zła w tym sporcie. To Ona dostarcza adrenaliny, lecz także zabija z nieco innej strony. Same trasy z przejazdu na przejazd nieustannie się zmieniają, powstają nowe dziury, czasami źle poprawiona szykana staję się szersza lub węższa. Czasami przejeżdżana kałuża powoduje, że nawierzchnia w pewnych partiach odcinka jest bardziej śliska niż była wcześniej. Tak jak trasy rajdu są nieprzewidywalne tak i starty w rajdach. Planować na początku jest łatwo, gorzej już z realizacją postawionych sobie celów, gdyż jest to drogi sport i głównie budżet staje na przeszkodzie stabilności rajdów.
Sam koszt wpisowego nie przekreśla brania udziałów w startach. Trzeba również uwzględnić koszta paliwa na dojazd oraz tego przeznaczonego na odcinki specjalne, zazwyczaj to paliwo jest droższe od zwykłego. Również opony - bardzo duży koszt. Dobra opona odpowiada za wyniki i bezpieczeństwo dobra = droga, a najgorszym faktem jest to, iż nie wystarczają one na długo, ponieważ są wykorzystywane w stu procentach. Jeżeli rajdy trwają dwa dni trzeba również wliczyć to w koszta noclegu jak i prowiantu. Wracając do utrzymania rajdówki zapomniałem dodać, że wszystko w samochodzie rajdowym jest wykorzystywane w stu procentach więc i samo auto wymaga częstych napraw, a części również mają swoją cenę, nie wspominając już o ulepszeniach. Utrzymanie auta cywilnego również jest włączone w koszta, gdyż nasza rajdówka musi być dopuszczona do ruchu drogowego, co się wiąże z podatkami jak i wykupieniem ubezpieczenia oraz zrobieniem przeglądu. Jeżeli ktoś chce wykorzystywać pojazd w 100% trzeba również zakupić lawetę do transportu, która również musi być opłacona. Laweta wymazuje z naszej głowy myśli typu "Musze uważać bo jak zniszczę auto to nie wrócę do domu". Uwierzcie mi, zakup rajdówki równa się zakupowi zwykłego auta, lecz poświęcony czas oraz pieniądze, powodują, że rajdówka jest naprawdę bardzo drogą "zabawką". Wyobraźcie sobie ile musi kosztować utrzymanie przykładowej czteronapędówki jaką jest subaru. Koszt przeogromny, a nie samymi rajdami człowiek żyje. Często się zdarza, że po założeniu rodziny, kierowcy sprzedają swoje pojazdy, lub owe auta trafiają pod koc, a jeżeli ktoś je skasuje to już nie wraca na odcinki specjalne. Oczywiście mowa tu o ludziach, którzy biorą udziały w KJS, a tu wszystko opiera się ku dobrej zabawie, bo w tym sporcie można o wiele więcej stracić, niż zyskać. To nie gry komputerowe, tu nikt nie dostaje gotówki za wygraną imprezę rajdową, przy dobrej obstawie sponsorskiej, owszem zdarzają się fanty typu olej silnikowy lub opony lecz to naprawdę rzadkość.
Przez tą negatywną stronę tego sportu wiele moich planów legło w gruzach, gdyż poprzez "okrojony budżet" kierowcy zaprzestali brać udział w cyklach imprez i walczyć o punkty. Przez takie sytuacje niektóre moje plany ulegały zmianom rok temu jak i teraz.
Kontynuując temat zmian, zapoczątkowałem treningi z pewnym wyjątkowym kierowcą. Trenujemy dzielnie przed Rajdem Warmińskim, na którym wspólnie się pojawimy. Już niebawem dodam post, który opisze nasze wspólne cele, które chcielibyśmy zrealizować jeszcze w tym roku. Pozostawiam wam delikatną wskazówkę do namysłu któż to będzie :)
Rajd Nowomiejski
Czas spełnienia moich marzeń nastał właśnie na początku czerwca tego roku. Zjawienie się na szutrowych trasach tego Rajdu, było moim największym pragnieniem odkąd zacząłem uczęszczać na rajdy. Rok temu pech chciał, że nie mogłem wystartować, zaś tego roku już nic nie stało na przeszkodzie.... No właśnie, czyżby ? Mój start stał pod wielkim "?", gdyż nie mogłem znaleźć kierowcy, z którym udałoby mi się wystartować. Ostatkiem wiary skontaktowałem się z Tomkiem Błaszkowskim, który bardzo spontanicznie podszedł do tematu, szybka organizacja umożliwiła nam start. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować Mikołajowi Graszkowi, który pożyczył nam pasy szelkowe dzięki którym mogliśmy wystartować.
Tomek Błaszkowski to kierowca, z którym w ubiegłym roku wystartowaliśmy wspólnie w Memoriale Krzysztofa Prusakowskiego i zajęliśmy drugie miejsce w naszej klasie. Było to pierwsze "pudło" na które dostałem się właśnie dzięki Tomkowi. Na rajdzie Nowomiejskim niestety ustać na podium się nie udało, pomimo tego i tak czuję się wygrany, gdyż mój cel startu w tym rajdzie został osiągnięty. Tempo jakim się poruszaliśmy również jest bardzo satysfakcjonujące. Tomek z Peugeota 106 wyciągnął 200%, a jego świetne kontrolowanie auta dowiozło nas na metę rajdu bezpiecznie i szybko, za co jestem mu naprawdę wdzięczny, bo momentami naprawdę było "Grubo". Tak właśnie udało nam się dotrzeć na metę z wynikiem dającym nam 6 miejsce w naszej klasie. Doświadczenie jakie zebrałem zapamiętam na bardzo długo. Głównie mam na myśli dokładniejsze przepisywanie notatek, gdyż wywołany pośpiech spowodował, że nie przepisałem jednej linijki opisu na jednym z odcinków dzięki czemu zamilkłem dwa zakręty wcześniej, niż przed metą.. a zakręty były naprawdę bardzo trudne, a co za tym idzie naraziłem nas na niebezpieczeństwo. Przyznaję, nawaliłem choć wciąż się uczę i to mnie motywuje do dalszej jazdy! Dzięki Tomek za masę doświadczenia oraz emocji.