Zaczynamy "prawdziwe ściganie.."
Sezon rajdowy 2018 uważam za rozpoczęty. Już w grudniu 2017 postanowiliśmy zrobić licencje rajdowe wraz z Tomkiem Jurkunem, który wraz z chłopakami z Fantazji Mocy zaczęli przerabiać samochód pod wymogi Rajdów Okręgowych, tak abyśmy mogli wystartować w nich jak najszybciej. Wszystko szło zgodnie z planem, w tym czasie spełniło się moje największe marzenie, którego sam mentalnie nie próbowałem ogarnąć, to wybiegało na szczyt moich marzeń..Czy warto było marzyć ?
Każdy w swoim życiu pragnie zdobyć wymarzone szczyty, w tym również Ja! Chciałem mieć miano zawodnika, a nie uczestnika tak jak wypominani są amatorzy sortując ich na każdym rajdzie SKJS (uczestnicy) łączonym wraz z RO(zawodnicy). W tym roku SKJS poszedł do przodu o wielki kamień milowy, gdyż zaczęto organizować dłuższe odcinki, na których brak narzekano rok wcześniej. Również wzrosła ilość kilometrów oesowych. Licząc koszty które są ponoszone w SKJS, a Rajdzie Okręgowym zaczynam odczuwać nieco niepokój, gdyż Rajdy Okręgowe, o które tak bardzo walczyłem aby w nich startować mogą zostać zdominowane na tyle, że to RO będzie droższym załącznikiem do SKJS, a nie tego chciałem inwestując wszystkie swoje zaskórniaki w Licencje i Nowy Kombinezon. Taki fakt mogę stwierdzić po dwóch rajdach, Na koniec sezonu będzie można powiedzieć coś więcej na ten temat, na razie to tylko gdybanie i głupie domysły..
Jak wyżej wspomniałem za sobą mam przejechane już dwie imprezy, niestety nie tak jak miałem to w planach..
Poprzeczka jaką postawiłem sobie z Tomkiem, była bardzo wysoko postawiona, chcieliśmy wyruszyć na podbój śląska i walczyć tam w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Śląska. Niestety, nic z tego..
Kontuzja Tomka związana z kręgosłupem wykluczyła go na większość sezonu z walki na rajdowych odcinkach specjalnych, i pierwszą rundę Tarmac Masters, którą mieliśmy traktować treningowo jadąc jeszcze w Super KJS byliśmy zmuszeni odpuścić.
Zacząłem już się godzić z faktem, że również Ja będę zmuszony pauzować taki okres czasu, czego bardzo nie chciałem, ponieważ licencja dała mi ogromny zastrzyk motywacji i chęci poprawienia swoich umiejętności, na tyle by swoją rolę wykonywać na jak najwyższym poziomie.
Pierwszy rajd, na który pojechałem dość spontanicznie i niespodziewanie była właśnie pierwsza runda cyklu Tarmac Masters, na której jechałem już Debiutując w RO!
To był rajd..
Przedwczoraj otrzymałem telefon, dzień później przyszła do mnie licencja, a następnego dnia już byłem w drodze do Wrocławia, gdzie mieszka Piotr Firek, który zgłosił mnie jako swojego pilota. To wszystko działo się mega szybko, debiut na najwyższym poziomie, i jeden największy zaszczyt. Oficjalnie reprezentowałem Automobilklub Nowomiejski! Kolejne marzenie spełnione, nie mogę też nie wspomnieć o tym, że nie robiłem tego sam, gdyż z naszego klubu jechały jeszcze dwie załogi. Mateusz Bojanowski wraz z Andrzejem Ksyt oraz Daniel Wyrzykowski z Aleksandrą Przybyłek, i co najlepsze, wszyscy jechaliśmy razem w jednej klasie RO1 (auta o pojemności do dwóch litrów).
Rajd fantastyczny, odcinki tam są całkiem inne, niż te, rozgrywane w naszej okolicy.Były szybkie z wąskimi partiami w lesie i ogrom zacieśniających się zakrętów, przejazdy przez mostki od leśnych strumyków aż po patelnie między domami. Zapowiadał się bardzo ciekawy rajd. Rano przed startem otrzymaliśmy informacje, że na drodze znajduje się czarny lód, który jest bardzo niebezpieczny dla zawodników i podnosił ryzyko popełnienia błędu. Rajd był wzbogacony w nowinki techniczne, gdyż wszystkie istotne komunikaty otrzymywaliśmy w formie SMS wraz z czasami, które "wykręciliśmy" tuż po przekroczeniu mety odcinka. Duża ilość kilometrów oraz widowiskowy krajobraz bardzo przypadł mi do gustu, tamte rajdy mają swoją specyfikę, która różni się od imprez organizowanych w naszym rejonie.
![]() |
| Dominika Morka Photography |
Pierwsza pętla właśnie z czarnym lodem była bardzo hardkorowa, gdyż padł intercom i pierwszą pętle musiałem krzyczeć wniebogłosy tak, aby Piotr w mocno wygłuszonym kasku mógł cokolwiek usłyszeć, Przez to w połowie odcinka zabrakło mi głosu a na drugim nawet nie wiem czy mnie słyszał. Na kolejnej pętli było coraz lepiej, w intercomie wymieniliśmy baterię, która padła, a wymieniając ją na inną (jadąc na odcinek) nie wiedzieliśmy że ona również była rozładowana. Trzecia bateria naprawiła usterkę dopiero na serwisie i z przejazdu na przejazd zwiększaliśmy tempo. Po kilku oesach wiedzieliśmy że nie zdołamy dogonić Kamila Winnickiego, który jechał z Mateuszem Radeckim w Clio przed nami, więc postanowiliśmy bronić się przed atakującym Danielem Wyrzykowskim i Aleksandrą Przybyłek w Hondzie Civic, przyniosło to efekty i udało się dowieźć Trzecie Miejsce w klasie do mety i przywieźć pamiątkę do domu. Mateusz Bojanowski z Andrzejem jechali tak potężną bombą, że wygrali naszą klasę i zajęli trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu. Świetne wyniki na początek sezonu, to był naprawdę fantastyczny debiut w rajdach okręgowych.
Z prawego fotela..
Postanowiłem kompletnie przerobić zapis notatek, które wcześniej stosowałem, zacząłem podkreślać uwagi dotyczące zakrętów, tak aby były zdecydowanie bardziej czytelne i to pozwala płynniej czytać zakręty. w dodatku każdą sekwencję zaczynam od odległości, również usprawnia to orientację. Zacząłem również zwracać uwagę na sam rekonesans, w wolnej chwili poszukałem objazdów na odcinki aby ponownie wrócić na oes i przejeżdżać każdy oes po trzy razy. np. pierwszy oes jedziemy 3 razy dopiero zaczynamy zapoznawać się z drugim. nigdy raz pierwszy raz drugi. Niby proste rzeczy a jednak dla jasności.. Odcinka uczysz się jak wiersza, najpierw pierwsza zwrotka na pamięć dopiero później druga.. - Dzięki Piotrek za wskazówki !
(przemyślenia)
Wszystko to zastosowałem na kolejnym 3 rajdzie Kwidzyńskim i działało.. do czasu.
To nie było złe.. tylko frustrujące..
Każdy kto trochę jeździ w rajdach zna moment, w którym nic nie idzie po jego myśli.
Tak trochę to było w przypadku moim i Marka Wodarczyka..
3 Rajd Kwidzyński, ale ja mam do niego respekt..
- Przyjedź w piątek musisz mi pomóc auto poskładać, bo mamy małe problemy.
Przyjechałem - Zobaczyłem - I do 3 w nocy Honde robiłem..
Sobota, zapoznanie, prolog.
![]() |
Marcin Kuptz |
Zmęczeni życiem po dwóch godzinach snu jechaliśmy na Odbiór Administracyjny, doładowując się przy tym kofeiną z pobliskiej stacji po czym walczyliśmy jeszcze z niedoróbkami podczas Badania Kontrolnego - Udało się! Wracając z Odbioru na serwis gdzie chcieliśmy zmienić auto do zapoznania z trasą, hydrauliczny hamulec poległ i znowu zaczęła się walka z czasem, aby znaleźć części, które pozwoliłby ominąć zaciśnięty tłok w hamulcu ręcznym i pozwoliło ożywić tylne hamulce. Nie udało się. Czas leciał nieubłaganie i na rekonesans wykorzystaliśmy każdą z ostatnich minut przeznaczonych na zapoznanie się z pierwszym odcinkiem, drugi poznaliśmy nieco spokojniej. Powrót na serwis i dalszy etap walki z hamulcami, gdzie w wyniku piękny Kwidzyński prolog jechaliśmy bez tylnych hamulców jak i hamulca ręcznego. Czas który zrobiliśmy był całkiem ok, był kluczem do walki dzień później..
![]() |
Grzegorz Drosiński |
Po prologu wracaliśmy z hondą do domu, aby zamontować płytę pod silnik oraz reanimować martwe hamulce. wszystko się udało i spaliśmy nieco dłużej, czuliśmy się że jutro naprawdę możemy namieszać w walce o czołowe lokaty. Jechaliśmy z tą myślą do połowy pierwszego oesu, gdzie tuż po starcie od ilości dobić po dziurach honda zaczęła się rozkręcać i w wyniku odkręcenia się kabli od alternatora straciliśmy prąd na 8 minut już w połowie pierwszego odcinka..
![]() |
Marcin Kuptz |
To było frustrujące, myślałem że możemy liczyć na dobry wynik.
Czasy odcinków były naprawdę obiecujące, lecz tuż po drugim odcinku straciliśmy sprzęgło.. pękł wąż jak się później okazało. Teraz była walka już tylko o przetrwanie i ukończenie rajdu. Nie udało się, wyczerpaliśmy limit spóźnień i pojechaliśmy do domu..
Nie kończąc tego w tak smutnych okolicznościach, muszę wam powiedzieć, że ten rajd również mnie czegoś nauczył. Walki do końca, chociażby mieć ten fun, że ukończyło się rajd i wykorzystać zainwestowane w niego pieniądze. Marecki jest mega pozytywnym człowiekiem i muszę wam powiedzieć, że tyle rajdości i szczęścia nie dało mi nic, jak właśnie 3 Rajd Kwidzyński który jak już każdy wspomina jest piekielnie szybki. My również miejscami zaczynaliśmy zamykać licznik.
W końcu się przełamałem i już nie mogę doczekać kolejnego wspólnego startu. Plan na ten rok mam jeden - cały cykl RSMPO u Mareckiego, do zobaczenia !
Na koniec podziękowania dla Dominiki Morki, Marcina Kuptza, Grzegorza Dorosińskiego za możliwość publikacji zdjęć oraz największe podziękowania dla moich przyjaciół, którzy pojechali dla mnie na rajd trzymać za mnie kciuki, dzięki, jesteście nieocenieni.
Edit--
Wspomnę, że najbliższą imprezę którą pojadę będzie Górski Super Sprint - Nawra jako auto funkcyjne "0" wraz z Rafałem Dworakiem
Na koniec podziękowania dla Dominiki Morki, Marcina Kuptza, Grzegorza Dorosińskiego za możliwość publikacji zdjęć oraz największe podziękowania dla moich przyjaciół, którzy pojechali dla mnie na rajd trzymać za mnie kciuki, dzięki, jesteście nieocenieni.
Edit--
Wspomnę, że najbliższą imprezę którą pojadę będzie Górski Super Sprint - Nawra jako auto funkcyjne "0" wraz z Rafałem Dworakiem










































