wtorek, 17 kwietnia 2018

Zaczynamy "prawdziwe ściganie.."


Zaczynamy "prawdziwe ściganie.."

Sezon rajdowy 2018 uważam za rozpoczęty. Już w grudniu 2017 postanowiliśmy zrobić licencje rajdowe wraz z Tomkiem Jurkunem, który wraz z chłopakami z Fantazji Mocy zaczęli przerabiać samochód pod wymogi Rajdów Okręgowych, tak abyśmy mogli wystartować w nich jak najszybciej. Wszystko szło zgodnie z planem, w tym czasie spełniło się moje największe marzenie, którego sam mentalnie nie próbowałem ogarnąć, to wybiegało na szczyt moich marzeń..


Czy warto było marzyć ?   
Każdy w swoim życiu pragnie zdobyć wymarzone szczyty, w tym również Ja! Chciałem mieć miano zawodnika, a nie uczestnika tak jak wypominani są amatorzy sortując ich na każdym rajdzie SKJS (uczestnicy) łączonym wraz z RO(zawodnicy). W tym roku SKJS poszedł do przodu o wielki kamień milowy, gdyż zaczęto organizować dłuższe odcinki, na których brak narzekano rok wcześniej. Również wzrosła ilość kilometrów oesowych. Licząc koszty które są ponoszone w SKJS, a Rajdzie Okręgowym zaczynam odczuwać nieco niepokój, gdyż Rajdy Okręgowe, o które tak bardzo walczyłem aby w nich startować mogą zostać zdominowane na tyle, że to RO będzie droższym załącznikiem do SKJS, a nie tego chciałem inwestując wszystkie swoje zaskórniaki w Licencje i Nowy Kombinezon. Taki fakt mogę stwierdzić po dwóch rajdach, Na koniec sezonu będzie można powiedzieć coś więcej na ten temat, na razie to tylko gdybanie i głupie domysły..

Jak wyżej wspomniałem za sobą mam przejechane już dwie imprezy, niestety nie tak jak miałem to w planach..
Poprzeczka jaką postawiłem sobie z Tomkiem, była bardzo wysoko postawiona, chcieliśmy wyruszyć na podbój śląska i walczyć tam w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Śląska. Niestety, nic z tego..

Kontuzja Tomka związana z kręgosłupem wykluczyła go na większość sezonu z walki na rajdowych odcinkach specjalnych, i pierwszą rundę Tarmac Masters, którą mieliśmy traktować treningowo jadąc jeszcze w Super KJS byliśmy zmuszeni odpuścić.

Zacząłem już się godzić z faktem, że również Ja będę zmuszony pauzować taki okres czasu, czego bardzo nie chciałem, ponieważ licencja dała mi ogromny zastrzyk motywacji i chęci poprawienia swoich umiejętności, na tyle by swoją rolę wykonywać na jak najwyższym poziomie.

Pierwszy rajd, na który pojechałem dość spontanicznie i niespodziewanie była właśnie pierwsza runda cyklu Tarmac Masters, na której jechałem już Debiutując w RO!



To był rajd.. 
Przedwczoraj otrzymałem telefon, dzień później przyszła do mnie licencja, a następnego dnia już byłem w drodze do Wrocławia, gdzie mieszka Piotr Firek, który zgłosił mnie jako swojego pilota. To wszystko działo się mega szybko, debiut na najwyższym poziomie, i jeden największy zaszczyt. Oficjalnie reprezentowałem Automobilklub Nowomiejski!  Kolejne marzenie spełnione, nie mogę też nie wspomnieć o tym, że nie robiłem tego sam, gdyż z naszego klubu jechały jeszcze dwie załogi. Mateusz Bojanowski wraz z Andrzejem Ksyt oraz Daniel Wyrzykowski z Aleksandrą Przybyłek, i co najlepsze, wszyscy jechaliśmy razem w jednej klasie RO1 (auta o pojemności do dwóch litrów).

Rajd fantastyczny, odcinki tam są całkiem inne, niż te, rozgrywane w naszej okolicy.Były szybkie z wąskimi partiami w lesie i ogrom zacieśniających się zakrętów, przejazdy przez mostki od leśnych strumyków aż po patelnie między domami. Zapowiadał się bardzo ciekawy rajd. Rano przed startem otrzymaliśmy informacje, że na drodze znajduje się czarny lód, który jest bardzo niebezpieczny dla zawodników i podnosił ryzyko popełnienia błędu. Rajd był wzbogacony w nowinki techniczne, gdyż wszystkie istotne komunikaty otrzymywaliśmy w formie SMS wraz z czasami, które "wykręciliśmy" tuż po przekroczeniu mety odcinka. Duża ilość kilometrów oraz widowiskowy krajobraz bardzo przypadł mi do gustu, tamte rajdy mają swoją specyfikę, która różni się od imprez organizowanych w naszym rejonie.
 Dominika Morka Photography

Rajd jak to pierwszy rajd po nieco dłuższej przerwie spowodował u mnie ogrom stresu, przez który zdarzały mi się błędy. Miałem mały problem z odnalezieniem się na rajdzie, w całym ferworze walki i jadąc z bardzo doświadczonym kierowcą, zrozumiałem jak wiele rzeczy muszę jeszcze zmodyfikować w swojej pracy aby przynosiła jeszcze lepsze efekty.

Pierwsza pętla właśnie z czarnym lodem była bardzo hardkorowa, gdyż padł intercom i pierwszą pętle musiałem krzyczeć wniebogłosy tak, aby Piotr w mocno wygłuszonym kasku mógł cokolwiek usłyszeć, Przez to w połowie odcinka zabrakło mi głosu a na drugim nawet nie wiem czy mnie słyszał. Na kolejnej pętli było coraz lepiej, w intercomie wymieniliśmy baterię, która padła, a wymieniając ją na inną (jadąc na odcinek) nie wiedzieliśmy że ona również była rozładowana. Trzecia bateria naprawiła usterkę dopiero na serwisie i z przejazdu na przejazd zwiększaliśmy tempo. Po kilku oesach wiedzieliśmy że nie zdołamy dogonić Kamila Winnickiego, który jechał z Mateuszem Radeckim w Clio przed nami, więc postanowiliśmy bronić się przed atakującym Danielem Wyrzykowskim i Aleksandrą Przybyłek w Hondzie Civic, przyniosło to efekty i udało się dowieźć Trzecie Miejsce w klasie do mety i przywieźć pamiątkę do domu. Mateusz Bojanowski z Andrzejem jechali tak potężną bombą, że wygrali naszą klasę i zajęli trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu.  Świetne wyniki na początek sezonu, to był naprawdę fantastyczny debiut w rajdach okręgowych.




Z prawego fotela..
Postanowiłem kompletnie przerobić zapis notatek, które wcześniej stosowałem, zacząłem podkreślać uwagi dotyczące zakrętów, tak aby były zdecydowanie bardziej czytelne i to pozwala płynniej czytać zakręty. w dodatku każdą sekwencję zaczynam od odległości, również usprawnia to orientację. Zacząłem również zwracać uwagę na sam rekonesans, w wolnej chwili poszukałem objazdów na odcinki aby ponownie wrócić na oes i przejeżdżać każdy oes po trzy razy. np. pierwszy oes jedziemy 3 razy dopiero zaczynamy zapoznawać się z drugim. nigdy raz pierwszy raz drugi. Niby proste rzeczy a jednak dla jasności.. Odcinka uczysz się jak wiersza, najpierw pierwsza zwrotka na pamięć dopiero później druga.. - Dzięki Piotrek za wskazówki !

(przemyślenia)
Wszystko to zastosowałem na kolejnym 3 rajdzie Kwidzyńskim i działało.. do czasu. 

To nie było złe.. tylko frustrujące.. 

Każdy kto trochę jeździ w rajdach zna moment, w którym nic nie idzie po jego myśli.

Tak trochę to było w przypadku moim i Marka Wodarczyka..

3 Rajd Kwidzyński, ale ja mam do niego respekt.. 

- Przyjedź w piątek musisz mi pomóc auto poskładać, bo mamy małe problemy.
Przyjechałem - Zobaczyłem - I do 3 w nocy Honde robiłem.. 

Sobota, zapoznanie, prolog. 

Marcin Kuptz



Zmęczeni życiem po dwóch godzinach snu jechaliśmy na Odbiór Administracyjny, doładowując się przy tym kofeiną z pobliskiej stacji po czym walczyliśmy jeszcze z niedoróbkami podczas Badania Kontrolnego - Udało się! Wracając z Odbioru na serwis gdzie chcieliśmy zmienić auto do zapoznania z trasą, hydrauliczny hamulec poległ i znowu zaczęła się walka z czasem, aby znaleźć części, które pozwoliłby ominąć zaciśnięty tłok w hamulcu ręcznym i pozwoliło ożywić tylne hamulce. Nie udało się. Czas leciał nieubłaganie i na rekonesans wykorzystaliśmy każdą z ostatnich minut przeznaczonych na zapoznanie się z pierwszym odcinkiem, drugi poznaliśmy nieco spokojniej. Powrót na serwis i dalszy etap walki z hamulcami, gdzie w wyniku piękny Kwidzyński prolog jechaliśmy bez tylnych hamulców jak i hamulca ręcznego. Czas który zrobiliśmy był całkiem ok, był kluczem do walki dzień później.. 


Grzegorz Drosiński
Po prologu wracaliśmy z hondą do domu, aby zamontować płytę pod silnik  oraz reanimować martwe hamulce. wszystko się udało i spaliśmy nieco dłużej, czuliśmy się że jutro naprawdę możemy namieszać w walce o czołowe lokaty. Jechaliśmy z tą myślą do połowy pierwszego oesu, gdzie tuż po starcie od ilości dobić po dziurach honda zaczęła się rozkręcać i w wyniku odkręcenia się kabli od alternatora straciliśmy prąd na 8 minut już w połowie pierwszego odcinka..

Marcin Kuptz


To było frustrujące, myślałem że możemy liczyć na dobry wynik. 

Czasy odcinków były naprawdę obiecujące, lecz tuż po drugim odcinku straciliśmy sprzęgło.. pękł wąż jak się później okazało. Teraz była walka już tylko o przetrwanie i ukończenie rajdu. Nie udało się, wyczerpaliśmy limit spóźnień i pojechaliśmy do domu..  

Nie kończąc tego w tak smutnych okolicznościach, muszę wam powiedzieć, że ten rajd również mnie czegoś nauczył. Walki do końca, chociażby mieć ten fun, że ukończyło się rajd i wykorzystać zainwestowane w niego pieniądze.  Marecki jest mega pozytywnym człowiekiem i muszę wam powiedzieć, że tyle rajdości  i szczęścia nie dało mi nic, jak właśnie 3 Rajd Kwidzyński który jak już każdy wspomina jest piekielnie szybki.  My również miejscami zaczynaliśmy zamykać licznik. 



W końcu się przełamałem i już nie mogę doczekać kolejnego wspólnego startu. Plan na ten rok mam jeden - cały cykl RSMPO u Mareckiego, do zobaczenia !


Na koniec podziękowania dla Dominiki Morki, Marcina Kuptza, Grzegorza Dorosińskiego za możliwość publikacji zdjęć oraz największe podziękowania dla moich przyjaciół, którzy pojechali dla mnie na rajd trzymać za mnie kciuki, dzięki, jesteście nieocenieni.

Edit--

Wspomnę, że najbliższą imprezę którą pojadę będzie Górski Super Sprint - Nawra jako auto funkcyjne "0" wraz z Rafałem Dworakiem 

Rafał Dworak

.











wtorek, 17 października 2017

Bardzo kręty Oes !



Sezon dobiega końca pozostał ostatni rajd. Ten najcudowniejszy kaszubski KJS, na którym po raz pierwszy zasiadłem u boku Tomka w Hołkowozie. Bardzo pamiętliwy, gdyż start w piątej klasie był dla mnie czymś nowym; brak rytmu w czytaniu opisu, masa stresu, korepetycje z pilotowania na każdym odcinku poziom expert. To było wyzwanie, w którym całe moje doświadczenie, wiedza była przetestowana w stu procentach. Czy wtedy zdałem egzamin?


Choć nie obyło się bez błędów, stresu i masy emocji, uważam że zdałem.
Do oceny celującej zabrakło bardzo dużo, bo zawsze wymagam od siebie jak najwięcej, a brak wrodzonego talentu staram się nadrabiać zaangażowaniem. Rajd był jednym z tych, który zapamiętam do końca życia - najpiękniejszy, ale i najcięższy.
Od 2. Bytowskiej Gonitwy wszystko się zaczęło. To tam spełniłem swoje największe marzenie, które trwa do dziś. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło. Obrót sytuacji przyniósł mi tak wielki bagaż doświadczenia, że miałem moment zawahania, iż nie będę w stanie go udźwignąć. Wszystko co działo się w tym roku w mojej głowie to było zdecydowanie za dużo. Rajd za rajdem nie pozwalał na spokojne głębokie przemyślenia. Pomimo, że to tylko amatorskie SKJSy, to dało się odczuć jak ciężko jest kontrolować cały przebieg zdarzeń, gdyż masa błędów, które popełnialiśmy na trasach zmuszała nas do zdejmowania nogi z gazu.


Rok 2017 to Kamień Milowy.

Sezon zaczęliśmy szczęśliwie w nowym samochodzie. Białe Subaru - charakterystyczna lotka WRC, podtrzymanie turbo, profesjonalne zawieszenie, samochód stworzony od podstaw do rajdów.

Wszystko było piękne.... zbyt piękne.
Na rajd w RallyLandzie w biegu wsiadamy po raz pierwszy do auta , aby je "odkręcić". Sprawdzamy co ma nam do zaoferowania.  Lecz, czy jeden dzień i kilka kilometrów wystarczy, aby się zapoznać z autem ?



- Oczywiście, że nie !

Brak czasu oraz funduszy sprawił, iż nie mieliśmy czasu zrobić nawet testów.

- Jesteśmy tylko amatorami!

W biegu wsiadamy na rajd Kwidzyński. Walczymy od samego początku ze znikomą wiedzą o aucie. A to podtrzymanie ma kaprys, a to coś strzeliło na prologu, więc byliśmy ostrożni. Opona nie kleiła, auto wyjeżdżało przodem.. błędów była masa, a każdy zakręt był jedną wielką niewiadomą..  Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać po samochodzie, ponieważ ekscytacja nowym autem trochę mydliła nam oczy..


Następnie przesiadka do Gtka, który był naszą bronią do walki na szutrach, auto znane od deski do deski, byliśmy pewni swego. Walka w rajdzie Nowomiejskim zakończona sukcesem. Marzenie spełnione! Moje nazwisko pojawiło się w wynikach jubileuszowego 20. Rajdu Nowomiejskiego, domowej imprezy, gdzie odcinek odbywał się Gwiździnach - moim domu...  Pierwszy raz moje nazwisko zawitało na jednej ze stron rajdowej gazety "RallyAndRace"!

"To świetne uczucie być cząstką sprzedawaną w Empiku!"


Walka na szutrach trwała dalej…

Ruszyliśmy na szutrowe Olsztyńskie oesy 20. Rajdu Warmińskiego!
Oesy piękne, serwis, auto - wszystko było gotowe. Mogliśmy bez zmartwień cisnąć do mety.
Pierwszy oes - znakomity czas, choć jechaliśmy z dużą ostrożnością, ponieważ opis nas troszkę wyprzedzał (był za szybki). Następny oes nie był dla nas na tyle szczęśliwy, gdyż popełniliśmy gruby błąd, otarliśmy się bokiem o drzewo i uszkodziliśmy auto na tyle, że zakończyliśmy rywalizację w rajdzie.

- Szkoda!

 

Miesiąc później, drugi raz w życiu  miałem okazję ścigać się na Czeskich odcinkach Rallye Żelazne Hory. Odcinki zeszłoroczne, znane mi, choć nieco się zmieniły, ponieważ nie było już remontów drogi w jednej z wiosek, gdzie rok temu jadąc z Rafałem Szpinem uszkodziliśmy misę olejową w Clio i zatarliśmy silnik.

- Nieświadomie.

W tym roku również nie udało nam się ukończyć rajdu. Niestety na drugiej pętli czwartego odcinka rozbiliśmy białe Subaru na tyle, że nie nadawało się do odbudowy. Dwa rajdy, dwa uszkodzone auta.


W głowie pustka..
- Co dalej?
- Co się z nami dzieje ?
- Co to za klątwa?


Kończymy w tym roku? Czas zająć się czymś innym? Odpocząć?

Minęło trochę czasu zanim pomyślałem..

-Co dalej?

Aby dać upust emocjom pojechałem hondą w Rajdzie Grudziądzkim z Łukaszem Gorczyckim (Luckiem).

-Nie mogę się skupić!

Bezustannie rozpraszałem się dosłownie wszystkim. Na tyle, że na jednej z prób trochę odciągnąłem wzrok z nad mapki z trasą (to nie był opis), ponieważ na nogi spadł mi komputer sterujący silnikiem i pogubiłem się, przez co zaliczyliśmy dużą stratę czasową. Rajd ukończyliśmy na dole wyników klasyfikacji, dzięki czemu/przez co naprawdę dobitnie się zdołowałem.. Wiem jak bardzo zależało Luckowi na dobrym wyniku...


Momentami myślałem naprawdę za dużo..
- A może to wszystko moja wina? Co jest ze mną nie tak ?

Nastał czas Brodnickich szutrów. Ponownie usiadłem do Subaru, tym razem u boku Marka Kwiatkowskiego. To był czas umysłowej rehabilitacji. Rajd nie wypadł najgorzej, choć uważam, że mogłem zdecydowanie inaczej do tego podejść. Zdarzyły mi się błędy, lecz z przejazdu na przejazd naprawiałem się w ekspresowym tempie i koniec wyszedł zaskakująco dobrze. Załoga  Marek Kwiatkowski/ Oskar Olszewski zajęła 3 miejsce w klasie 5 oraz 4 miejsce w klasyfikacji Generalnej. Wylądowaliśmy kilka razy po za drogą, na szczęście bezpiecznie!


Wszystko zaczęło wracać do normy...

- Czy uda się nam dalej walczyć w RSMPO?

Najpiękniejszą wiadomość otrzymałem  wtedy od Tomka.

-Walczymy dalej !

I choć z klockiem drewna pod gazem, to walczymy!

Udało się zasiąść do Lancera Evolution IX.


Choć ponownie w biegu, pierwsze testy odbyliśmy w moim rodzinnym Nowym Mieście Lubawskim na prologu.  To ułamkami sekund udało nam się go wygrać!




Następnego dnia, odcinki drogowe odpuściliśmy. Zaczęliśmy od podstaw uczyć się auta oraz budować zaufanie między kierowcą a pilotem, dojechaliśmy szczęśliwie do mety na drugim miejscu w klasie 5 oraz generalce!



Na "Rajd 1001 Jezior" w Dobrym Mieście mogliśmy nieco odetchnąć i jechać trochę szybciej, lecz zachowując ostrożność na partiach, na których nie czuliśmy się pewnie. Wszystko to przyniosło oczekiwane rezultaty,  ponieważ samochód pokazał swoje wady, nad którymi musimy popracować, aby móc jeździć pewnie.  Do mety dotarliśmy na zasłużonym drugim miejscu w klasyfikacji generalnej jak i klasie 5!





Kolejnym etapem mojej "małej rehabilitacji" był start na lubianym przeze mnie odcinku szutrowym w Byszwałdzie.  Jazda po szutrach zawsze jest ciekawa, a podróż peugeotem 206 u boku Macieja Nicewicza była tak pełna emocji, że musieliśmy ochłonąć... w rowie pełnym wody...  Na jednym z zakrętów prędkość była nieco za duża w wyniku czego wypadliśmy z zakrętu do rowu wypełnionego dużą ilością wody. Auto stanęło w miejscu i ostatni przejazd, pomimo, że był bardzo szybki, nie został ukończony. Wyciągała nas dzielna straż, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni, gdyż auto od środka nabierało wody.  Na 4 przejazdy 3 najlepsze liczone były do wyniku końcowego, a do czwartego musieliśmy tylko wystartować.. wymagania spełniliśmy, a z naszym wynikiem udało nam się dotrzeć na trzecie miejsce w klasie. Super wynik.



W tym sezonie miałem bardzo mało startów gościnnych u kierowców, z którymi nie jeżdżę żadnych cyklów.  Czuję, że znalazłem swoje miejsce w Fantazji Mocy u boku Tomka. Z nim każdy start jest dla mnie najlepszym momentem w życiu. Mam możliwość rozwoju swoich umiejętności, gdyż z rajdu na rajd do opisu podchodzimy coraz bardziej rozważnie i profesjonalnie. Cieszę się, że Tomek zdaję sobie sprawę jak ważną rolę odgrywają komendy zapisane na kartce, które muszę czytać.


W starszych postach wspominałem jak bardzo bałem się kart drogowych, przewracania kartek… Przez brak doświadczenia miałem tak dużo lęków, że nie jestem w stanie zapamiętać ile ich było. Dziś nie mam żadnego. Czasem są obawy, że może coś nie zagrać, ale to uwzględnia chyba każdy zawodnik.


Już wielkimi krokami nadchodzi Bytowska Gonitwa. Rajd naprawdę wyjątkowy. Kończy on sezon, w którym walka toczyła się zacięcie z Kacprem Terlikowskim o punkty RSMPO. I choć walkę o lidera przegraliśmy na rajdzie Warmińskim, to bardzo zadowala nas drugie miejsce. Do każdego startu przystąpiliśmy profesjonalnie i ogrom doświadczenia jakie zebraliśmy z tych rajdów będzie nam służyć w kolejnych startach. Trzymajcie kciuki na Bytowskiej Gonitwie. Jedziemy się uczyć!









niedziela, 28 maja 2017

Gotowi do walki

Wiele wydarzyło się od ostatniej aktywności... 


Wielkim krokiem dla mnie oraz Tomka była przesiadka do nowego samochodu rajdowego przygotowanego od podstaw do walki z czasem na odcinkach specjalnych. Postanowiliśmy pójść kilka "ewolucji" Imprezy do przodu i znaleźliśmy się w pięknym Subaru z 2007 roku.




Auto prezentuje się niesamowicie, wszystko jest przygotowane "przy linijce" z ogromną dokładnością.  Siedząc w środku, można poczuć się jak w fabrycznym aucie rajdowym.






Przygodę z nowym autem zaczęliśmy naRallyLandzie, tam dowiedzieliśmy się, że samochód jest bardzo konkurencyjny. Udało nam się przetestować auto i zrozumieć, że ten model w porównaniu z imprezą GT, to dwa różne światy..

Nad GTkiem panuje się zdecydowanie  "łatwiej" według Tomka i innych kierowców z którymi rozmawiałem na temat różnic w prowadzeniu poszczególnych modeli imprezy. Impreza Gt prowadzi się jak lekki mały samochodzik, a białe skrzydło wyjeżdża nieco przodem, przez co zdarzyło nam się wylecieć w pole na pierwszej  rundzie RallyLandu oraz ratować na odcinku Widlice podczas rajdu Kwidzyńskiego. Auto jest cięższe i podczas jazdy mam wrażenie,  że Impreza GT  przyspiesza nieco lepiej,  pomimo tego czasy, które osiągamy są naprawdę dobre,  choć aby osiągnąć białą imprezą dobry wynik musimy pracować naprawdę ciężko i walcząc na odcinku jechać na 99,9%,  ponieważ przez brak wystrojenia silnika auto nie przyspiesza jak powinno,  często turbo nie pompuje tyle ile powinno, bo zawiesza się komputer.  Brak szpery generuje problemy uciekania przodu podczas pokonywania zakrętów. Kolejną dobrą zmianą byłaby wymiana skrzyni biegów na nieco krótszą,  ponieważ na 6 biegu,  który został wpięty na Os Piaseczno podczas rajdu Kwidzyńskiego, Impreza nie chciała już bardziej przyspieszać, obrotomierz stał w miejscu, na liczniku wskazując ok..190km/h




Odcinki rajdu Kwidzyńskiego były bardzo wyjątkowe i jesteśmy zadowoleni,  iż udało nam się przetestować nowy samochód w boju.  Rajd ukończyliśmy na czwartym miejscu zmagając się z silnymi załogami oraz deszczem na ostatniej pętli. Dzięki zmianie opon na deszczowe,  które nawet na suchej nawierzchni spisywały się lepiej niż twarda mieszanka Dmacka pozwoliła nam uniknąć dzwona,  ponieważ opony, które założyliśmy na pierwszych dwóch pętlach kompletnie nie miały przyczepności,  gdyż odcinki były zbyt krótkie aby je odpowiednio dogrzać, nie przeszkodziło to nam jednak w robieniu dobrych czasów i wygraniu kilku odcinków specjalnych.

Os Widlice 



 Rajd w Kwidzynie,  był pierwszą rundą RSMPO,  nie ukrywam, iż chcemy powalczyć o punkty w tym cyklu.  Kolejna runda (SKJS)  odbędzie się na "moim podwórku" w Nowym Mieście Lubawskim. Będzie to już 20 Rajd Nowomiejski, który jest moim ulubionym rajdem. Wezmę w nim udział po raz drugi,  choć każdą poprzednią edycję pamiętam doskonale. Zaczynając od stania na odcinku specjalnym dębno u boku taty podziwiałem Zbigniewa Staniszewskiego w Lancerze. Teraz sam zasiadam w konkurencyjnym aucie u boku świetnego kierowcy.  Marzenia po raz kolejny się spełniają...  




Po szutrach pojedziemy GTkiem,  gdyż auto stoi gotowe w specyfikacji szutrowej,  Białą będziemy startować w rajdach,  które są rozgrywane na asfaltach. Najbliższy start odbędzie się na rajdzie Wałeckim tydzień po rajdzie Nowomiejskim.  Następnie ponowne wsiadamy do imprezy GT i wyruszamy na rajd Warmiński,  który jest ulubionym rajdem Tomka.  (Pewnie dla tego, że nigdy  nie startował w rajdzie Nowomiejskim hihi). W planach mamy jedną z rund w Czechach oraz rajd Ziemi Nowomiejskiej, który również odbywa się w Nowym Mieście Lubawskim po nawierzchni asfaltowej,  a więc Biała również odwiedzi Nowe Miasto.





Sezon  rozkręca się coraz bardziej,  więc ponownie będę startować praktycznie tydzień po tygodniu,  co bardzo mnie cieszy.  Rajdów chcemy pojechać jak najwięcej w tym roku aby wjeździć się w nowe Auto.  Kolejnym krokiem w tym roku to licencja,  z niecierpliwością czekam aż zostanie zorganizowane szkolenie na licencje RN przez nasz okręg PZM.  Plany po zdobyciu licencji są naprawdę duże!



Na koniec chciałbym serdecznie podziękować całej ekipie z Fantazji Mocy ,  za profesjonalny serwis rajdówki podczas Imprez rajdowych oraz najlepszą atmosferę na rajdach ! 





Do zobaczenia na Nowomiejskim ! 


piątek, 24 marca 2017

Lubawski Rally Sprint.



fot. Dustin Bents


W ubiegłą Niedzielę wraz z Tomkiem Jurkunem wystartowaliśmy, w 1 Rally Sprincie o mistrzostwo Ziemi Lubawskiej. Chcieliśmy potrenować przed zbliżającym się wielkimi krokami bardzo trudnym sezonem, ponieważ w tym roku poprzeczka została założona naprawdę wysoko. Rajd przez warunki pogodowe był naprawdę bardzo trudny, dzięki niemu pozyskaliśmy naprawdę wiele doświadczeń. Zły dobór opon poskutkował, iż na błotnistej drodze auto jechało własnym rytmem, ciężko było zapanować nad spektakularnymi bokami, które występowały nawet na prostej drodze podczas pierwszego przejazdu.



Pogoda nie rozpieszczała od samego początku, lecz w żadnym stopniu nas nie zniechęciła do wzięcia udziału w imprezie. Błoto na każdym zakręcie skutkowało ciągłą walką z autem, aby go utrzymać na drodze. Na pierwszym przejeździe wypadła guma, która zatykała dziurę w podłodze, przez co błoto dostało się do środka a na jednym z zakrętów dostałem błotem w... Oko. Nie przeszkodziło to jednak w czytaniu opisu, który jak na panujące warunki był naprawdę szybki.


W tak trudnych warunkach nie miałem przyjemności podróży po odcinkach, choć z przejazdu na przejazd warunki były coraz lepsze, to i tak nigdy nie zapomnę pierwszego przejazdu.


Gdzieś w trakcie odcinka..
- Błoto wpada do środka!!
- Jakie błoto ?!  
 - Nie ważne!




fot. Dustin Bents


Trudną walką udało się nam zająć drugie miejsce w klasie 4 oraz klasyfikacji generalnej. Walka na ułamki sekund o 2 miejsce z Oskarem Prusakowskim i jego pilotem Kacprem trwała aż do ostatniego 4 przejazdu, gdzie robiąc wszystko co w naszej mocy udało nam się uciąć kilka sekund. Pierwsze miejsce było po za zasięgiem, zdobyła je załoga Markiewicz Łukasz pilotowany przez Marcina Majewskiego.



fot. Dawid Jarząbek


Rajd, który rozpoczął nasz rajdowy sezon był bardzo udany, już niebawem kolejny start, który odbędzie się w Rally Landzie 8 kwietnia, a już następnego dnia może kolejna runda LKR'u ?   Nasz plan to przygotować się do startu w Czechach, nowym autem, na które czekamy z niecierpliwością :)


Fot Super Team







Fot. Super Team





 

 



 



 



niedziela, 1 stycznia 2017

RallyLand ostatnia runda [Mini Galeria]


 Sezon 2016 zakończyliśmy zwycięstwem w Rally Landzie w naprawdę rajdowej walce. Również wraz z Rafałem Dworakiem odebrałem puchar za I miejsce w K3 Pucharu Mistrzostw Warmii i Mazur podczas rozdania nagród w Automobilklubie Warmińskim.....

Kilka zdjęć z Rally Landu.
 Fot. Julia Krezymon























 


 
  
Po długim czasie oczekiwania dodano również relacje z Bytowskiej Gonitwy