Wrzesień
Wrzesień, a wraz z Wrześniem więcej imprez niż podczas wakacji...
Podczas mojej długiej "nie aktywności" na blogu jak każdy starałem się przeżyć w miarę ciekawie swoją przerwę od nauki. Przez ten czas byłem również pozbawiony zapału do pisania na blogu. Naprawdę, wielokrotnie klikałem utwórz post, a następne po kilku zdaniach uznałem, że nie nadaje się do publikacji. Zmotywował mnie znane słowa pewnego rapera z jego utworu i postanowiłem wznowić swoją aktywność. po oficjalnych wakacjach czas zabrać się do pracy. Wiele wyleciało mi z głowy odnośnie moich startów w wakacyjnych imprezach . Lecz postaram się to w miarę posklejać w tym poście a jako dodatek poruszymy temat ryzyka, które towarzyszy całej rajdowej społeczności. Mam nadzieję, że taki post na Wrześniowy wieczór będzie wam pasował :)
Zaczynając od wakacyjnych KJS,w których brałem udział, były to trzy imprezy z czego dwie to rundy Milano Rallysprint a trzecia, która odbyła się nie dawno, był to 19 Rajd Brodnicki i to o nim wspomnę nieco więcej.
Począwszy od Milano, który rozgrywał się w piękny pogodny dzień 12 lipca. To wtedy zasiadłem po raz kolejny w mojej ulubionej "turkusowej" Hani <(tak ją nazywam) . Rajd był nie do końca planowany, gdyż wtedy liczyłem na swój debiut w aucie z napędem na cztery koła. Plany u mnie lubią się zmieniać, tak było też tym razem. Jechaliśmy na tyle szybko, że wynikami mieliśmy szansę stanąć na podium. dzielna walka na suchej nawierzchni dawała dużo radości z jazdy, niestety zaskoczył nas deszcz i nie daliśmy rady obronić trzeciego miejsca przegrywając o 0,2sek. Pomimo tego, cieszę się, że mogłem kolejny raz pracować z tym kierowcą i z tym autem, ponieważ pracuje mi się tam naprawdę przyjemnie. Czwarty to pierwszy przegrany..cóż naprawdę było świetnie !
Kolejna impreza to kolejna runda Milano i upragniony debiut w "czterołapie"
Bardzo się denerwowałem przed pierwszym przejazdem, ponieważ nigdy nie miałem okazji pilotować tak potężnych aut. Co prawda, nie pędziliśmy nią 160 przez las, ale i tak wiele się nauczyłem, i wiem, że naprawdę nie ma co się stresować jadąc takimi autami na prawym fotelu. tym bardziej w kjs. rajd zakończyliśmy w środku stawki. być może przyjdzie mi kiedyś powalczyć w takim aucie po raz kolejny. ;)
I czas na najlepszy rajd w tym roku, który przyszło mi pojechać z Tomkiem Laskowskim.
i na ten temat trochę się rozpiszę, ponieważ rajd był nie dawno, a ja naprawdę mam wiele wspomnień :)
Zaczynając od powrotu na ten "idealnie wygodny" fotel do Sunny. Naprawdę nie jestem w stanie tego opisać, ale ten wytarty fotel z kilkoma dziurami po bokach jest naprawdę wygodniejszy od wszystkich foteli, w których jeździłem. Być może dlatego, że zasiadając w nim wspominam swój pierwszy start, który był na rallylandzie i słowa Tomka, który mnie uspokajał. pamiętam, że bałem się wtedy potwornie a odpowiedzialność z mojej strony mnie nieco wgniotła w fotel . pamiętam też jak "zaznaczając swój teren" wzbogaciłem swoje nowe biuro w kilka elementów takich jak napis "kocham rajdy" na desce rozdzielczej czy naklejka "Kubicujemy" na bocznych drzwiach. Ten fotel to taka moja kołyska. To w niej był mój "chrzest" czyli pierwszy rajd w życiu. Ciężko mi uwierzyć. że to już prawie rok odkąd zasiadam na fotelu pilota. Tomek jest kierowcą, bardzo szczerym. I niegdyś jego pomoc opierała się na uspokajaniu mnie podczas pierwszej imprezy, zaś ja uczyłem go świadomości, że obok jest pilot i trzeba z niego korzystać. Tomek również nie stał w miejscu i nauczył się wiele o pilotowaniu. Na tyle, że stara się mnie dopasować do swojego stylu jazdy. Cieszę się z tego powodu, że obaj nie staramy się stać w miejscu. I pomimo że to nie walka o puchar Polski to i tak staramy się pokazać, że coś potrafimy. Na rajdzie brodnickim byłem w szoku, patrząc jakie tomek zrobił postępy. od razu dało się to wyczuć, że jego ruchy są przemyślane a on sam jest bardzo opanowany. ciesze się z tego powodu, ze po mojej prawej stronie siedzi człowiek, który jak i ja zaczynał od zera w podobnym czasie. no kilka rajdów wcześniej (ok.4). Rajd w którym przyszło nam startować spowodował, iż wakacje można było przybić pamiątkowym pucharem za 3 miejsce. o które dzielnie walczyliśmy. Pomimo, ze liczyliśmy na nieco więcej to i tak jesteśmy zadowoleni. Wszystko rozstrzygnęło się na ostatniej pętli odcinka Sosno, na którym wypadliśmy z trasy i zawiesiliśmy się na rowie. byliśmy zmuszeni cofać straciliśmy sporo czasu. Porażka w taki sposób boli, ale to są rajdy. Przed samym pechowym Oes'em uszkodzeniu uległ aparat zapłonowy. który dało się naprawić na miejscu tylko dzięki życzliwości mieszkańca wsi w której rozgrywał się Odcinek Specjalny. Osoba o której mowa, użyczyła nam kluczy niezbędnych do odkręcenia aparatu zapłonowego i przykręcenia jednego z elementów który się odkręcił. naprawa ta nas kosztowała sporo stresu. głównie Tomka, ponieważ widziałem jak mu zależało na tym by dostać się na metę z bardzo dobrym wynikiem. Widok trzęsących się jego rąk, potu na czole, i walki z usterką spowodował iż naprawdę zacząłem się zastanawiać co jest gorsze. bycie pokonanym przez auto czy przez błąd kierowcy (mając na myśli bezpieczne zakończenie). Auto udało nam się naprawić i opadając ze stresu wystartowaliśmy. Sądzę, iż usterka wybiła nas z rytmu i jazda stałą się zbyt agresywna, lecz to tylko moje zdanie. Reszta odcinków była naprawdę ciekawa. były szybkie, z fajnymi partiami zakrętów. Szkoda, że były takie krótkie. Fajnym momentem z rajdu był również start na rynku, niby śmieszny odciek pomiędzy pachołkami a w prawdzie to on rozstrzygnął czołowe miejsca. Podobał mi się moment w którym Tommi udział tam wywiadu dla lokalnej telewizji. Fajną sprawą jest pokazać się na oczach kibiców. nawet pilota motywuje widok ludzi którzy starają się jakoś zagrzać kierowcę do tego by mocnej wcisnął gaz. Sam rajd w którym przyszło mi startować jest od dziś moim ulubionym. choć jest coś, co zbliża się wielkimi krokami 12-13 września. :)
Filmy
Ważność klatki w autach przygotowanych do sportów
Crash test
Według mnie najniebezpieczniejsza dyscyplina sportowa. ale wypadki zdarzają się nawet w piłce.
Głupota kibiców.
Takich bohaterów miałem na myśli :)
Pijani ludzie;/
Najczęściej jednak rajdowe społeczeństwo jest najwspanialsze


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz