Rajdy samochodowe to sport, który jest moją pasją od dziecka. Stało się tak z powodu wielu cech, które posiada. Nieprzewidywalność to jedna z cech, która jest dobra jak i zła w tym sporcie. To Ona dostarcza adrenaliny, lecz także zabija z nieco innej strony. Same trasy z przejazdu na przejazd nieustannie się zmieniają, powstają nowe dziury, czasami źle poprawiona szykana staję się szersza lub węższa. Czasami przejeżdżana kałuża powoduje, że nawierzchnia w pewnych partiach odcinka jest bardziej śliska niż była wcześniej. Tak jak trasy rajdu są nieprzewidywalne tak i starty w rajdach. Planować na początku jest łatwo, gorzej już z realizacją postawionych sobie celów, gdyż jest to drogi sport i głównie budżet staje na przeszkodzie stabilności rajdów.
Sam koszt wpisowego nie przekreśla brania udziałów w startach. Trzeba również uwzględnić koszta paliwa na dojazd oraz tego przeznaczonego na odcinki specjalne, zazwyczaj to paliwo jest droższe od zwykłego. Również opony - bardzo duży koszt. Dobra opona odpowiada za wyniki i bezpieczeństwo dobra = droga, a najgorszym faktem jest to, iż nie wystarczają one na długo, ponieważ są wykorzystywane w stu procentach. Jeżeli rajdy trwają dwa dni trzeba również wliczyć to w koszta noclegu jak i prowiantu. Wracając do utrzymania rajdówki zapomniałem dodać, że wszystko w samochodzie rajdowym jest wykorzystywane w stu procentach więc i samo auto wymaga częstych napraw, a części również mają swoją cenę, nie wspominając już o ulepszeniach. Utrzymanie auta cywilnego również jest włączone w koszta, gdyż nasza rajdówka musi być dopuszczona do ruchu drogowego, co się wiąże z podatkami jak i wykupieniem ubezpieczenia oraz zrobieniem przeglądu. Jeżeli ktoś chce wykorzystywać pojazd w 100% trzeba również zakupić lawetę do transportu, która również musi być opłacona. Laweta wymazuje z naszej głowy myśli typu "Musze uważać bo jak zniszczę auto to nie wrócę do domu". Uwierzcie mi, zakup rajdówki równa się zakupowi zwykłego auta, lecz poświęcony czas oraz pieniądze, powodują, że rajdówka jest naprawdę bardzo drogą "zabawką". Wyobraźcie sobie ile musi kosztować utrzymanie przykładowej czteronapędówki jaką jest subaru. Koszt przeogromny, a nie samymi rajdami człowiek żyje. Często się zdarza, że po założeniu rodziny, kierowcy sprzedają swoje pojazdy, lub owe auta trafiają pod koc, a jeżeli ktoś je skasuje to już nie wraca na odcinki specjalne. Oczywiście mowa tu o ludziach, którzy biorą udziały w KJS, a tu wszystko opiera się ku dobrej zabawie, bo w tym sporcie można o wiele więcej stracić, niż zyskać. To nie gry komputerowe, tu nikt nie dostaje gotówki za wygraną imprezę rajdową, przy dobrej obstawie sponsorskiej, owszem zdarzają się fanty typu olej silnikowy lub opony lecz to naprawdę rzadkość.
Przez tą negatywną stronę tego sportu wiele moich planów legło w gruzach, gdyż poprzez "okrojony budżet" kierowcy zaprzestali brać udział w cyklach imprez i walczyć o punkty. Przez takie sytuacje niektóre moje plany ulegały zmianom rok temu jak i teraz.
Kontynuując temat zmian, zapoczątkowałem treningi z pewnym wyjątkowym kierowcą. Trenujemy dzielnie przed Rajdem Warmińskim, na którym wspólnie się pojawimy. Już niebawem dodam post, który opisze nasze wspólne cele, które chcielibyśmy zrealizować jeszcze w tym roku. Pozostawiam wam delikatną wskazówkę do namysłu któż to będzie :)
Przez tą negatywną stronę tego sportu wiele moich planów legło w gruzach, gdyż poprzez "okrojony budżet" kierowcy zaprzestali brać udział w cyklach imprez i walczyć o punkty. Przez takie sytuacje niektóre moje plany ulegały zmianom rok temu jak i teraz.
Kontynuując temat zmian, zapoczątkowałem treningi z pewnym wyjątkowym kierowcą. Trenujemy dzielnie przed Rajdem Warmińskim, na którym wspólnie się pojawimy. Już niebawem dodam post, który opisze nasze wspólne cele, które chcielibyśmy zrealizować jeszcze w tym roku. Pozostawiam wam delikatną wskazówkę do namysłu któż to będzie :)
Rajd Nowomiejski
Czas spełnienia moich marzeń nastał właśnie na początku czerwca tego roku. Zjawienie się na szutrowych trasach tego Rajdu, było moim największym pragnieniem odkąd zacząłem uczęszczać na rajdy. Rok temu pech chciał, że nie mogłem wystartować, zaś tego roku już nic nie stało na przeszkodzie.... No właśnie, czyżby ? Mój start stał pod wielkim "?", gdyż nie mogłem znaleźć kierowcy, z którym udałoby mi się wystartować. Ostatkiem wiary skontaktowałem się z Tomkiem Błaszkowskim, który bardzo spontanicznie podszedł do tematu, szybka organizacja umożliwiła nam start. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować Mikołajowi Graszkowi, który pożyczył nam pasy szelkowe dzięki którym mogliśmy wystartować.
Tomek Błaszkowski to kierowca, z którym w ubiegłym roku wystartowaliśmy wspólnie w Memoriale Krzysztofa Prusakowskiego i zajęliśmy drugie miejsce w naszej klasie. Było to pierwsze "pudło" na które dostałem się właśnie dzięki Tomkowi. Na rajdzie Nowomiejskim niestety ustać na podium się nie udało, pomimo tego i tak czuję się wygrany, gdyż mój cel startu w tym rajdzie został osiągnięty. Tempo jakim się poruszaliśmy również jest bardzo satysfakcjonujące. Tomek z Peugeota 106 wyciągnął 200%, a jego świetne kontrolowanie auta dowiozło nas na metę rajdu bezpiecznie i szybko, za co jestem mu naprawdę wdzięczny, bo momentami naprawdę było "Grubo". Tak właśnie udało nam się dotrzeć na metę z wynikiem dającym nam 6 miejsce w naszej klasie. Doświadczenie jakie zebrałem zapamiętam na bardzo długo. Głównie mam na myśli dokładniejsze przepisywanie notatek, gdyż wywołany pośpiech spowodował, że nie przepisałem jednej linijki opisu na jednym z odcinków dzięki czemu zamilkłem dwa zakręty wcześniej, niż przed metą.. a zakręty były naprawdę bardzo trudne, a co za tym idzie naraziłem nas na niebezpieczeństwo. Przyznaję, nawaliłem choć wciąż się uczę i to mnie motywuje do dalszej jazdy! Dzięki Tomek za masę doświadczenia oraz emocji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz