Sezon dobiega końca pozostał ostatni rajd. Ten najcudowniejszy kaszubski KJS, na którym po raz pierwszy zasiadłem u boku Tomka w Hołkowozie. Bardzo pamiętliwy, gdyż start w piątej klasie był dla mnie czymś nowym; brak rytmu w czytaniu opisu, masa stresu, korepetycje z pilotowania na każdym odcinku poziom expert. To było wyzwanie, w którym całe moje doświadczenie, wiedza była przetestowana w stu procentach. Czy wtedy zdałem egzamin?
Choć nie obyło się bez błędów, stresu i masy emocji, uważam że zdałem.
Do oceny celującej zabrakło bardzo dużo, bo zawsze wymagam od siebie jak najwięcej, a brak wrodzonego talentu staram się nadrabiać zaangażowaniem. Rajd był jednym z tych, który zapamiętam do końca życia - najpiękniejszy, ale i najcięższy.
Od 2. Bytowskiej Gonitwy wszystko się zaczęło. To tam spełniłem swoje największe marzenie, które trwa do dziś. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło. Obrót sytuacji przyniósł mi tak wielki bagaż doświadczenia, że miałem moment zawahania, iż nie będę w stanie go udźwignąć. Wszystko co działo się w tym roku w mojej głowie to było zdecydowanie za dużo. Rajd za rajdem nie pozwalał na spokojne głębokie przemyślenia. Pomimo, że to tylko amatorskie SKJSy, to dało się odczuć jak ciężko jest kontrolować cały przebieg zdarzeń, gdyż masa błędów, które popełnialiśmy na trasach zmuszała nas do zdejmowania nogi z gazu.
Rok 2017 to Kamień Milowy.
Sezon zaczęliśmy szczęśliwie w nowym samochodzie. Białe Subaru - charakterystyczna lotka WRC, podtrzymanie turbo, profesjonalne zawieszenie, samochód stworzony od podstaw do rajdów.
Wszystko było piękne.... zbyt piękne.
Na rajd w RallyLandzie w biegu wsiadamy po raz pierwszy do auta , aby je "odkręcić". Sprawdzamy co ma nam do zaoferowania. Lecz, czy jeden dzień i kilka kilometrów wystarczy, aby się zapoznać z autem ?
- Oczywiście, że nie !
Brak czasu oraz funduszy sprawił, iż nie mieliśmy czasu zrobić nawet testów.
- Jesteśmy tylko amatorami!
W biegu wsiadamy na rajd Kwidzyński. Walczymy od samego początku ze znikomą wiedzą o aucie. A to podtrzymanie ma kaprys, a to coś strzeliło na prologu, więc byliśmy ostrożni. Opona nie kleiła, auto wyjeżdżało przodem.. błędów była masa, a każdy zakręt był jedną wielką niewiadomą.. Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać po samochodzie, ponieważ ekscytacja nowym autem trochę mydliła nam oczy..
Następnie przesiadka do Gtka, który był naszą bronią do walki na szutrach, auto znane od deski do deski, byliśmy pewni swego. Walka w rajdzie Nowomiejskim zakończona sukcesem. Marzenie spełnione! Moje nazwisko pojawiło się w wynikach jubileuszowego 20. Rajdu Nowomiejskiego, domowej imprezy, gdzie odcinek odbywał się Gwiździnach - moim domu... Pierwszy raz moje nazwisko zawitało na jednej ze stron rajdowej gazety "RallyAndRace"!
"To świetne uczucie być cząstką sprzedawaną w Empiku!"
Walka na szutrach trwała dalej…
Ruszyliśmy na szutrowe Olsztyńskie oesy 20. Rajdu Warmińskiego!
Oesy piękne, serwis, auto - wszystko było gotowe. Mogliśmy bez zmartwień cisnąć do mety.
Pierwszy oes - znakomity czas, choć jechaliśmy z dużą ostrożnością, ponieważ opis nas troszkę wyprzedzał (był za szybki). Następny oes nie był dla nas na tyle szczęśliwy, gdyż popełniliśmy gruby błąd, otarliśmy się bokiem o drzewo i uszkodziliśmy auto na tyle, że zakończyliśmy rywalizację w rajdzie.
- Szkoda!
Miesiąc później, drugi raz w życiu miałem okazję ścigać się na Czeskich odcinkach Rallye Żelazne Hory. Odcinki zeszłoroczne, znane mi, choć nieco się zmieniły, ponieważ nie było już remontów drogi w jednej z wiosek, gdzie rok temu jadąc z Rafałem Szpinem uszkodziliśmy misę olejową w Clio i zatarliśmy silnik.
- Nieświadomie.
W tym roku również nie udało nam się ukończyć rajdu. Niestety na drugiej pętli czwartego odcinka rozbiliśmy białe Subaru na tyle, że nie nadawało się do odbudowy. Dwa rajdy, dwa uszkodzone auta.
W głowie pustka..
- Co dalej?
- Co się z nami dzieje ?
- Co to za klątwa?
Kończymy w tym roku? Czas zająć się czymś innym? Odpocząć?
Minęło trochę czasu zanim pomyślałem..
-Co dalej?
Aby dać upust emocjom pojechałem hondą w Rajdzie Grudziądzkim z Łukaszem Gorczyckim (Luckiem).
-Nie mogę się skupić!
Bezustannie rozpraszałem się dosłownie wszystkim. Na tyle, że na jednej z prób trochę odciągnąłem wzrok z nad mapki z trasą (to nie był opis), ponieważ na nogi spadł mi komputer sterujący silnikiem i pogubiłem się, przez co zaliczyliśmy dużą stratę czasową. Rajd ukończyliśmy na dole wyników klasyfikacji, dzięki czemu/przez co naprawdę dobitnie się zdołowałem.. Wiem jak bardzo zależało Luckowi na dobrym wyniku...
Momentami myślałem naprawdę za dużo..
- A może to wszystko moja wina? Co jest ze mną nie tak ?
Nastał czas Brodnickich szutrów. Ponownie usiadłem do Subaru, tym razem u boku Marka Kwiatkowskiego. To był czas umysłowej rehabilitacji. Rajd nie wypadł najgorzej, choć uważam, że mogłem zdecydowanie inaczej do tego podejść. Zdarzyły mi się błędy, lecz z przejazdu na przejazd naprawiałem się w ekspresowym tempie i koniec wyszedł zaskakująco dobrze. Załoga Marek Kwiatkowski/ Oskar Olszewski zajęła 3 miejsce w klasie 5 oraz 4 miejsce w klasyfikacji Generalnej. Wylądowaliśmy kilka razy po za drogą, na szczęście bezpiecznie!
Wszystko zaczęło wracać do normy...
- Czy uda się nam dalej walczyć w RSMPO?
Najpiękniejszą wiadomość otrzymałem wtedy od Tomka.
-Walczymy dalej !
I choć z klockiem drewna pod gazem, to walczymy!
Udało się zasiąść do Lancera Evolution IX.
Choć ponownie w biegu, pierwsze testy odbyliśmy w moim rodzinnym Nowym Mieście Lubawskim na prologu. To ułamkami sekund udało nam się go wygrać!
Następnego dnia, odcinki drogowe odpuściliśmy. Zaczęliśmy od podstaw uczyć się auta oraz budować zaufanie między kierowcą a pilotem, dojechaliśmy szczęśliwie do mety na drugim miejscu w klasie 5 oraz generalce!
Na "Rajd 1001 Jezior" w Dobrym Mieście mogliśmy nieco odetchnąć i jechać trochę szybciej, lecz zachowując ostrożność na partiach, na których nie czuliśmy się pewnie. Wszystko to przyniosło oczekiwane rezultaty, ponieważ samochód pokazał swoje wady, nad którymi musimy popracować, aby móc jeździć pewnie. Do mety dotarliśmy na zasłużonym drugim miejscu w klasyfikacji generalnej jak i klasie 5!
Kolejnym etapem mojej "małej rehabilitacji" był start na lubianym przeze mnie odcinku szutrowym w Byszwałdzie. Jazda po szutrach zawsze jest ciekawa, a podróż peugeotem 206 u boku Macieja Nicewicza była tak pełna emocji, że musieliśmy ochłonąć... w rowie pełnym wody... Na jednym z zakrętów prędkość była nieco za duża w wyniku czego wypadliśmy z zakrętu do rowu wypełnionego dużą ilością wody. Auto stanęło w miejscu i ostatni przejazd, pomimo, że był bardzo szybki, nie został ukończony. Wyciągała nas dzielna straż, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni, gdyż auto od środka nabierało wody. Na 4 przejazdy 3 najlepsze liczone były do wyniku końcowego, a do czwartego musieliśmy tylko wystartować.. wymagania spełniliśmy, a z naszym wynikiem udało nam się dotrzeć na trzecie miejsce w klasie. Super wynik.
W tym sezonie miałem bardzo mało startów gościnnych u kierowców, z którymi nie jeżdżę żadnych cyklów. Czuję, że znalazłem swoje miejsce w Fantazji Mocy u boku Tomka. Z nim każdy start jest dla mnie najlepszym momentem w życiu. Mam możliwość rozwoju swoich umiejętności, gdyż z rajdu na rajd do opisu podchodzimy coraz bardziej rozważnie i profesjonalnie. Cieszę się, że Tomek zdaję sobie sprawę jak ważną rolę odgrywają komendy zapisane na kartce, które muszę czytać.
W starszych postach wspominałem jak bardzo bałem się kart drogowych, przewracania kartek… Przez brak doświadczenia miałem tak dużo lęków, że nie jestem w stanie zapamiętać ile ich było. Dziś nie mam żadnego. Czasem są obawy, że może coś nie zagrać, ale to uwzględnia chyba każdy zawodnik.
Już wielkimi krokami nadchodzi Bytowska Gonitwa. Rajd naprawdę wyjątkowy. Kończy on sezon, w którym walka toczyła się zacięcie z Kacprem Terlikowskim o punkty RSMPO. I choć walkę o lidera przegraliśmy na rajdzie Warmińskim, to bardzo zadowala nas drugie miejsce. Do każdego startu przystąpiliśmy profesjonalnie i ogrom doświadczenia jakie zebraliśmy z tych rajdów będzie nam służyć w kolejnych startach. Trzymajcie kciuki na Bytowskiej Gonitwie. Jedziemy się uczyć!



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz